Dzień po "końcu znanego nam świata"

Najpierw świat zamarł. Nowojorczycy i turyści ze zgrozą i osłupieniem patrzyli na walące się wieże, nie mając pojęcia co się stało. George W. Bush z dziwną miną czytał dzieciom bajkę. Cały świat zamarł przed telewizorami. Założę się, że wszyscy pamiętają, co robili w momencie, gdy waliły się wieże.

A potem, zanim jeszcze opadł pył, który spowił Manhattan ciężką, białą mgłą, świat zaczął szaleć.

Reklama

"Wielki Szatan" oberwał

Wszyscy zobaczyliśmy w telewizji obrazki z Bliskiego Wschodu, a na nich - między innymi - Palestyńczyków, którzy w libańskich obozach dla uchodźców Ein el-Hilweh i Rashidiyeh strzelali w powietrze tańczyli z radości: "Wielki Szatan" w końcu oberwał.

ZOBACZ: CNN przerywa program, by poinformować o atakach

Później pojawiły się plotki o fałszerstwie CNN: redakcja miała jakoby wykorzystać materiał z zupełnie niezwiązanej ze sprawą demonstracji Palestyńczyków i osadzić go w innym kontekście. Nawal Abdel Fatah, jedna z wiwatujących kobiet, twierdzi natomiast, że uchodźcom za wykrzykiwanie antyamerykańskich haseł rozdano ciastka. CNN wszystkiego się wyparło, a ówczesny przywódca palestyński Jasser Arafat potwierdził, że demonstracja miała miejsce potępiając ją.

Sikh to nie Arab

Z potępieniem zamachów pospieszyli również amerykańscy muzułmanie. Wielu z nich obawiało się najprostszej formy odwetu ze strony niektórych Amerykanów: ataków na wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób manifestują przynależność do świata islamu.

I w rzeczy samej - ataki były, choć - na szczęście - nie tak masowe, jak się obawiano. Podpalono niektóre meczety i instytucje islamskie. Ludzie, którzy wyglądali na pochodzących z Bliskiego Wschodu skarżyli się na dyskryminację. Nie tylko zresztą oni - prześladowań doświadczyli także Sikhowie, których z wyznawcami islamu łączy wyłącznie fakt noszenia długich bród i turbanów.

Sikh Balbir Singh Sodhi, właściciel stacji benzynowej w Arizonie, został zastrzelony bo "wyglądał na muzułmanina". 15 września, 4 dni po atakach, Frank Silva Roque - mechanik naprawiający silniki Boeingów (i dorabiający okazyjnym napadaniem na banki) - zabił Sodhiego oddając do niego pięć strzałów. Roque'go skazano później na karę śmierci, którą to karę zamieniono na karę dożywotniego więzienia.

"Hate crimes" w drugą stronę

Zdarzało się, że tzw. "hate crimes" działały w drugą stronę. W niektórych skrajnych środowiskach islamskich na Zachodzie wrzało od entuzjazmu. 21 września 2001 roku trzech młodych muzułmanów mieszkających na stałe w Wielkiej Brytanii zamordowało w Peterborough nastoletniego Rossa Parkera, ponieważ chcieli po prostu "zabić białego".

Morderców schwytano i osądzono, natomiast międzyrasowe napięcie - i tak wysokie w regionie - podskoczyło do niespotykanych wcześniej rozmiarów.

"Nie kupuj u Araba"

W USA pojawiły się plotki mówiące, że obywatele amerykańscy arabskiego pochodzenia przyjęli wieść o atakach z radością. Rozsyłano e-maile namawiające do bojkotowania "firm należących do Arabów" w tym "Dunkin' Donuts", którego właścicielami - jak głosiła pogłoska - mieli być Arabowie. Amerykańscy nastolatkowie przekazywali sobie plotkę, że znany zawodnik footballu amerykańskiego, Terry Bradshaw, pobił pięciu Arabów, którzy - jakoby - cieszyli się z manhattańskiej tragedii.

Samoloty lądują

Na terenie USA wstrzymano loty samolotów pasażerskich; tym, które znajdowały się w powietrzu nakazano jak najszybsze lądowanie. Wiele międzynarodowych lotów skierowano do Kanady, która w celu przyjęcia tak wielu niespodziewanych pasażerów zainicjowała operację pod kryptonimem "Yellow Ribbon".

Gruz na Wall Street

Policjanci i ratownicy z całego kraju opuszczali miejsca pracy - często samowolnie - i udawali się na miejsce tragedii by pomóc w akcji ratunkowej. Cała Ameryka stała się niebiesko-biało-czerwona: mało kto nie wywiesił flagi na maszcie przed swoim domem.

Zamarła nowojorska giełda. Nie tylko dlatego, że nie wiadomo było, jak ataki wpłyną na światową gospodarkę, ale także z tego prostego powodu, że Wall Street pokryta była gruzem.

Pierwsze doniesienia "FOX News"

Władze Nowego Jorku wstrzymały promy wożące turystów na Ellis Island, na której stoi Statua Wolności.

Zamknięto Biały Dom , Sąd Najwyższy i instytucje federalne. Odesłano do domu setki tysięcy pracowników państwowych. Również wielu pracodawców wysłało swój personel do domów i pozamykało interesy.

Ewakuacja Disneylandu

Zamknięto i ewakuowano Disneyland w Kalifornii i Disneyworld na Florydzie. Wszystkie wytwórnie filmowe w Hollywood wstrzymały działalność.

Anthrax jako Basket Full od Puppies

Stacje muzyczne przestały emitować teledyski twierdząc, że nie licują z atmosferą żałoby. Wielu wykonawców - jak Aerosmith czy Madonna - odwołało koncerty. W związku z falą strachu przed atakami za pomocą wąglika (ang. anthrax), amerykański zespół o tej nazwie przeżył "koszmar PR-owy". Członkowie grupy udostępnili swój adres internetowy organizatorom kampanii informacyjnej i w przypływie czarnego humoru ogłosili, że zmienią nazwę na coś bardziej przyjaznego, na przykład "Koszyczek szczeniaczków" (Basket Full of Puppies).

Prowadzący znanych amerykanskich talk-shows, zazwyczaj utrzymanych w lekkim nastroju, jak Jay Leno, David Letterman czy Conan O'Brien - nie bardzo wiedzieli, jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Niektóre programy zostały odwołane, inne zmieniły na jakiś czas profil z prześmiewczego na zupełnie poważny. W USA i Wielkiej Brytanii wstrzymano emisję filmów i programów rozrywkowych, w których pojawiali się terroryści, eksplozje i katastrofy.

Przełożono rozdanie Emmy Awards.

CNN: Wali się pierwsza wieża

Masowa ewakuacja

W obawie przed dalszymi atakami ewakuowano siedzibę ONZ, najważniejsze wieżowce i biurowce w wielu amerykanskich miastach (w tym Empire State Building) , Bank of America i siedzibę główną Wachovii.

Przestały grać teatry na Broadwayu, wstrzymano imprezy sportowe - miedzy innymi rozgrywki ligi baseballa i futbolu amerykańskiego. Przełożono wybory lokalne w stanie Nowy Jork.

Strażak - bohater

Zaraz po atakach Amerykanie głośno manifestowali swój patriotyzm i skupili się wokół prezydenta, któremu wybaczono nieszczęsne zbaranienie w szkole podstawowej w Sarasocie na Florydzie. Poparcie dla niego sięgnęło 86 procent i przypominać zaczęło poparcie dla władz w krajach z tzw. "demokracją sterowaną".

Amerykański strażak ratujący spod gruzów WTC ofiary ataku stał się symbolem nowego amerykanskiego superbohatera, a "fireman action figures" - jednymi z najlepiej sprzedających się zabawek. Ale nie tylko: świetnie sprzedawały się hełmy strażackie i czapki NYPD (nowojorskiej policji).

Amerykanie masowo ruszyli do stacji krwiodastwa, a nowojorczycy - zazwyczaj tak popularni w USA, jak warszawiacy w Polsce - stali się nagle oczkiem w głowie rodaków.

Wielu nowojorczyków, którzy nawdychali się cementowego pyłu pokrywającego ogromną część Manhattanu bezpośrednio po atakach, zgłosiło się do klinik.

"Boże, dziękujemy za 9/11"

Jerry Falwell, bardzo kontrowersyjny, ekstremistyczny kaznodzieja telewizyjny oskarżył "pogan, aborcjonistów, feministki , gejów i lesbijki" o "pomoc w ataku" . Później przeprosił.

CNN: Wali się druga wieża

Nie przeprosił natomiast kierowany przez Freda Phelpsa chrześcijański fundamentalistyczny Kościół Baptystyczny Westboro, którego członkowie wkrótce po katastrofie stanęli w okolicach Ground Zero z transparentem dziękującym Bogu za ataki.

Kościół znany jest z pełnych nienawiści protestów i haseł, atakujących Żydów, muzułmanów i katolików, głoszących m.in., że homoseksualizm powinien być karany śmiercią. Pod świątynią phelpsowców stanął 19-letni Jared Dailey z plakatem "Nie dzisiaj, Fred". Po jakimś czasie dołączyło do niego kilkadziesiąt osób.

"Wszyscy jesteśmy Amerykanami"

W Berlinie odbył się marsz solidarności z USA, w którym wzięło udział 20 000 osób. Ówczesny kanclerz Gerhard Schroeder ogłosił ataki "wypowiedzeniem wojny całemu cywilizowanemu światu". Wieżowce we Frankfurcie - "najbardziej amerykańskim mieście Europy" - zostały ewakuowane.

Tradycyjnie podejrzliwi wobec Ameryki Francuzi przeczytali w "Le Monde", że w tym dniu "wszyscy są Amerykanami". Irlandczycy wprowadzili dzień żałoby narodowej, a pod warszawską ambasadę USA milczący tłum zniósł tysiące zniczy.

W Meksyku - w ramach solidarności z zaatakowanym sąsiadem - paradę z okazji Dnia Niepodległości, choć - co prawda - tylko o jeden dzień.

Talibowie potępiają ataki

Przywódcy krajów muzułmańskich wysłali kondolencje do Waszyngtonu. Co ciekawe, ataki potępili również afgańscy talibowie, zaprzeczając jednocześnie udziałowi w nich Osamy bin Ladena. Jedynym wyjątkiem był Saddam Husajn, który stwierdził, ze "kowboje zerwali owoc swoich zbrodni przeciw ludzkości".

W Iranie 60 000 osób zgromadzonych na stadionie uczciło pamięć zabitych minutą ciszy. Rząd Kuby zaoferował pomoc medyczną, Chiny złożyły wyrazy ubolewania, a Japonia - gniewu. Rosjanie postawili wojska w gotowości bojowej.

Plotki

Plotki na temat ataków wybuchły zaraz po wydarzeniu. W Internecie krążyło fałszywe zdjęcie turysty, który zrobił sobie zdjęcie na szczycie jednej z wież WTC, podczas gdy w tle widać już samolot mający uderzyć w budynek. Krążyły informacje o e-mailu, w którym jeden z terrorystów ostrzega swoją dziewczynę przed podróżą samolotem w dniu 11 września. Przerażona dziewczyna miała rozesłać maila do swoich znajomych, którzy z kolei też go rozpowszechnili tworząc 'łańcuszek".

Wierzący we wróżby szybko znaleźli odpowiedni fragment z Nostradamusa (wielki grzmot, dwaj bracia rozerwani chaosem, trzecia wojna światowa), który zresztą okazał się fałszywy.

Szybko powstała plotka mówiąca, że e-mail z ostrzeżeniem przed pójściem 11 września do pracy otrzymali zatrudnieni w WTC Żydzi (w rzeczywistości w atakach zginęło 5 obywateli Izraela i wielu amerykanów żydowskiego pochodzenia).

Z tego punktu był już tylko krok do teorii spiskowych, których ilości na temat zamachów na WTC nie da się porównać z żadnym innym wydarzeniem na świecie.

Ale to już inna historia.

Ziemowit Szczerek

Czytaj też:

Czego ci muzułmanie właściwie chcą od Zachodu?

Dowiedz się więcej na temat: wieże | plotki | WTC | cnn | świat | USA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje