Indie: Rodzina ofiary spaliła żywcem domniemanego gwałciciela

38-letni Raju Vishwkarma zmarł wczoraj w wyniku odniesionych oparzeń po tym, jak krewni zgwałconej dziewczyny oblali go naftą i podpalili - donosi portal zeenews.india.com.

Vishwkarma był oskarżony o gwałt na dziewczynie popełniony 30 kwietnia tego roku w wiosce Nighara. Spędził miesiąc w więzieniu, ale wyszedł za kaucją.

Reklama

Według relacji policji dziewczyna poprosiła go o spotkanie "w celu zawarcia kompromisu". Gdy dotarł na miejsce, jej brat oblał go naftą i podpalił.

Mężczyzna został odwieziony do szpitala z poparzeniami obejmującymi 90 proc. powierzchni ciała. Przed śmiercią miał oświadczyć, że rodzina dziewczyny domagała się od niego 200 tysięcy rupii (ok. 3 tys. dolarów), a gdy powiedział, że nie ma takich pieniędzy, podpalili go.

W ostatnim czasie hinduskie media donosiły o kilku bulwersujących przypadkach gwałtów, które wywołały masowe protesty osób domagających się drastycznego zaostrzenia kar dla gwałcicieli.

Jesteś świadkiem ważnych zdarzeń lub ciekawych sytuacji? Masz wyczucie chwili i zmysł reporterski? Zrób zdjęcia i przyślij je do nas! Może to Twoja fotografia zostanie wybrana jako zdjęcie miesiąca

Dowiedz się więcej na temat: Indie | gwałt | samosąd | delhi

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje