Jan Piekło: To największe zagrożenie dla reżimu Władimira Putina

- To świadome działanie mające na celu destabilizację państwa ukraińskiego, którego obecna formuła demokratyczna jest największym zagrożeniem dla reżimu Władimira Putina - tak pojawienie się w weekend na wschodzie Ukrainy rosyjskich konwojów wojskowych oraz czołgów komentuje w rozmowie z Interią Jan Piekło, dyrektor Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej PAUCI.

Prezydent Rosji, zdaniem naszego rozmówcy, obawia się, że jednego dnia przed Kremlem wykwitnie odpowiednik Euromajdanu i będzie musiał salwować się ucieczką, tak jak w Kijowie musiał to zrobić Wiktor Janukowycz. - To główna siła napędowa myślenia Putina - podkreśla Jan Piekło.

Reklama

- Po aneksji Krymu w Rosji myślano, że uda się zrobić to samo z Odessą, Mikołajowem, Chersoniem, Ługańskiem, Donieckiem i z Charkowem. Sądzono, że uda się doprowadzić do podobnego łańcucha postępowań sprzyjających planom Rosji i w rezultacie do powstania Noworosji, tworu, o którym cały czas myśli Putin - dodaje dyrektor PAUCI.

Ekspansyjne plany Moskwy udało się częściowo zrealizować, i to z ogromną pomocą sprzętową, finansową i ludzką, w Ługańsku i Doniecku. Szef Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej w ciągu najbliższych kilku tygodni spodziewa się kolejnej eskalacji konfliktu i działań zbrojnych.

Kreml grozi: Korytarz albo wojna

Po aneksji Krymu Putin obiecywał mieszkańcom półwyspu lepsze warunki życia, niż za rządów Kijowa. Wkrótce mogą zostać jednak bez mediów, żywności i przedmiotów codziennego użytku. - Zbliża się zima. Są kłopoty z dostawą wody, energii elektrycznej, gazu, żywności. To wszystko dotąd było dostarczane z Ukrainy - przypomina Jan Piekło.

Żeby Krym nie był skazany na utrzymywanie przez Ukrainę, Rosja musiałaby stworzyć korytarz lądowy, umożliwiający dostawy na półwysep. Kluczowym miastem do przejęcia kontroli w regionie i zrealizowania planu Moskwy jest Mariupol.

- O miasto toczyły się liczne boje, wciąż pozostaje pod kontrolą ukraińską, ale Kijów ma solidne powody, żeby się obawiać o przyszłość Mariupola - podkreśla nasz rozmówca. Nie wiadomo na ile te informacje da się zweryfikować, ale ukraińskie media podały, że Kreml wystosował do władz Ukrainy groźbę: albo dacie nam korytarz lądowy z Krymu do Rosji albo będziecie mieli wojnę.

Dyplomatyczna gra Putina

Siergiej Ławrow jakiś czas temu przyznał, że Rosja uzna wynik wyborów w samozwańczych republikach na wschodzie Ukrainy. Później Moskwa zmieniła stanowisko ministra spraw zagranicznych, informując, że wybory jedynie "respektuje".

-  Rosja wysyła dwuznaczne sygnały. Prawdopodobnie to zagrywka taktyczna. Putin na szczytach APEC (Współpraca Ekonomiczna Azji i Pacyfiku - przyp. red) w Pekinie i G-20 w Brisbane chce pokazać pokojową, reformatorską twarz Rosji - komentuje Jan Piekło.

Odmienną twarz Putin pokazuje w relacjach z sąsiadami. - Rosja jest na etapie stabilizowania spraw, które mają ułatwić działalność Unii Euroazjatyckiej. Noworosja jest bardzo ważnym elementem tego planu. Moment na to jest dla Rosji wygodny. Nastąpiło zmęczenie tematem Ukrainy w mediach zachodnich, a Federica Mogherini, wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, znana jest z pozytywnego stosunku do Rosji. Pamiętajmy, że Włochy przeciwstawiały się nałożeniu sankcji na Rosję - zwraca uwagę dyrektor PAUCI.

Sankcje przynoszą efekt

Tymczasem decyzje o uderzeniu w  rosyjską gospodarkę przynoszą zamierzony efekt. Nasz rozmówca upatruje w nich szansy na poważne osłabienie pozycji Putina. 

- Spada kurs rubla, do Rosji zbliża się recesja i kryzys. To pokazuje, że sankcje, chociaż nie są najmocniejsze, doprowadziły do spadku poziomu życia mieszkańców i osamotnienia Rosji, która szuka obecnie sojuszników na wschodzie - podkreśla Jan Piekło.

- Należałoby obecnie skoncentrować się na wzmacnianiu rosyjskiej opozycji i celować w odsunięcie Putina od władzy. Zachodni politycy obawiają się, że może go zastąpić ktoś jeszcze gorszy. Ryzyko istnieje, ale w dłuższej perspektywie to najlepszy scenariusz dla Europy i świata, bo to Putin jest największym zagrożeniem - dodaje.

Moment testowania NATO

Ambicje Putina wykraczają daleko poza wschód Ukrainy. - Chciałby mieć większy wpływ na politykę UE, osłabić NATO i kontrolować Morze Czarne i Kaukaz. I znów ma ku temu dogodny moment. Pozycja Obamy jest obecnie bardzo słaba, dlatego Putin testuje NATO. Słyszymy o różnych pogwałceniach przestrzeni powietrznej, głównie krajów bałtyckich, ale nie tylko. To budzi niepokój także w Polsce - przyznaje Jan Piekło.

Jakie kroki powinny zatem podjąć nasze władze? - Polska powinna budować koalicję wewnątrz UE z krajami bałtyckimi, które czują się zagrożone, a także z Rumunią, krajami skandynawskimi, Wielką Brytanią i Niemcami, które zmieniają politykę wobec Moskwy na bardziej zdecydowaną. Priorytetem jest wzmocnienie wschodniej flanki NATO - zaznacza dyrektor Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej PAUCI.

- Problemem jest południe: Francja, Włochy, Grecja i Hiszpania mają odmienne poglądy w sprawie Rosji. Z Francji dochodzą wieści, że szykowana jest ceremonia przekazania pierwszego mistrala Rosji. To byłoby podważenie wiarygodności sojuszniczej Francji i postawienie NATO w bardzo trudnej sytuacji - kończy Jan Piekło.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje