Jestem syta

Architekt, scenograf, projektantka mody. Znakomita polska artystka. Mimo zbliżającej się osiemdziesiątki, Xymena Zaniewska-Chwedczuk wciąż pracuje, interesuje się polityką, tworzy i ma plany na przyszłość.

Mała uliczka na stołecznym Mokotowie. Pod jednym z budynków przechadza się kilku policjantów. To ambasada turecka. Kiedyś była tu dziennikarska bursa, w której mieszkał słynny, a nieżyjący już wieloletni prezenter pogody w TVP Czesław Nowicki, zwany Wicherkiem.

Reklama

Po przeciwnej stronie dwupiętrowy dom. Nieduży, niewyróżniający się, przylegający do sąsiedniego. Obrośnięty zielenią. Z tyłu ogród. Przed garażem stoi zaśnieżony jaguar.

- Ten dom ma 52 lata - opowiada Xymena Zaniewska-Chwedczuk. - Kiedyś znajdowały się tutaj ogródki działkowe. To była polna ulica, brakowało prądu. Grupa architektów, z którą pracowałam w biurze projektów, założyła spółdzielnię mieszkaniową. I rozpoczęła budowę w różnych miejscach. Tu powstało kilka domów. Tak naprawdę czyniliśmy to własnymi rękami. I pazurami. Nie byliśmy ludźmi zamożnymi. Budowa trwała sporo czasu. Kiedy się wprowadzaliśmy, dom nie był otynkowany, brakowało podłóg. Ale ukończyliśmy go. To był prawdziwy fuks.

Niewielki przedpokój - boazeria i lustra. Kilka pomieszczeń z drzwiami i jedno bez. Małe, drewniane schodki.To gabinet gospodyni. Półki z książkami, albumami, projektami. Duże biurko, fotele art deco i dwa spore obrazy przedstawiające kobiety w negliżu. Owoc artystycznej pasji jedynego syna.

Pod ścianą stoi krawiecki manekin. A na nim prawdziwy strój torreadora z XIX wieku. - To prezent od moich hiszpańskich przyjaciół - tłumaczy pani Xymena.

W rogu nowoczesna winda. - Wysiadły mi kolana - wyjaśnia. Wprawdzie zrobiłam sobie nowe, ale i tak konieczna mi była w domu winda. Tutaj są trzy kondygnacje.

Rzadko czyta gazety. - Jeśli już, to jeden z tygodników. Zdecydowanie bardziej od czytania wolę rysować. Ostatnio nauczyłam się nawet projektować na komputerze, choć wolę tradycyjne metody. Z urodzenia, jak mówi, jest Pyrą. Pochodzi z mieszanki wileńsko-wielkopolskiej. Ojciec był z wileńskich Kresów, mama zaś z rodziny wielkopolsko- kujawskiej. - W naszej rodzinie nie było żadnych tradycji artystycznych ani też architektonicznych. To była rodzina prawniczo-rolnicza. Stara szlachta, bez większych majątków. Aktywna społecznie.

Dowiedz się więcej na temat: architekt | artystka | obraz | szczęście | wystawy | projektantka mody | Xymena Zaniewska | TVP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje