​Kolejna reforma sądownictwa? "Szalony taniec - krok w przód, dwa kroki w tył"

Polski wymiar sprawiedliwości nie cieszy się najlepszą sławą. Co najbardziej zniechęca Polaków do sądów i czy reforma proponowana przez Prawo i Sprawiedliwość może przyczynić się do zapowiadanej "dobrej zmiany"? "Polskie sądownictwo potrzebuje przemyślanej reformy" - mówi w rozmowie z Interią sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ i wiceprezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia Barbara Zawisza.

Polacy źle oceniają sądy

Z sondażu CBOS opublikowanego niespełna rok temu wynika, że ponad połowa ankietowanych (52 proc.) źle ocenia funkcjonowanie polskich sądów. Środowisko sędziowskie także ma wiele powodów do narzekania.

Reklama

- Polskie sądownictwo potrzebuje przemyślanej reformy. Od 20 lat jesteśmy w stanie permanentnej reformy. To bardzo utrudnia orzekanie i codzienne funkcjonowanie. Mam wrażenie, jakbym była woźnicą wozu, w którym ktoś cały czas odkręca i przykręca koła i ma pretensje, że za wolno jadę. Trzeba zmienić niektóre elementy wymiaru sprawiedliwości, bo nie jest idealnie, ale niech to będą zmiany przemyślane. Za każdym razem przychodzi inny minister ze swoją wizją, wprowadza zmiany, po czym przychodzi następny i to odkręca. To jest szalony taniec - krok w przód, dwa kroki w tył. To trwa od wielu lat i powoduje wielki chaos - mówi Interii sędzia Barbara Zawisza.

Czy odpowiedzią na społeczne niezadowolenie ma być reforma sądownictwa proponowana przez PiS?

Jak poinformowała wtorkowa "Rzeczpospolita", w polskich sądach dojdzie do sporych zmian. Wśród proponowanych rozwiązań pojawiają się m.in. podwyższony wiek dla kandydatów na sędziów (z 29 na 35 lat), zmniejszenie liczby stanowisk funkcyjnych, ograniczenie władzy prezesów nad sędziami, możliwość oddelegowania sędziów do jednostek bardziej obciążonych pracą, likwidacja jednego ze szczebli orzekania, czy oświadczenia majątkowe sędziów dostępne w internecie.

Sędzia od 35. roku życia

Jedną ze zmian, jakie mają się pojawić w polskich sądach, ma być podniesienie progu wiekowego przy ubieganiu się o funkcję sędziego. Obowiązujące 29 lat zamieni się w 35.

- Taki model dojścia do zawodu sędziego, jako do swego rodzaju korony zawodów prawniczych, jest jak najbardziej słuszny - wskazuje sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ.

- Zastanawiamy się tylko, czy adwokaci, którzy dobrze zarabiają, będą chcieli przechodzić do sądów. Nie chcielibyśmy, żeby do sądów przechodziły osoby, które nie dały sobie rady na rynku pracy - dodaje.

Wiceprezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia stwierdza jednak, że w przypadku takiej zmiany ważny będzie jeden warunek. - Powinno być takie zastrzeżenie, że wyjątkiem od zasady będą osoby, które już zdążą ukończyć, lub są w trakcie nauki w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Już były takie sytuacje w przeszłości, kiedy najpierw była określona droga dojścia do zawodu, a następnie po zdaniu egzaminu sędziowskiego mówiono tym osobom "nie" - mówi Zawisza.

Dwie instancje zamiast trzech

W polskim systemie sądy rejonowe orzekają w pierwszej instancji, w drugiej instancji lub w sprawach trudniejszych w pierwszej instancji orzekają sądy okręgowe, a apelacje od orzeczeń sądów okręgowych rozpoznaje sąd apelacyjny.

Jak informowała "Rzeczpospolita", w planach Prawa i Sprawiedliwości jest odejście od jednej z instancji. Mówi się o likwidacji sądów apelacyjnych, których jest w Polsce najmniej. Czy zlikwidowanie sądów apelacyjnych usprawni procedurę?

- Polskie sądownictwo rzeczywiście jest bardzo rozbudowane. Trudno powiedzieć, czy to będzie dobre rozwiązanie, nie znając szczegółów - mówi ekspertka

- Nadmiernie rozbudowana i hierarchiczna struktura polskich sądów nie sprzyja niezawisłości sędziów. Jeżeli sędzia chce awansować, docierając z sądu rejonowego do apelacyjnego, to niestety może to rodzić pokusę orzekania według poglądów sądu odwoławczego, żeby nie mieć zbyt dużo uchylonych spraw. Spłaszczenie struktury nie byłoby może złe pod warunkiem, że będzie przeprowadzone w sposób, który nie będzie godził w niezawisłość sędziów. Nie może być jednak mowy o nieprzemyślanym znoszeniu sądów. Mieliśmy już taką sytuację przy okazji likwidacji małych sądów przez ministra Gowina. Skończyło się to ogromnym chaosem i w rezultacie przywróceniem tych sądów.

Sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ pozytywnie ocenia także pomysł zmniejszenia liczby sędziów funkcyjnych.

- Są takie sądy, gdzie funkcyjni pracują na swój dodatek - sądzą dużo, a oprócz tego wykonują swoje czynności administracyjne. Są natomiast okręgi, gdzie doszło do takiej patologii, gdzie te osoby funkcyjne sądzą w bardzo niewielkim wymiarze, a większość czasu zajmuje im pisanie sprawozdań i statystyk na potrzeby wizytacji i Ministerstwa Sprawiedliwości - zauważa.

Rozliczenia majątkowe sędziów

Kontrowersyjny dla sędziów zdaje się być pomysł, aby ich oświadczenia majątkowe były dostępne w internecie.

- Jesteśmy przeciw - mówi wiceprezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

- To nie jest norma w Europie, np. w krajach dojrzałej demokracji sędziowie nie składają oświadczeń majątkowych albo składają, a nie są one publikowane. Składanie i publikowanie oświadczeń majątkowych jest typowe dla obozu postkomunistycznego. Wydaje mi się, że powinniśmy dążyć do modelu dojrzałej demokracji - stwierdza.

- Oprócz tego, powiedzmy sobie szczerze, sędziowie na co dzień stykają się z przestępcami i nie ukrywam, że boimy się takiej jawności. Państwo nie powinno wystawiać sędziów i prokuratorów na celownik przestępców. Takie szczegółowe oświadczenia ułatwiają dotarcie do sędziów, nawet jeśli nie ma w nich adresu zamieszkania sędziego - dodaje.

Sędzia Zawisza zauważa także, że samo składanie oświadczeń majątkowych jest rozwiązaniem już funkcjonującym. - Nie mamy nic przeciwko składaniu oświadczeń majątkowych, my je składamy, one podlegają kontroli, która wcale nie jest iluzoryczna - mówi w rozmowie z Interią.

Zmiany w literze prawa?

Zmiany w systemie sądownictwa to rozwiązania, które mają przyczynić się do lepszego funkcjonowania polskich sądów. Czy po zmianach organizacyjnych przyjdzie pora na zmiany w literze prawa?

- Polska jest na pierwszym miejscu w Europie, co do ilości tworzonego prawa. Zmiany są konieczne, bo jest wiele niewłaściwych przepisów, ale to musi być robione z głową, ponieważ inaczej tworzy się chaos. Każda nowa opcja polityczna przychodzi i coś zmienia, a potrzeba jednej, spójnej wizji na wiele lat - mówi ekspertka.

Sędzia Zawisza wskazuje także, że przy każdej zmianie należy słuchać również praktyków. - Niestety w większości komisji kodyfikacyjnych zasiadają profesorowie prawa, którzy mimo dobrych intencji, nie znają jednak praktycznej strony funkcjonowania sądów - zauważa.

- Konsultacje rządowe z sędziami to iluzja. Normą było, że do sądu przychodził skomplikowany akt prawny i czas do zaopiniowania - dziś albo jutro do danej godziny. My, jako stowarzyszenie, wielokrotnie opiniowaliśmy akty prawne, ale mieliśmy wrażenie, że kompletnie nikt nas nie chce słuchać, że pyta się nas tylko po to, żeby później móc powiedzieć, że konsultacje się odbyły - podsumowuje. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje