Komorowski podsumował kadencję. "Przed prezydenturą stoją różne zagrożenia"

- Zdecydowanie to dzisiejsze podsumowanie miało charakter wyborczy. I charakteryzowało się czymś, co badani wskazują w sondażach. Tym, że Bronisław Komorowski to polityk spokoju, człowiek przewidywalny. Nie jest to jednak polityk charyzmatyczny. To nie jest Barack Obama jeśli chodzi o przemówienia - tak w rozmowie z Interią dzisiejsze podsumowanie kadencji Bronisława Komorowskiego komentuje doktor Norbert Maliszewski, specjalista ds. marketingu politycznego.

- Wygrane wybory oznaczały postawienie na prezydenturę niezależną, utrzymującą życzliwy dystans i od rządu, i od partii politycznych; dystans pozwalający na własną politykę, ale jednocześnie pozwalający na wspólne rozwiązywanie istotnych problemów kraju - mówił dzisiaj prezydent Komorowski podsumowując swoją kadencję.

Reklama

Według Maliszewskiego faktycznie ten dystans udało się utrzymać. -  Według badań wizerunkowych Komorowski jest postrzegany jako ten, który nie jest politykiem partyjnym. W trakcie tej kampanii mamy jednak wrażenie, że jest on związany z Platformą Obywatelską - mówi ekspert. - Prezydent stara się dystansować wobec ugrupowania z którego się wywodzi, ale spór polityczny w Polsce sprzyja takiemu postrzeganiu. Sięgnijmy jednak rok, czy dwa lata wcześniej. Wszyscy się spodziewali, że Komorowski będzie prezydentem wypełniającym plany Donalda Tuska. A on stworzył swój obóz polityczny. Nie było między nimi sporu, ale te dwa ośrodki często ze sobą dyskutowały - dodaje. 

Ekspert ocenia także, że za sukces Komorowskiego można uznać to, ze udało mu się przekonać rząd do dwóch autorskich projektów. -  Jednym z nich była polityka prorodzinna. To on inspirował w tym sensie Donalda Tuska - np. przy karcie Dużych Rodzin. Podobnie było w przypadku wydatków na zbrojenia - zaznacza. - Podczas swojej prezydentury Lech Kaczyński był aktywny, bo prowadził spór. Mniej ustaw kierował jednak do Trybunału Konstytucyjnego wtedy, kiedy rządził PiS - podkreśla Maliszewski.

"To nie jest Barack Obama jeśli chodzi o przemówienia"

Bronisław Komorowski zdecydował się na podsumowanie swojej kadencji w trakcie trwania kampanii wyborczej. Według eksperta ta decyzja ma z nią ścisły związek. - Zdecydowanie to dzisiejsze podsumowanie miało charakter wyborczy. I charakteryzowało się czymś, co badani wskazują w sondażach. Tym, że Bronisław Komorowski to polityk spokoju, przewidywalny. Nie jest to jednak polityk charyzmatyczny. To nie jest Barack Obama jeśli chodzi o przemówienia - zaznacza Maliszewski.

Pięć priorytetów

Prezydentura Komorowskiego miała pięć priorytetów: bezpieczeństwo, rodzinę, konkurencyjną gospodarkę, dobre prawo i nowoczesny patriotyzm. Jednak nie wszystkie z nich udało się zrealizować. Część nich została spełniona połowicznie. 

-  75 procent Polaków czuje zagrożenie ze względu na to, co się dzieje na Ukrainie. Jeśli prezydentura Komorowskiego zostanie w ten sposób zapamiętana, to ze względu na zmianę sytuacji geopolitycznej. Realizacja priorytetu bezpieczeństwa może być oceniana na dzień dzisiejszy w sposób umiarkowany - mówi Maliszewski. 

Ekspert zaznacza, że przed prezydenturą stoją różne zagrożenia, a jednym z nich jest demografia. - Innym problemem będzie tak zwana pułapka krajów średniego wzrostu PKB. Tej pułapki można uniknąć, jeśli dobrze zostaną wykorzystane środki unijne, a one powinny być skierowane na rozwój innowacyjności gospodarki. Jeśli chodzi o dobre prawo, to prezydent był strażnikiem Konstytucji. Prezydent w ostatnim roku przypomniał sobie o takim celu - dodaje.

- Jeśli chodzi o nowoczesny patriotyzm, to tak jak te poprzednie cele, tak ten patriotyzm, który miał być takim patriotyzmem nie w stylu Lecha Kaczyńskiego, a takim bardziej pragmatycznym, faktycznie taki był, trochę bardziej amerykański. Trochę bardziej z uśmiechem i z mniejszym zadęciem. Przykładem są obchody święta 11 listopada, czy 25-lecie wolnej Polski - podsumowuje doktor Maliszewski.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje