Komunizm, faszyzm i narodowy socjalizm

Prezentujemy fragmenty książki Richarda Pipesa "Rosja bolszewików", w których autor pisze o wspólnych cechach trzech reżimów totalitarnych, omawiając pojęcie "totalitaryzmu", "leninowskie" korzenie Mussoliniego, nazistowski antysemityzm i socjalizm Hitlera.


Reklama

Działalność komunistów w kraju i za granicą nie doprowadziła do wybuchu rewolucji światowej, ale, paradoksalnie, dała początek ruchom, które przyswoiły sobie ducha komunizmu i naśladowały jego metody, aby z nim walczyć. Dlatego tak zwane ruchy prawicowo-radykalne, czyli "faszystowskie", które powstały w Europie po I wojnie światowej, uważa się czasem za przeciwstawne komunizmowi. Ale często bywa tak, że ideologie, czy to religijne, czy świeckie, walczą ze sobą zaciekle nie dlatego, że mają sprzeczne zasady czy cele, ale ponieważ rywalizują o ten sam elektorat.

Stosunek między komunizmem a "faszyzmem" od dawna jest przedmiotem sporów. Według historyków komunistycznych, a także zachodnich socjalistów i liberałów, są to zjawiska nie do pogodzenia. Teoretycy konserwatywni obejmują je natomiast jednym pojęciem "totalitaryzmu". Sprawa jest bardzo drażliwa, ponieważ zmusza do postawienia pytania, czy "faszyzm", a zwłaszcza nazizm, jego skrajna odmiana, ma związek z marksizmem-leninizmem, a więc z socjalizmem, czy też wywodzi się z "kapitalizmu".

W poniższych rozważaniach nie będę się zajmował rozstrzyganiem tego sporu; ma on   dostatecznie bogatą literaturę. Chcę ukazać wpływ, jaki komunizm wywarł na politykę w państwach Zachodu - jako wzorzec do naśladowania i zarazem zagrożenie, którym straszono wyborców. Analiza genezy ruchów prawicowo-radykalnych w międzywojennej Europie pokazuje, że byłyby one nie do pomyślenia bez precedensu, którzy stworzyli Lenin i Stalin. Historycy i politolodzy z niewiadomych powodów pomijają tę kwestię, traktując europejskie dyktatury totalitarne tak, jakby powstały samoistnie. (...)

Pojęcie "totalitaryzmu"

(...) W latach dwudziestych, kiedy weszły w użycie terminy "totalitaryzm" i "faszyzm", uczeni zachodni wiedzieli bardzo niewiele o bolszewikach i wynalezionej przez nich dyktaturze jednopartyjnej. Jak już zauważyliśmy, podwaliny reżimu położono w latach 1917-1918, w ostatnim roku I wojny światowej, kiedy Europa miała ważniejsze sprawy niż sytuacja w Rosji. Prawdziwą naturę reżimu komunistycznego przez długi czas skrywały przed oczami cudzoziemców nowe pseudodemokratyczne instytucje, za którymi kryła się partia monopolizująca władzę w państwie.

Choć dziś może się to wydać dziwne, w latach dwudziestych, "kiedy rozwijały się ruchy faszystowskie, komunizm nie pokazał jeszcze, że jest systemem totalitarnym... ale wydawał się rzecznikiem nieograniczonej wolności...". W latach międzywojennych genezy reżimu komunistycznego nie poddano poważnej analizie historycznej i teoretycznej. Co prawda na temat Rosji Sowieckiej ukazało się, głównie w latach trzydziestych, kilka naukowych rozpraw, ale ich autorzy opisywali państwo Stalina, co stworzyło fałszywe wrażenie, że to on, a nie Lenin zbudował jednopartyjną dyktaturę. (...)

(...) Przeszkodą w badaniach nad wpływem bolszewizmu na faszyzm i narodowy socjalizm było także to, że Moskwa wyrzuciła ze słownika myśli "postępowej" przymiotnik "totalitarny"; do opisu wszystkich ruchów i reżimów antykomunistycznych miał wystarczyć termin "faszystowski". Stanowisko partii komunistycznej w tej sprawie sformułowano już na początku lat dwudziestych w uchwałach Kominternu. "Faszyzmem" nazywano zarówno ustrój Włoch Mussoliniego i hitlerowskich Niemiec, jak stosunkowo łagodne dyktatury antykomunistyczne, takie jak reżim Salazara w Portugalii i Piłsudskiego w Polsce; miał on być produktem "kapitalizmu finansowego" i narzędziem burżuazji. Oficjalna doktryna sowiecka w tym okresie głosiła, że wszystkie kraje "kapitalistyczne" muszą przejść przez fazę faszystowską, nim zatriumfuje w nich komunizm (socjalizm).W połowie lat trzydziestych, kiedy Moskwa wystąpiła z programem "frontów ludowych", stanowisko w tej kwestii nieco złagodzono, aby usprawiedliwić współpracę z rządami i ruchami, które wedle poprzedniej definicji były "faszystowskie". Ale w krajach, w których działała komunistyczna cenzura, aż do nadejścia gorbaczowowskiej głasnosti obowiązywał pogląd, że antykomunizm równa się faszyzm. Panował on również w "postępowych" kręgach w innych krajach. Uczeni zachodni, którzy mieli odwagę łączyć Mussoliniego lub Hitlera z komunizmem lub pisali, że ich reżimy cieszyły się masowym poparciem, narażali się na słowne, i nie tylko słowne ataki. (...)

(...) Argumenty przeciwko pojęciu "totalitaryzmu" i przeciw tezie, że bolszewizm wpłynął na "faszyzm", można podzielić na dwie kategorie. Na niższym szczeblu polemik stosuje się metody ad hominem."Totalitaryzm" ma więc być bronią ideologiczną wynalezioną w czasach zimnej wojny: łączenie komunizmu z nazizmem miało nastawić opinię publiczną przeciwko Związkowi Sowieckiemu. W rzeczywistości koncepcje "totalnej" władzy politycznej i "totalitaryzmu" sformułował już w 1923 roku, a więc ponad dwadzieścia lat przed zimną wojną, Giovanni Amendola, przeciwnik Mussoliniego, zamordowany później przez faszystów. Amendola widział, jak Mussolini systematycznie obezwładnia wszystkie instytucje państwowe, i doszedł do wniosku, że jego reżim różni się zasadniczo od tradycyjnej dyktatury. W 1925 roku Mussolini przejął terminologię Amendoli i nadał jej pozytywne znaczenie. Określał faszyzm jako system "totalitarny" w tym sensie, że upolitycznia on wszystko, co "ludzkie" i "duchowe": "Wszystko w ramach państwa, nic poza państwem, nic przeciwko państwu".Wlatach trzydziestych, kiedy Hitler doszedł do władzy, a Stalin rozpętał terror, termin "totalitarny" przyjął się w kręgach akademickich. Wszystko to działo się na długo przed zimną wojną.

(...) Analiza włoskiego faszyzmu i niemieckiego narodowego socjalizmu z co najmniej trzech powodów ma istotne znaczenie dla zrozumienia rewolucji rosyjskiej. Po pierwsze, Hitler i Mussolini widmem komunizmu straszyli swoje społeczeństwa, przekonując je do oddania im władzy. Po drugie, obaj wiele nauczyli się od bolszewików, jeżeli chodzi o metody budowania partii, dzięki której mogli zdobyć władzę i ustanowić jednopartyjną dyktaturę. W obu tych sprawach komunizm wywarł większy wpływ na "faszyzm" niż na socjalizm i ruch robotniczy. I po trzecie, literatura na temat faszyzmu i narodowego socjalizmu jest bogatsza i stoi na wyższym poziomie niż piśmiennictwo poświęcone komunizmowi, toteż jej znajomość pozwala rzucić wiele światła na reżim, który powstał w wyniku rewolucji rosyjskiej.

Kwestia wpływów to teren zdradliwy ze względu na niebezpieczeństwo popełnienia błędu post hoc ergo propter hoc: "po tym, a więc wskutek tego". Nie można twierdzić, że komunizm "spowodował" faszyzm albo narodowy socjalizm, ponieważ miały one rodzime źródła. Można jednak powiedzieć, że kiedy prądy antydemokratyczne w powojennych Włoszech i Niemczech zyskały odpowiednią siłę, ich przywódcy mieli gotowy wzór, po który mogli sięgnąć. Wszystkie cechy gatunkowe totalitaryzmu występują już w leninowskiej Rosji: oficjalna, wszechogarniająca ideologia, jedna partia wybranych kierowana przez "przywódcę" i sprawująca władzę w państwie, terror policyjny, sterowanie przez partię rządzącą środkami przekazu i siłami zbrojnymi, gospodarka nakazowa. Ponieważ te instytucje i procedury istniały w Rosji Sowieckiej już na początku lat dwudziestych, a więc w czasie, gdy Mussolini budował swój reżim, a Hitler swoją partię, i nie istniały nigdzie indziej, ciężar dowodu, że nie było żadnego związku między "faszyzmem" a komunizmem, spada na tych, którzy tak twierdzą.

"Leninowskie" korzenie Mussoliniego

Ze wszystkich socjalistów europejskich działających przed I wojną światową Mussolini najbardziej przypominał Lenina. Podobnie jak Lenin stał on na czele antyrewizjonistycznego skrzydła partii socjalistycznej w swoim kraju; tak jak Lenin uważał, że robotnik nie ma duszy rewolucjonisty i do radykalnych działań musi go popchnąć elita intelektualna. Jednakże, działając w otoczeniu bardziej sprzyjającym jego ideom, Mussolini nie musiał doprowadzać do rozłamu. Gdy Lenin, przewodząc frakcji mniejszościowej, był zmuszony zerwać z partią, Mussolini uzyskał większość we Włoskiej Partii Socjalistycznej (PSI) i wyrzucił reformistów. Gdyby nie to, że w 1914 roku opowiedział się za przystąpieniem Włoch do wojny po stronie aliantów i został usunięty z szeregów PSI, byłby zapewne włoskim Leninem (...)

Mussolini, podobnie jak Lenin, uważał konflikt za konstytutywną cechę polityki. "Walkę klasową" rozumiał jako wojnę w dosłownym sensie tego słowa: musiała przybierać gwałtowne formy, bo przecież żadna klasa panująca nigdy nie oddawała dobrowolnie bogactwa i władzy. Marksa, którego nazywał "ojcem i nauczycielem", podziwiał nie za jego teorię ekonomiczną i socjologiczną, ale za to, że był "wielkim filozofem przemocy robotniczej". Gardził "socjalistami prawnikami", udającymi, że walczą o sprawę metodami parlamentarnymi. Nie wierzył też w związki zawodowe, które jego zdaniem odciągały robotników od walki klasowej. W1912 roku napisał słowa, które mogłyby wyjść spod pióra Lenina: "Robotnik, który jest tylko zorganizowany, zamienia się w drobnomieszczanina, dbającego jedynie o własny interes. Jest głuchy na argumenty odwołujące się do ideałów". Tym poglądom pozostał wierny nawet po rozstaniu z socjalizmem. W 1921 roku, jako przywódca faszystowski, będzie pisał, że robotnicy są "z natury... pobożni i z zasady pacyfistycznie nastawieni". A zatem, niezależnie od Lenina, zarówno w swoim socjalistycznym, jak faszystowskim wcieleniu odrzucał to, co rosyjscy radykałowie nazywali "spontanicznością". Uważał, że robotnik pozostawiony samemu sobie nie przeprowadzi rewolucji, ale dogada się z kapitalistą. Pogląd ten jest jądrem teorii społecznej Lenina.(...)

Mussolini przystąpił do przeobrażenia Włoskiej Partii Socjalistycznej według tych założeń ideologicznych. W swojej "La Lotta di Classe" (Walce klas), którą założył w 1910 roku, prześladował reformistyczną większość podobnie jak Lenin mienszewików, choć nie szkalował jej tak bezwzględnie. (...)

Wykorzystując zrodzony z gniewu radykalizm szeregowych członków, na zjeździe partii socjalistycznej w 1912 roku Mussolini zdołał usunąć z kierownictwa umiarkowanych działaczy. Wśród jego zwolenników, zwanych mussoliniani, było kilku późniejszych luminarzy włoskiego komunizmu, między innymi Antonio Gramsci. Mussolini wszedł do komitetu wykonawczego partii i został mianowany redaktorem naczelnym "Avanti!". Na łamach "Prawdy" Lenin witał radośnie zwycięstwo jego frakcji: "Rozłam - to ciężka, bolesna historia. Niekiedy jednak staje się on konieczny, a w takich wypadkach wszelka słabość, wszelki «sentymentalizm »... jest przestępstwem... Toteż partia włoskiego proletariatu socjalistycznego, wydalając ze swego środowiska syndykalistów i prawicowych reformistów, weszła na słuszną drogę".

W 1912 roku wydawało się, że przeznaczeniem Mussoliniego, mającego zaledwie 29 lat, jest przewodzenie włoskim rewolucyjnym socjalistom, czyli "nieprzejednanym", jak ich nazywano. Los jednak zrządził inaczej.(...)

Mussolini uważał się za socjalistę jeszcze w 1919 roku, kiedy założył partię faszystowską. W kraju roiło się od weteranów wojennych nie mogących znaleźć pracy, inflacja szalała, setki tysięcy robotników strajkowało. Mussolini czynnie podsycał te niepokoje. W styczniu 1919 roku wywołał nielegalny strajk pocztowców i wzywał robotników do przejmowania fabryk. Latem 1919 roku, kiedy wrzenie społeczne sięgnęło szczytu, starał się przelicytować w radykalizmie nieskuteczną partię socjalistyczną i Powszechną Federację Pracy; jego gazeta "Popolo d’Italia" nawoływała, aby spekulantów "wieszać na latarniach". Czerwcowy program fasci di combattimento, które stanowiły trzon partii faszystowskiej, prawie nie różnił się od programu socjalistów: Zgromadzenie Narodowe, ośmiogodzinny dzień pracy, udział robotników w zarządzaniu fabrykami, milicja ludowa, częściowe wywłaszczenie za pomocą "wysokiego podatku od kapitału" i konfiskata własności kościelnej. Robotników wzywano do rozpoczęcia "wojny rewolucyjnej". Specjaliści z partii socjalistycznej uważali Mussoliniego za socialista rivoluzionario. (...)

Pod koniec 1920 roku uzbrojone bandy faszystów ruszyły na wieś bić chłopów, którzy zajęli pańską ziemię. Na początku następnego roku partia faszystowska zorganizowała "ekspedycje karne" terroryzujące małe miasteczka w północnych Włoszech. Podobnie jak bolszewicy, faszyści groźbami i fizyczną przemocą rozbijali partie socjalistyczne i związki zawodowe. Włoscy socjaliści reagowali na to równie biernie jak rosyjscy, co demoralizowało i dezorientowało ich zwolenników. Dzięki tym akcjom Mussolini zyskał poparcie przemysłowców i właścicieli ziemskich. Wykorzystywał też niezadowolenie Włochów z traktatu pokojowego. Włochy walczyły wprawdzie po stronie zwycięskich aliantów, ale ich żądania terytorialne nie zostały spełnione. Mussolini grał na gniewie ludu, przedstawiając Włochy jako "państwo proletariackie" - w ten sposób pozyskał zwolenników wśród rozgoryczonych weteranów wojennych. W listopadzie 1921 roku partia faszystowska miała 152 000 członków, z których 24 procent stanowili robotnicy rolni, a 15 procent robotnicy przemysłowi.

Nawet jako przywódca faszystowski Mussolini nigdy nie krył swojej sympatii i podziwu dla komunizmu. Wysoko cenił "brutalną energię" Lenina i nie widział nic niestosownego w tym, że bolszewicy mają zwyczaj zabijać zakładników37. Z dumą twierdził, że jest ojcem włoskiego komunizmu. (...)

(...) W lutym 1921 roku mówił o bolszewizmie następująco: "Odrzucam bolszewizm we wszystkich postaciach, ale gdybym miał wybrać jedną, byłby to bolszewizm moskiewski i leninowski, choćby dlatego, że jego skala jest gigantyczna, barbarzyńska, powszechna". Z pewnością nie przez przeoczenie pozwolił przetrwać Włoskiej Partii Komunistycznej aż do listopada 1926 roku, kiedy podpisał dekret zakazujący działalności wszystkich niezależnych partii politycznych, stowarzyszeń i organizacji. Jeszcze w 1932 roku przyznawał, że między faszyzmem a komunizmem istnieją podobieństwa: "Jeśli chodzi o całą negatywną stronę, jesteśmy podobni. My i Rosjanie jesteśmy przeciwko liberałom, przeciwko demokratom, przeciwko parlamentowi". (Hitler zgodzi się z tym, twierdząc, że nazistów i bolszewików więcej łączy, niż dzieli).W1933 roku Mussolini publicznie namawiał Stalina, aby brał wzór z faszyzmu, a w 1938 roku, kiedy sowiecki dyktator zakończył najkrwawszą jatkę w historii, wypowiedział słowa, które w jego ustach brzmiały jak największa pochwała: "W obliczu zupełnego upadku systemu leninowskiego Stalin stał się potajemnym faszystą" z tą różnicą, że jako Rosjanin, "to znaczy półbarbarzyńca", nie poił tak jak faszyści więźniów rycyną.

Rosyjscy komuniści z niepokojem obserwowali, jak najpierw Mussolini, a potem Hitler kopiują ich metody polityczne. Na XII Zjeździe RKP(b) (1923), kiedy takie porównania były jeszcze możliwe, Bucharin zauważył:

"Charakterystyczne dla faszystów jest to, że w większym stopniu niż jakakolwiek inna partia przyswoili sobie i zastosowali w praktyce doświadczenia rewolucji rosyjskiej. Jeśli spojrzeć na nich z formalnego punktu widzenia, to znaczy z punktu widzenia ich metod politycznych, widać, że zastosowali w pełni taktykę bolszewicką, zwłaszcza taktykę rosyjskiego bolszewizmu, w sensie błyskawicznej koncentracji sił [i] energicznej akcji ściśle zhierarchizowanej organizacji wojskowej, w sensie konkretnego systemu posługiwania się swoimi oddziałami, uczraspriedami, mobilizacją itd., i w sensie bezlitosnego niszczenia przeciwnika, kiedy jest to konieczne i gdy wymaga tego sytuacja".

Fakty świadczą więc, że faszyzm Mussoliniego nie był prawicową reakcją na socjalizm lub komunizm, nawet jeśli Mussolini, dla realizacji swoich celów politycznych, nie wahał się atakować obu tych ideologii". Gdyby była okazja, Mussolini jeszcze w latach 1920-1921 z chęcią wziąłby pod swoje skrzydła włoskich komunistów, bo czuł, że łączy go z nimi bliskie pokrewieństwo: na pewno bliższe niż z demokratycznymi socjalistami, liberałami i konserwatystami. Faszyzm wyrósł z "bolszewickiego" skrzydła włoskiego socjalizmu, a nie z jakiejkolwiek konserwatywnej ideologii lub ruchu.


Nazistowski antysemityzm

Bolszewizm i faszyzm były socjalistycznymi herezjami, narodowy socjalizm miał inne korzenie. Jeśli Lenin pochodził z najwyższych warstw szlachty rosyjskiej, a Mussolini z szeregów zbiedniałej klasy rzemieślniczej, to Hitler urodził się w rodzinie drobnomieszczańskiej; jego młodość upłynęła w atmosferze wrogości do socjalizmu i nienawiści do Żydów. W przeciwieństwie do Mussoliniego i Lenina, molów książkowych, obeznanych z aktualnymi teoriami społecznymi i politycznymi, Hitler był dyletantem. Wiedzę czerpał z obserwacji, przypadkowych lektur i rozmów; nie miał podstaw teoretycznych, a jedynie opinie i przesądy. Mimo to na ideologię polityczną, którą miał się posłużyć z tak zabójczym skutkiem najpierw do stłumienia wolności w Niemczech, a potem do spustoszenia Europy, głęboki wpływ wywarła rewolucja rosyjska, zarówno w sensie pozytywnym, jak negatywnym. W sensie negatywnym - dzięki triumfowi bolszewików w Rosji i próbom wywołania przez nich rewolucji w Europie Hitler mógł straszyć Niemców "żydokomunistycznym" spiskiem i uzasadniać tym swój morderczy antysemityzm. W sensie pozytywnym - nauczył się od bolszewików metod manipulowania tłumem i budowania jednopartyjnego, totalitarnego państwa.

W ideologii i psychologii narodowego socjalizmu wyjątkowe, centralne miejsce zajmował antysemityzm. Choć początki judeofobii sięgają starożytności, obłąkańcza postać, którą nadał jej Hitler, nie ma historycznego precedensu. Aby ją zrozumieć, trzeba zastanowić się nad wpływem rewolucji rosyjskiej na rosyjskie i niemieckie ruchy narodowe.

Tradycyjny antysemityzm żywił się głównie wrogością o charakterze religijnym: to Żydzi zamordowali Chrystusa i uparcie odrzucają jego nauki. Niechęć do Żydów jako lichwiarzy i pozbawionych skrupułów geszefciarzy wzmacniała ten religijny antysemityzm szerzony przez Kościół katolicki i niektóre odłamy protestanckie. Dla tradycyjnego antysemity Żydzi nie byli "rasą" ani ponadnarodową wspólnotą, ale wyznawcami fałszywej religii, skazanymi na cierpienie i wieczne tułactwo. Aby mogła się pojawić idea zagrożenia świata przez Żydów, musiała najpierw powstać społeczność międzynarodowa. Stało się to w XIX wieku wraz z globalizacją handlu i komunikacji. Przekraczając granice regionalne i narodowe, handel i komunikacja wpłynęły bezpośrednio na egzystencję społeczeństw i narodów, które do tego momentu wiodły własne, niezależne życie. Nagle ludzie poczuli, że nie wiedzieć czemu zaczynają tracić kontrolę nad swoją egzystencją. Odkąd żniwa w Rosji mogły mieć wpływ na poziom życia farmerów amerykańskich, a odkrycie złota w Kalifornii - na ceny w Europie, odkąd międzynarodowy socjalizm postawił sobie za cel obalenie wszystkich istniejących rządów, nikt nie mógł czuć się bezpiecznie. Niepewność wywołana wydarzeniami międzynarodowymi naturalną rzeczy koleją dała asumpt do stworzenia tezy o ogólnoświatowym spisku. A kto lepiej pasował do roli spiskowców niż Żydzi, którzy byli nie tylko najbardziej widoczną grupą międzynarodową, ale zajmowali wysokie stanowiska w światowych finansach i środkach przekazu?(...)

Lęk przed Żydami przyszedł wraz z rewolucją rosyjską i okazał się jednym z jej najtragiczniejszych skutków.

Największą odpowiedzialność za taki obrót spraw ponoszą tak zwane Protokoły mędrców Syjonu, falsyfikat, który, wedle ich badacza Normana Cohna, "upoważnił" Hitlera do przeprowadzenia masowej zagłady Żydów. Autor Protokołów pozostaje nieznany, ale wszystko wskazuje na to, że powstały one w ostatnich latach XIX wieku we Francji. Skompilowano je z antysemickich rozprawek opublikowanych za czasów sprawy Dreyfusa, a bezpośrednim impulsem był pierwszy międzynarodowy kongres syjonistyczny w Bazylei w 1897 roku. Wydaje się, że w całej sprawie maczała palce paryska filia Ochrany, carskiej tajnej policji. Książka zawiera tekst rzekomych tajnych uchwał podjętych na zebraniach przywódców międzynarodowego żydostwa; odbyły się one w nieokreślonym miejscu i czasie. Z treści tych uchwał, które pochodziły rzekomo od jednego z uczestników obrad, wynika, że przywódcy Żydów sformułowali plan podporządkowania sobie państw chrześcijańskich i ustanowienia żydowskiej władzy nad światem. Ten domniemany cel miał być osiągnięty przez podsycanie konfliktów między chrześcijanami: niekiedy przez podżeganie robotników, niekiedy przez popieranie wyścigu zbrojeń i wojny, a zawsze przez szerzenie moralnego zepsucia. Państwo żydowskie, które powstanie wtedy, gdy cel ten zostanie osiągnięty, miało być państwem despotycznym rządzonym za pomocą wszechobecnej policji. Jego obywatele byliby pozbawieni wolności, ale otrzymaliby przywileje socjalne, w postaci między innymi pełnego zatrudnienia.

Protokoły opublikowano po raz pierwszy w 1902 roku w jednym z petersburskich periodyków. Trzy lata później, w czasie rewolucji 1905 roku, ukazały się w formie książkowej pod tytułem Wielkie w małym i Antychryst pod redakcją Siergieja Nilusa. Potem opublikowano kolejne wydania, na razie tylko w Rosji, ale książka nie wywołała tam większego zainteresowania. Nilus, niestrudzony apostoł Protokołów, skarżył się, że nikt nie bierze ich poważnie.

Dopiero rewolucja rosyjska zapewniła Protokołom międzynarodowy rozgłos. Po I wojnie światowej oszołomieni i zdezorientowani mieszkańcy Europy szukali winnych zakończonej właśnie krwawej łaźni. Lewica uważała, że I wojnę światową rozpętali "kapitaliści", a zwłaszcza producenci broni. Teza, że kapitalizm nieuchronnie prowadzi do wojny, przysporzyła komunistom wielu zwolenników. Była to jedna wersja teorii spiskowej.

Druga, dominująca wśród konserwatystów, wskazywała na Żydów. Cesarz Wilhelm II, który ponosił największą odpowiedzialność za wybuch I wojny światowej, winił ich za to jeszcze przed zakończeniem działań wojennych46. Generał Erich Ludendorff twierdził, że Żydzi nie tylko pomogli Anglii i Francji rzucić Niemcy na kolana, ale "zapewne kierowali oboma państwami" (...)

I oto w czasie gdy zachodnia opinia publiczna poszukiwała kozłów ofiarnych, reżim bolszewicki, w którym Żydzi zajmowali eksponowane stanowiska, popełniał straszne zbrodnie i otwarcie nawoływał do światowej rewolucji. Po wojnie zaczęto utożsamiać komunizm z ogólnoświatowym spiskiem żydowskim i uznawać go za realizację programu przedstawionego w Protokołach; był to pogląd powszechny, zwłaszcza wśród klasy średniej i inteligencji. Teza, że Żydzi odpowiadają zarówno za "ponadkapitalizm", jak za jego wroga, komunizm, jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem, ale Protokoły potrafiły dialektycznie godzić takie sprzeczności. Ponieważ ostatecznym celem Żydów miał być przewrót w świecie chrześcijańskim, mogli oni działać, zależnie od okoliczności, raz jako kapitaliści, a innym razem jako komuniści. Wszystko było kwestią taktyki. Według autora lub autorów Protokołów Żydzi potrafili uciekać się nawet do antysemityzmu i pogromów, aby przywołać do porządku swoich "braci mniejszych".

Kiedy bolszewicy przejęli władzę i rozpętali terror, Protokoły nabrały cech złowieszczego proroctwa. Gdy wyszło na jaw, że wielu wybitnych bolszewików o słowiańskich pseudonimach to Żydzi, wszystko stało się jasne jak słońce: rewolucja październikowa i reżim komunistyczny to punkt zwrotny w walce Żydów o panowanie nad światem. Pucze spartakusowców, komunistyczne "republiki" na Węgrzech i w Bawarii, w których brało udział wielu Żydów, świadczyły o tym, że władza żydowska wykracza poza swoją rosyjską bazę. Aby proroctwo zawarte w Protokołach nie spełniło się do końca, chrześcijanie ("Aryjczycy") musieli zrozumieć to zagrożenie i zjednoczyć się przeciwko wspólnemu wrogowi.

Protokoły zyskały popularność w Rosji w latach terroru 1918-1919, czytał je wówczas między innymi Mikołaj II. Krąg czytelników książki powiększał się szybko po zamordowaniu rodziny carskiej, o które powszechnie obwiniano Żydów. Wśród tysięcy pokonanych białych oficerów, szukających zimą 1919-1920 roku schronienia w Europie Zachodniej, byli tacy, którzy mieli przy sobie egzemplarze Protokołów. Popularyzacja książki leżała w interesie rosyjskich emigrantów, bo Europejczycy, na ogół dość obojętni na los Rosji, mogli się z niej dowiedzieć, że komunizm to nie tylko jej problem, ale pierwsza faza światowej rewolucji komunistycznej, która również ich wyda na pastwę Żydów.

(...) W latach dwudziestych Protokoły stały się międzynarodowym bestsellerem.

Ich przesłanie zainteresowało szczególnie działaczy niedawno założonej Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej, którzy od początku byli zajadłymi antysemitami, ale brakowało im podbudowy teoretycznej. Według pierwszego programu partii nazistowskiej, ogłoszonego w 1919 roku, wrogami Niemiec byli po pierwsze Żydzi, po drugie traktat wersalski, a po trzecie "marksiści", którym to mianem określano zresztą socjaldemokratów, a nie komunistów, bo z tymi ostatnimi naziści utrzymywali przyjazne kontakty. Związek między żydostwem a komunizmem pomogły ustalić Protokoły; ponoć uwagę na nie zwrócił Hitlerowi Alfred Rosenberg, bałtycki Niemiec, który studiował architekturę w Rosji, miał rosyjskie obywatelstwo i lepiej znał rosyjski niż niemiecki. Rosenberg przejął się ideami Vinberga i zaszczepił je ruchowi nazistowskiemu, którego stał się głównym ideologiem. Vinberg przekonał go, że rewolucję rosyjską wywołało światowe żydostwo, aby zawładnąć światem. Protokoły zrobiły na Führerze ogromne wrażenie. "Swego czasu prawdziwym wstrząsem była dla mnie lektura Protokołów mędrców Syjonu - mówił Hermannowi Rauschningowi. - Ta niebezpieczna skrytość wroga, ta jego wszechobecność! Natychmiast zrozumiałem, że musimy to skopiować, oczywiście na nasz sposób". Według Rauschninga Protokoły stanowiły dla Hitlera ważne źródło politycznej inspiracji. Hitler posłużył się więc fikcyjnym podręcznikiem żydowskiej strategii zapanowania nad światem nie tylko po to, aby przedstawić Żyda jako śmiertelnego wroga Niemiec, ale aby samemu zapanować nad światem, stosując opisane tam metody. Tak bardzo podziwiał przebiegłość Żydów w tej dziedzinie, że postanowił całkowicie przejąć ich "ideologię" i "program".

Dopiero po przeczytaniu Protokołów Hitler stał się antykomunistą:

"Rosenberg odcisnął trwałe piętno na ideologii nazistowskiej. Partia była zaciekle antysemicka od chwili swego powstania w 1919 roku, ale dopiero w latach 1921-1922 dostała obsesji na punkcie rosyjskiego komunizmu; wydaje się, że sprawił to przede wszystkim Rosenberg. Skrzyżował czarnosecinny antysemityzm rosyjski z antysemityzmem niemieckich rasistów; dokładniej mówiąc, przejął pogląd Vinberga, że bolszewizm to spisek żydowski, i dał mu narodowo-rasistowską wykładnię. Ta fantastyczna teoria, objaśniana w niezliczonych artykułach i broszurach, stała się obsesyjnym motywem światopoglądu

Hitlera oraz ideologii i propagandy partii narodowosocjalistycznej".

Mówi się, że Hitler miał tylko dwa główne cele polityczne: zniszczyć Żydów i zdobyć przestrzeń życiową (Lebensraum) w Europie Wschodniej, a wszystkie inne punkty jego programu, kapitalistyczne i socjalistyczne, były tylko środkami do osiągnięcia tych celów56. Teza rosyjskiej prawicy o tożsamości żydostwa i komunizmu pozwoliła mu połączyć te dwa cele w jeden.

A zatem brednie skrajnych monarchistów rosyjskich, którzy szukali winnego nieszczęść swego kraju i znaleźli go w postaci "ukrytej ręki" światowego żydostwa, wpłynęły na ideologię partii, która już niebawem miała zdobyć totalną władzę w Niemczech. Prawicowe kręgi rosyjskie dostarczyły nazistom teoretycznego uzasadnienia eksterminacji Żydów: to Vinberg i jego przyjaciele po raz pierwszy publicznie wezwali do ich fizycznego unicestwienia57. W ten sposób zagłada Żydów stała się jednym z wielu nieprzewidzianych i niezamierzonych następstw rewolucji rosyjskiej.

Ciąg dalszy materiału - KLIKNIJ

Richard Pipes

---

Richard Pipes jest emerytowanym profesorem historii Uniwersytetu Harvarda, na którym wykładał ponad czterdzieści lat. Były doradca prezydenta  USA Ronalda Reagana do spraw sowieckich i wschodnioeuropejskich. Jeden z najwybitniejszych na świecie znawców Rosji.

---

Richard Pipes "Rosja bolszewików", Wydawnictwo MAGNUM sp. z o.o., Warszawa 2013

www. wydawnictwo-magnum.com.pl

Dowiedz się więcej na temat: Richard Pipes | Lenin | Mussolini | Adolf Hitler | Benito Mussolini

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy