Komunizm, faszyzm i narodowy socjalizm, cz. 2

Prezentujemy fragmenty książki Richarda Pipesa „Rosja bolszewików”, w których autor pisze o wspólnych cechach trzech reżimów totalitarnych, omawiając pojęcie „totalitaryzmu”, „leninowskie” korzenie Mussoliniego, nazistowski antysemityzm i socjalizm Hitlera.

Hitler a socjalizm

Reklama

Na nazizm jako zjawisko polityczne składały się dwa elementy: manipulacja masami, która miała stworzyć wrażenie, że cała ludność uczestniczy w procesie politycznym, oraz system rządów, w którym Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza zmonopolizowała władzę i przekształciła instytucje państwa w narzędzia tej władzy. W obu dziedzinach wyraźnie widoczny jest wpływ marksizmu, zarówno w jego oryginalnym, jak bolszewickim wydaniu.

Wiadomo, że w młodości Hitler uważnie przyglądał się, jak socjaldemokraci manipulują tłumami: "Od socjaldemokratów wziął Hitler ideę partii mas i masowej propagandy. W Mein Kampf opisuje wrażenie, jakie wywarł na nim widok «niezliczonych szeregów wiedeńskich robotników maszerujących czwórkami w masowej demonstracji. Stałem prawie przez dwie godziny, z zapartym tchem patrząc na straszliwego, ludzkiego potwora, który powoli przetaczał się przede mną". Na takich obserwacjach Hitler oparł swoją teorię psychologii tłumu, którą zastosował później z wielkim powodzeniem.(...)

Do środowisk, które przekazywały komunistyczne wzorce ruchowi nazistowskiemu, należeli znajdujący się w otoczeniu Hitlera prawicowi intelektualiści o lewicowych ciągotach, zwani "narodowymi bolszewikami". Ich główni teoretycy, Joseph Goebbels i Otto Strasser, będący pod ogromnym wrażeniem sukcesu bolszewików w Rosji, chcieli, aby Niemcy pomogły Rosji Sowieckiej odbudować gospodarkę w zamian za poparcie polityczne przeciwko Francji i Anglii.Na argument Rosenberga, przyjęty przez Hitlera, że Moskwa jest centrum międzynarodowego spisku żydowskiego, odpowiadali, że komunizm to tylko fasada, za którą kryje się tradycyjny rosyjski nacjonalizm: "Mówią rewolucja światowa, a myślą Rosja"*. Jednakże "narodowi bolszewicy" pragnęli nie tylko zwykłej współpracy z komunistyczną Rosją - chcieli, aby Niemcy przejęły od niej system polityczny, centralizując władzę, eliminując konkurencyjne partie polityczne i ograniczając wolny rynek. W 1925 roku Goebbels i Strasser dowodzili na łamach nazistowskiego dziennika "Völkischer Beobachter", że tylko wprowadzenie "socjalistycznej dyktatury" może uratować Niemcy przed chaosem. "Lenin poświęcił Marksa - twierdził Goebbels - i w zamian dał Rosji wolność"59.W1929 roku pisał, że partia nazistowska to partia "rewolucyjnych socjalistów".

Hitler odrzucał tę ideologię, ale posługiwał się nią, aby za pomocą haseł socjalistycznych odbierać socjaldemokratom poparcie robotników niemieckich. Przymiotniki "socjalistyczna" i "robotnicza" w nazwie partii nie były tylko chwytem pod publiczkę. Partia rozwinęła się ze związku robotników niemieckich w Czechach, który powstał na początku wieku, aby walczyć z konkurencją ze strony Czechów. Program Niemieckiej Partii Robotniczej (Deutsche Arbeiterpartei), jak się pierwotnie nazywała, łączył socjalizm, antykapitalizm i antyklerykalizm z niemieckim nacjonalizmem.W1918 roku partia zmieniła nazwę na Narodowosocjalistyczną Niemiecką Partię Robotniczą (NSDAP), dodając do swego programu antysemityzm i przyciągając weteranów wojennych, właścicieli sklepów i zbiedniałą inteligencję. (Słowo "robotnicza" miało obejmować "wszystkich, którzy pracują", a nie tylko robotników przemysłowych). To na czele tej organizacji stanął Hitler w 1921 roku. (...)

Z początku robotnicy nie garnęli się do nazistów i w NSDAP przeważały elementy "drobnomieszczańskie". Jednakże pod koniec lat dwudziestych, dzięki socjalistycznym hasłom, partia zaczęła zyskiwać zwolenników. Kiedy w latach 1929-1930 doszło do lawinowego wzrostu bezrobocia, robotnicy masowo wstępowali do NSDAP. Według dokumentów partii nazistowskiej w 1930 roku 28 procent jej członków stanowili robotnicy przemysłowi; w 1934 roku ich udział wzrósł do 32 procent. W tym okresie byli oni najliczniejszą grupą zawodową w partii. Zważywszy na to, że członkostwo w NSDAP nie wiązało się z takimi samymi obowiązkami jak członkostwo we Wszechzwiązkowej Partii Komunistycznej (bolszewików), jest zupełnie możliwe, że udział procentowy autentycznych robotników przemysłowych (czyli nie sprawujących pełnoetatowych funkcji partyjnych) był wyższy w NSDAP niż we WKP(b).

Mamy tylko pośrednie dowody na to, że totalitarna partia Hitlera była wzorowana na partii komunistycznej. Chętnie przyznając, że uczył się od "marksistów", Hitler zaprzeczał, jakoby czerpał wzorce z komunistycznej Rosji. Na koncepcję państwa jednopartyjnego miał wpaść w połowie lat dwudziestych, kiedy po nieudanym puczu monachijskim postanowił zdobyć władzę w sposób legalny. Twierdził, że zdyscyplinowaną, zorganizowaną hierarchicznie partię polityczną tworzył na wzór organizacji wojskowej. Nie zaprzeczał też, że uczył się od Mussoliniego. (...)

Wspólne cechy trzech reżimów totalitarnych

Trzy omawiane reżimy totalitarne różniły się pod kilkoma względami; różnice te zostaną omówione później. Jednakże to, co je łączyło, miało większe znaczenie od tego, co dzieliło. Przede wszystkim był to wspólny wróg: liberalna demokracja z systemem wielopartyjnym, z jej poszanowaniem prawa i własności, ideałem pokoju i trwałego ładu. Tyrady Lenina, Mussoliniego i Hitlera przeciwko "demokracji burżuazyjnej" i socjaldemokratom są do siebie łudząco podobne.

Aby zrozumieć, jak miał się komunizm do "faszyzmu", trzeba się wyzbyć tradycyjnego przekonania, że "rewolucja", z samej swej istoty, ma charakter egalitarny i międzynarodowy, podczas gdy powstania narodowe są z natury kontrrewolucyjne. Błąd ten popełnili ci niemieccy konserwatyści, którzy początkowo popierali Hitlera, wierząc, że tak zdeklarowany nacjonalista nie może mieć rewolucyjnych zamiarów. "Kontrrewolucją" można trafnie nazwać tylko taki ruch społeczny, który ma na celu unicestwienie rewolucji i przywrócenie status quo ante, do czego dążyli francuscy rojaliści w latach dziewięćdziesiątych XVIII wieku. Jeśli "rewolucją" nazywa się nagłe obalenie istniejącego porządku politycznego, po którym następują zasadnicze zmiany w gospodarce, strukturze społecznej i kulturze, to termin ten można również stosować do przewrotów antyegalitarnych i ksenofobicznych. Przymiotnik "rewolucyjny" opisuje nie treść zmian, ale sposób ich przeprowadzania - gwałtowny i nagły. Dlatego można mówić zarówno o rewolucjach lewicowych, jak prawicowych; są one śmiertelnymi wrogami dlatego, że chcą zdobyć ten sam masowy elektorat, a nie dlatego, że mają odmienne metody lub cele. Zarówno Hitler, jak Mussolini uważali się za rewolucjonistów, i nie bez racji. Rauschning twierdził, że narodowy socjalizm miał w istocie bardziej rewolucyjne cele niż komunizm i anarchizm.

Być może najbardziej zasadnicze podobieństwo między ruchami totalitarnymi leży jednak w sferze psychologii: komunizm, faszyzm i narodowy socjalizm podsycały i wykorzystywały niezadowolenie - klasowe, rasowe i etniczne - aby zyskać masowe poparcie i twierdzić, że to one, a nie demokratyczne rządy wyrażają prawdziwą wolę społeczeństwa. Wszystkie grały na uczuciu nienawiści. (...)

Nie trzeba dowodzić, że Lenin mobilizował miejską biedotę i uboższych chłopów, odwołując się do ich nienawiści do bogatych burżujów. Dla Mussoliniego walka klasowa miała postać konfliktu między narodami "posiadającymi" i "nieposiadającymi". W ślad za nim Hitler zinterpretował ją na nowo jako wojnę między rasami i narodami, mianowicie między "Aryjczykami" a Żydami i narodami rzekomo przez nich rządzonymi. Jeden z pierwszych teoretyków nazistowskich dowodził, że prawdziwymi stronami konfliktu współczesnego świata nie są kapitał i ruch robotniczy, ale państwa oparte na zasadzie suwerenności narodu i ogólnoświatowy "imperializm" żydowski; konflikt ten można rozwiązać tylko wtedy, gdy pozbawi się Żydów ekonomicznych podstaw egzystencji i w ten sposób ich wytępi. Ruchy rewolucyjne, czy to "prawicowe", czy "lewicowe", muszą stworzyć sobie przedmiot nienawiści, ponieważ o wiele łatwiej jest zmobilizować masy przeciwko widzialnemu wrogowi niż przeciwko jakiejś abstrakcji. Zagadnienie to teoretycznie objaśnił i uzasadnił Carl Schmitt, politolog zbliżony do nazistów.(...)

Sens tego zawiłego wywodu jest taki, że proces polityczny wymaga podkreślania różnic, gdyż tylko w ten sposób można powołać do życia wroga, bez którego istnienia nie ma polityki. Ten "inny" w istocie nie musi być nawet wrogiem: wystarczy, że będzie postrzegany jako inny.

Właśnie to nałogowe odwoływanie się do nienawiści tak ujęło Hitlera w praktyce komunizmu i dlatego kazał przyjmować w szeregi partii nazistowskiej rozczarowanych komunistów, a zamykał drzwi do niej socjaldemokratom; nienawiść bowiem łatwo skierować ku komuś innemu. Dlatego na początku lat dwudziestych największą grupę członków Włoskiej Partii Faszystowskiej stanowili byli komuniści.

Rozpatrzymy teraz cechy wspólne reżimów totalitarnych w trzech dziedzinach. Będą to: struktura, funkcje i władza partii rządzącej, stosunek partii do państwa oraz jej stosunek do całego społeczeństwa.

Partia rządząca

Wczasach poprzedzających dyktaturę bolszewicką państwo składało się z rządzących i rządzonych (poddanych lub obywateli). Bolszewizm wprowadził trzeci element, monopolistyczną "partię", która zdominowała zarówno rządzących, jak społeczeństwo, pozostając jednak poza kontrolą. Partia ta w rzeczywistości nie była partią, rządziła, ale nie była rządem, sprawowała władzę nad narodem w jego imieniu, ale bez jego zgody. "Państwo jednopartyjne" to nazwa niewłaściwa, ponieważ organizacja rządząca totalitarnym państwem nie jest partią w powszechnie przyjętym znaczeniu tego słowa i ponieważ znajduje się poza państwem. Jest to wyróżniająca cecha reżimu totalitarnego, jego istota. Twórcą tego państwa był Lenin. Faszyści i naziści tylko wiernie skopiowali istniejący wzorzec.

A. Partia jako zakon wybranych

W przeciwieństwie do prawdziwych partii politycznych, które starają się zwiększać liczbę swych członków, organizacje komunistyczne, faszystowskie i nazistowskie miały charakter ekskluzywny. Kandydat do nich musiał spełniać określone warunki, jeśli chodzi o pochodzenie społeczne, rasę lub wiek, a szeregi partyjne okresowo "czyszczono" z elementów niepożądanych. Dlatego przypominały "bractwa" lub "korporacje oligarchiczne" dla wybranych, pozyskujące nowych członków przez kooptację. Hitler mówił Rauschningowi, że "partia" to w gruncie rzeczy błędna nazwa NSDAP, bo lepiej pasuje do niej określenie "zakon" (Orden). Pewien ideolog faszystowski nazywał partię Mussoliniego "kościołem, to znaczy wspólnotą wiernych, związkiem woli i zamiarów, posłusznych naczelnemu i jedynemu celowi".

Na czele wszystkich trzech organizacji totalitarnych stali ludzie spoza tradycyjnych sfer rządzących: samotnicy, którzy albo unicestwili te sfery, tak jak w Rosji, albo stworzyli alternatywną, równoległą, uprzywilejowaną kastę i z czasem je sobie podporządkowali. Ta cecha także odróżnia dyktatury totalitarne od zwykłych, które nie tworzą własnych aparatów politycznych, lecz polegają na tradycyjnych narzędziach władzy, takich jak biurokracja, kościół i siły zbrojne.(...)

B. Przywódca

Reżimy totalitarne odrzucały obiektywne normy ograniczające ich władzę, musiały więc mieć przywódcę, który zastępował prawo. Jeśli "prawdziwe" i "dobre" jest tylko to, co służy interesom danej klasy albo narodu (bądź rasy), to musi istnieć arbiter w osobie wożdia, Duce, Führera, który będzie decydował o tym, jakie są te interesy w danej chwili. Choć w praktyce Lenin zawsze stawiał na swoim (w każdym razie po 1918 roku), nie miał jednak pretensji do nieomylności. Mussolini i Hitler - owszem. Il Duce a sempre ragione (Duce ma zawsze rację) brzmiało hasło, które w latach trzydziestych widziało się wszędzie we Włoszech. Pierwszy punkt statutu partii nazistowskiej, ogłoszonego w lipcu 1932 roku, stanowił: "Decyzja Führera jest ostateczna". Choć wypróbowany reżim totalitarny potrafi przetrwać śmierć swojego przywódcy (jak Związek Sowiecki po śmierci Lenina, a potem Stalina), to jednak przekształca się w kolektywną dyktaturę, która z czasem traci swe totalitarne cechy i staje się oligarchią - chyba że władzę przejmie kolejny wódz.

W Rosji Sowieckiej osobistą dyktaturę Lenina nad partią kamuflowano takimi określeniami jak "demokratyczny centralizm" i bagatelizowaniem roli jednostki na rzecz bezosobowych sił dziejowych. Niemniej w ciągu roku po objęciu władzy Lenin stał się niekwestionowanym szefem partii komunistycznej, którego otoczono prawdziwym kultem. Nie tolerował żadnego poglądu, który był sprzeczny z jego własnym, nawet gdy podzielała go większość. Od 1920 roku tworzenie "frakcji", czyli wszelkich ugrupowań działających przeciwko woli najpierw Lenina, a potem Stalina, było zakazane i karane wydaleniem z szeregów partii. Jedynie Lenin i Stalin nie podlegali oskarżeniom o "frakcyjność".

Mussolini i Hitler naśladowali ten komunistyczny model. Partia faszystowska powstała do życia wiele instytucji mających stworzyć wrażenie, że jest kierowana kolektywnie; jednakże żadna z nich, nawet Grand Consiglio i krajowy zjazd partii, nie miała realnej władzy83. Funkcjonariusze partyjni, zawdzięczający swoje stanowiska albo Duce, albo osobom przez niego wskazanym, składali przysięgę na wierność jego osobie. Hitler nie fatygował się nawet, aby maskować swoją absolutną władzę nad NSDAP. Ustanowił ją na długo przedtem, zanim został dyktatorem Niemiec. Tak jak Lenin, wymagał ścisłej dyscypliny (to znaczy posłuszeństwa jego woli) i odrzucał propozycje koalicji z innymi partiami politycznymi, gdyż osłabiłoby to jego władzę.


Partia rządząca a państwo
Podobnie jak Lenin, Mussolini i Hitler za pośrednictwem swoich organizacji podporządkowali sobie całe państwo. We wszystkich trzech krajach partia rządząca funkcjonowała jak prywatna organizacja. We Włoszech podtrzymywano fikcję, że partia faszystowska to tylko "cywilna i dobrowolna siła działająca pod zwierzchnictwem państwa", choć było dokładnie na odwrót, nawet jeśli dla pozorów przedstawicielom rządu (prefektom) oficjalnie przyznawano pierwszeństwo przed funkcjonariuszami partii.

Wszystkie trzy partie: bolszewicka, faszystowska i nazistowska w identyczny sposób przejęły władzę nad administracją w swoich krajach. Kiedy przyswojono sobie leninowską zasadę, wcielenie jej w życie było już stosunkowo proste. We wszystkich krajach partia albo wchłaniała, albo pozbawiała znaczenia instytucje, które mogły utrudnić jej osiągnięcie nieograniczonej władzy. Były to przede wszystkim organy wykonawcze i ustawodawcze państwa, a w drugiej kolejności samorząd lokalny. Ponieważ instytucje te nie powstały po to, aby bezpośrednio wykonywać partyjne dyrektywy, najróżniejszymi sposobami starano się stworzyć wrażenie, że państwo nadal działa niezależnie. Partia kierowała administracją państwową, obsadzając najważniejsze stanowiska kierownicze swoimi członkami. Te maskujące zabiegi można tłumaczyć tym, że "ruch" totalitarny, jak wynika z jego nazwy, jest dynamiczny i płynny, podczas gdy administracja, jako twór statyczny, wymaga trwałych struktur i niezmiennych norm (...)/

 "Podbój instytucji", który jeden z pierwszych badaczy faszyzmu uważał za "najbardziej niezwykły podbój państwa znany dziejom nowożytnym", był oczywiście tylko kopią podobnego procesu, który dokonał się w Rosji Sowieckiej po październiku 1917 roku. Bolszewicy podporządkowali sobie centralne instytucje władzy wykonawczej i ustawodawczej w Rosji w ciągu zaledwie dziesięciu tygodni. Zadanie ułatwił im rozpad reżimu carskiego i jego biurokracji na początku 1917 roku; stworzyło to próżnię polityczną, której nie potrafił zapełnić Rząd Tymczasowy. W przeciwieństwie do Mussoliniego i Hitlera Lenin działał w kraju ogarniętym anarchią, a nie w kraju z funkcjonującym aparatem państwowym.

Mussolini postępował znacznie wolniej. Dopiero w latach 1927-1928, pięć lat po zdobyciu władzy, stał się de facto i de iure dyktatorem Włoch. Natomiast Hitler działał niemal tak samo szybko jak Lenin, przejmując totalną władzę nad państwem w ciągu pół roku.(...)

W nazistowskich Niemczech przejmowanie przez partię władzy nad rządem i nstytucjami prywatnymi nazwano Gleichschaltung, czyli "ujednolicaniem". W marcu 1933 roku, dwa miesiące po mianowaniu kanclerzem, Hitler zmusił Reichstag do uchwalenia "ustawy o pełnomocnictwach", na mocy której parlament na cztery lata - a w istocie na trwałe - przekazał rządowi swoje uprawnienia legislacyjne. Od tej chwili przez dwanaście lat, aż do swojej śmierci, Hitler rządził Niemcami za pomocą "ustaw nadzwyczajnych", wydawanych bez oglądania się na konstytucję. (...)

W rzeczywistości w nazistowskich Niemczech, tak jak w Rosji Sowieckiej, partia i państwo pozostały odrębnymi bytami.

Ani Mussolini, ani Hitler nie odważyli się znieść wszystkich ustaw, sądów i praw obywatelskich, tak jak to uczynił Lenin. Tradycje praworządności miały w ich krajach zbyt głębokie korzenie, aby można było wprowadzić system zalegalizowanego bezprawia. Obaj zachodni dyktatorzy zadowolili się ograniczeniem kompetencji władzy sądowniczej i odebraniem im uprawnień w zakresie "przestępstw przeciwko państwu", które przekazano tajnej policji.

Aby rozprawić się z politycznymi przeciwnikami w skuteczny, pozasądowy sposób, faszyści utworzyli dwie instytucje policyjne. Jedna, znana po 1926 roku jako Ochotnicza Organizacja do Walki z Antyfaszyzmem (OVRA), różniła się od swego rosyjskiego i niemieckiego odpowiednika tym, że działała nie pod nadzorem partii, ale państwa. Partia faszystowska jednak miała własną tajną policję, która za pomocą "specjalnych trybunałów" sądziła przeciwników politycznych i zarządzała miejscami odosobnienia. Choć Mussolini często powtarzał, że lubi przemoc, jego reżim, w porównaniu z sowieckim i nazistowskim, był pod tym względem całkiem umiarkowany i nigdy nie stosował masowego terroru. W latach 1926-1943 stracono w sumie 26 osób, czyli ułamek liczby ofiar jednodniowej działalności leninowskiej Czeki, nie wspominając już o milionach, które zginęły pod rządami Stalina i Hitlera.

Naziści wzorowali się na komunistach również jeśli chodzi o tajną policję. To od nich przejęli zwyczaj (który w Rosji sięgał początku XIX wieku) tworzenia dwóch odrębnych służb policyjnych: jednej do ochrony rządu, drugiej do zapewnienia porządku publicznego. Zwano je "policją bezpieczeństwa" (Sicherheitspolizei) i "policją porządkową" (Ordnungspolizei), co odpowiadało sowieckiej Czece i jej następcom (OGPU,NKWDi tak dalej) oraz milicji. Policja bezpieczeństwa, czyli gestapo, jak również SS, które wspólnie chroniły partię, nie podlegały kontroli państwa i były podporządkowane bezpośrednio Führerowi poprzez jego zaufanego współpracownika Heinricha Himmlera. Tu również wzorem była leninowska Czeka. Działalności tych instytucji nie ograniczały żadne instancje ani procedury sądowe; podobnie jak Czeka iGPUmogły zamykać obywateli w obozach koncentracyjnych, gdzie byli oni pozbawieni praw obywatelskich. Jednakże w przeciwieństwie do Rosji nie miały prawa skazywać na śmierć obywateli niemieckich.

W wyniku podporządkowania całego życia publicznego prywatnej organizacji, czyli partii, powstał system władzy, który nie mieścił się w kategoriach zachodniej myśli politycznej.(...)

Ciąg dalszy materiału - KLIKNIJ

Richard Pipes

---

Richard Pipes jest emerytowanym profesorem historii Uniwersytetu Harvarda, na którym wykładał ponad czterdzieści lat. Były doradca prezydenta  USA Ronalda Reagana do spraw sowieckich i wschodnioeuropejskich. Jeden z najwybitniejszych na świecie znawców Rosji.

---

Richard Pipes "Rosja bolszewików", Wydawnictwo MAGNUM sp. z o.o., Warszawa 2013

www. wydawnictwo-magnum.com.pl

Dowiedz się więcej na temat: Richard Pipes

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje