Krwawy dyktator przed sądem. Krzyczał: "Allah Akbar"

Dzisiaj przed specjalnym trybunałem Dakarze (Senegal) wystartował proces byłego dyktatora Czadu Hissene'a Habre, który oskarżany jest o zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciw ludzkości i tortury. Mężczyzna został siłą doprowadzony przed oblicze trybunału. O sprawie pisze "Daily Mail".

42-letni Habre, ubrany cały na biało, został doprowadzony przed sąd, zanim jeszcze mediom zezwolono wejść na salę rozpraw. "Doprowadziliśmy Habre siłą" - powiedziało źródło związane ze specjalnym trybunałem. W trakcie rozprawy oskarżony podnosił pięść i wykrzykiwał "Allah Akbar". Później dodał jeszcze: "To nie jest proces! To maskarada!"

Reklama

Dyktatora aresztowano w lipcu 2013 roku w Senegalu, gdzie żył na emigracji od 1990 roku, kiedy stracił władzę w swym kraju w wyniku puczu. Organizacje broniące praw człowieka oraz ofiary czadyjskich represji twierdzą, że w ciągu ośmiu lat sprawowania władzy, od 1982 do 1990 roku, Habre przyczynił się do śmierci ok. 40 tys. ludzi.

Po raz pierwszy w historii - jak zauważa portal BBC News - sąd jednego afrykańskiego państwa sądzi byłego przywódcę politycznego innego państwa tego kontynentu.

Obrońcy praw człowieka odbierają proces, który rozpoczął się 25 lat po obaleniu Habrego, jako sygnał, że zbrodnie byłych i urzędujących władców afrykańskich nie pozostaną bezkarne.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy