~Giena -
Nie ma żadnego boga. Może wreszcie ludziska się opamiętają i przestaną wydawać na kler te 2 miliardy rocznie?
Jasnowidzenie, przepowiadanie przyszłości, leczenie za pomocą sił witalnych - to tylko kilka z wielu różnych umiejętności, do jakich roszczą sobie niejednokrotnie prawa zwykli oszuści i hochsztaplerzy, nazywający siebie cudotwórcami. Tego typu naciągaczom nauka postanowiła stawić czoła. Z dr. Tomaszem Witkowskim, psychologiem i członkiem Klubu Sceptyków Polskich, rozmawia Mateusz Maciejczyk z INTERIA.PL.
Dr Tomasz Witkowski: - Przeciętny człowiek niewiele wie na temat rachunku prawdopodobieństwa, metodologii badań eksperymentalnych itp. zagadnień. Ale jeśli wie, że udowodnienie zdolności np. jasnowidzenia umożliwia komuś wygranie miliona euro, to zaczyna się zastanawiać, dlaczego ten, który reklamuje siebie jako jasnowidza, nie sięga po tę nagrodę. To zaczątek sceptycznego myślenia. Nagroda Syzyfa ma pokazać zwykłym ludziom, że reklamowane na co dzień "cuda" niekoniecznie są prawdziwe, bo owi "cudotwórcy" nie są w stanie tej nagrody zdobyć. Ma ona zatem charakter popularyzujący sceptyczne myślenie. I, co jest nie bez znaczenia, ma przyciągnąć również uwagę mediów, które chętniej piszą o badaniach, w wyniku których ktoś może zarobić duże pieniądze, niż o najbardziej nawet fascynujących eksperymentach nad istotą natury ludzkiej. Niestety...
Stowarzyszenie Sceptyków Polskich jest swojego rodzaju organizacją wspierającą polską naukę. Jako jeden z celów Stowarzyszenie postawiło sobie chronienie opinii publicznej przed dezinformacją oraz wpływem pseudonaukowym. O jakie dokładnie wpływy pseudonaukowe chodzi?
- Codziennie każdy z nas ma szansę zobaczyć lub usłyszeć zachętę do stosowania jakichś środków medycznych, kosmetycznych, psychoterapii, bioenergoterapii itp. Ogromna większość z nich nie posiada potwierdzonej badaniami skuteczności i opiera się to wyłącznie na przekonaniach ich twórców lub, co gorsza, na zwykłym oszustwie. To jest właśnie pseudonauka, której cele są głównie rynkowe - sprzedać jak najwięcej.
- Polacy wydają rocznie ok. 2 miliardów złotych na usługi ezoteryczne i im podobne. Dla porównania, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w ciągu 20 lat swojej działalności zebrała niecałe 500 mln złotych - to zaledwie jedna czwarta tego, co rocznie płacimy za obietnice bez pokrycia. Jesteśmy przekonani, że społeczeństwo, które będzie bardziej świadome tego, czym różni się nauka od pseudonauki, szybciej stworzy warunki do zdrowszego, bezpieczniejszego i bardziej godnego życia niż to, które żywi swoją wyobraźnię mrzonkami godnymi ludzi średniowiecza.
Jak często nauka zmuszona jest do mierzenia się z tego typu wyzwaniami?
- Zbyt często. Naukowcy powinni pracować nad tym, co ma szansę przedłużyć nasze życie, poprawić nam egzystencję, rozszerzyć horyzonty poznania. Tymczasem urojenia samozwańczych proroków i cudotwórców ciągle dopominają się obserwacji, weryfikacji i badań. To ogromne marnotrawstwo potencjału intelektualnej elity ludzkości. W szpitalach psychiatrycznych nikt nie żąda od personelu sprawdzania prawdziwości twierdzeń pacjentów, którzy utrzymują, że są Napoleonami, Chrystusami, Lennonami itp. Tymczasem dowodzenia takich twierdzeń żąda się ciągle od naukowców.
Jakimi metodami posługują się naukowcy w celu dokładnego zbadania i udowodnienia, że dane zagadnienie jest jedynie próbą manipulacji i dezinformacji? W jakim stopniu metody naukowe dają pewność, że dane twierdzenie rzeczywiście nie ma prawa bytu?
- Nauka posługuje się pojęciem prawdopodobieństwa. Każdy naukowiec, rozpoczynając swoje badania, przyjmuje pewien poziom istotności statystycznej potwierdzenia hipotez, który go zadowala. Dla przykładu, w testach próbnych do Nagrody Syzyfa przyjęliśmy, że prawdopodobieństwo przypadkowego jego zaliczenia nie może być wyższe niż 1 do tysiąca. To oznacza, że jeśli do testu przystąpi 1000 kandydatów, jeden ma szansę zdać go przez przypadek. Dlatego też poprzeczka testu głównego została ustawiona nieco wyżej. Szansa przypadku w tym teście będzie nie wyższa niż jeden do miliona.
Czy nauka potrafi być na tyle elastyczna, aby dopuszczać istnienie zjawisk, które wykraczają poza sztywne kanony?
- W tym pytaniu zawartych jest co najmniej kilka presupozycji. Najważniejsza to ta, że nauka przyjmuje sztywne kanony. Kolejna, że istnieją zjawiska, które w tych kanonach się nie mieszczą. I wreszcie to, że nauka nie jest elastyczna. Wszystkie one są nieprawdziwe. Nie ma takich zjawisk, których nauka nie chciałaby badać. Penetrujemy najdalsze zakątki kosmosu, próbujemy zbadać prapoczątki wszechświata i zaglądamy w głąb materii dalej niż kiedykolwiek to sobie wyobrażano. Badania mózgu w ostatnich dekadach przynoszą oszałamiające rezultaty. Również wszystkie twierdzenia o własnościach paranormalnych były badane w tysiącach eksperymentów. Niestety, bez pozytywnych rezultatów.
Skoro tak, to na ile naukowcy mogą sobie pozwalać poszerzając sztywne naukowe ramy?
- Jedyne ograniczenia, jakie naukowcy dostrzegają, to z jednej strony bariery ekonomiczne, z drugiej zaś te, które wiążą się z racjonalnością działania. Podam przykładu obu.
- Naukowcy nie prowadzą intensywnej eksploracji kosmosu, bo jej koszty znacznie przewyższają jakiekolwiek przewidywane korzyści. Ci, którzy naukę finansują, niechętnie przeznaczają środki na coś, co prowadzi tylko do zaspokojenia ciekawości uczonych. Z podobnych przyczyn zatrzymano budowę największego na świecie akceleratora cząstek. Jeśli idzie o racjonalność działania, to ona również w dużym stopniu decyduje o tym, czym zajmują się uczeni.
- Podam przykład z mojej dziedziny, czyli psychologii. Ponad 90 lat temu pewien psychiatra założył, że na podstawie tego, co badani zobaczą w atramentowych treściach, będzie można odkryć, co tkwi w ich nieświadomości, jakie motywy nimi kierują, itp. Przez wiele lat test Rorschacha - bo tak owa metoda została nazwana - cieszył się dużą popularnością wśród psychologów klinicznych, stał się również przedmiotem wielu badań. Od kilkudziesięciu lat wiemy, że test ten jest bardzo kiepskim narzędziem diagnozy, mówiącym więcej o wyobraźni diagnosty niż o podświadomości osoby diagnozowanej.
- Niewielu poważnych uczonych zajmuje się dzisiaj badaniami nad tą metodą. W ten sposób prawdopodobnie nie zyskają oni ani uznania w świecie nauki, ani jakichkolwiek wymiernych rezultatów. Poświęcanie swojej kariery i życia na badania czegoś, co po upływie niemal wieku okazało się mrzonką, jest zwyczajnie nieracjonalne.
- Podobnie nieracjonalne jest badanie właściwości paranormalnych, którym poświęcono - bez rezultatu - już tak wiele pracy. Gdyby naukowcy mieli zajmować się badaniem wszystkich urojeń pacjentów szpitali psychiatrycznych - wśród nich jest wielu takich, którzy utrzymują, że posiadają niezwykłe możliwości - nie mielibyśmy dzisiaj szczepionek, internetu, samolotów odrzutowych, elektrowni atomowych i wielu innych osiągnięć współczesnej nauki.
Czy istnieją jeszcze jakieś inicjatywy podobne w swoich założeniach do wspomnianej Nagrody Syzyfa?
- Tak. Od kilkudziesięciu lat jest do wygrania nagroda miliona dolarów oferowana przez Fundację Jamesa Randiego. Organizacje sceptyczne w całej Europie organizują podobne testy i oferują do wygrania różnej wysokości nagrody - od 800 euro w Estonii po kilkanaście tysięcy funtów w Wielkiej Brytanii. Jeszcze nikt nigdy żadnej z tych nagród nie zdobył. Myślę, że podobnie bezpieczny jest milion euro zdeponowany na koncie stowarzyszenia belgijsko-flamandzkich sceptyków.
Rozmawiał: Mateusz Maciejczyk
Archeolodzy odkryli na stanowisku w południowym Egipcie szkielet nubijskiego żołnierza wraz z uzbrojeniem, który zginął około 1400 lat temu - informuje serwis internetowy La Prensa. Czytaj więcej
Na londyńskim lotnisku Heathrow lądował awaryjnie samolot... więcej
~Giena -
Nie ma żadnego boga. Może wreszcie ludziska się opamiętają i przestaną wydawać na kler te 2 miliardy rocznie?
~Unidentified -
Nic dziwnego, że nikt nie zgarnął tych nagród -po co po to iść? Jeśli ktoś ma prawdziwe zdolności paranormalne to umie sobie wytrzasnąć kasę na wszystkie swoje dozgonne potrzeby i fanaberie. To nie jest wystarczająca motywacja do tego żeby ruszać się z wygodnej kanapy i iść do nieprzychylnie nastawionych ludzi, z podejściem typu "pewnie kolejny wariat, ciekawe jak się pogrąży i czy będzie to zabawne". Po co skoro można osiągnąć zadowalającą sumę nie ruszając tyłka z kanapy? Bez gapiów, bez presji i rozgłosu i bez wynikającej z niego chmary ludzi z życzeniami typu "skoro umiesz to mi też załatw kasę" albo "zrób mi to czy tamto skoro umiesz". Ludzi którzy mają człowieka gdzieś i jest dla nich tylko źródłem do eksploatowania albo małpą w cyrku. Jak to może się komukolwiek opłacać? Śmieszy mnie jak słyszę wypowiedzi sceptyków typu "gdyby ktoś miał takie zdolności to by poszedł po nagrodę, bo kto by nie chciał miliona". Jeśli ktoś jest jasnowidzem to ma mnóstwo możliwości szybkiego wzbogacenia się. To samo dotyczy innych zdolności o ile są rozwinięte i choć w minimalnym stopniu kontrolowane. Nie tracąc przy tym świętego spokoju.
Obojętny raffi42 -
A ja znam jedno paranormalne zjawisko, to jest nazwanie psychologa naukowcem.
~oRkA -
Widziałem ducha, więc z całą pewnością mogę stwierdzić, ze to nie jest żaden duch. Koniec tematu.
Obojętny filomena -
Można też zdobyć milion za rozwiązanie zagadki matematycznej, a właściwie jednej z pięciu zagadek. Wszystkie są pokazane w Pokerze z Pitagorasem, książce o matematyce wokół nas Marcusa du Sautoy.
~jhgf -
Brawo Adam - Adam na prezesa PIS i jest dobra partia
~Hardy realista -
Gdy miałem 12 lat - w pewien ponury, ciemny dzień podbiegła do mnie, stojącego w kącie na szkolnym korytarzu, jakaś nieznana mi nawet z widzenia10-12 smarkula i zażądała bym wyciągnął rękę, to ona mi powróży. Dałem się zaskoczyć i zrobiłem czego zażądała. Wróżba była ponura i miała tylko jeden, jasny element, a sprawdza się dotąd, przez minione czterdzieści lat wszystko, z cholerną konsekwencją, chociaż o tym przez dziesiątki lat nie pamiętałem, bo uspokoiłem się zaraz, wyśmiewając przed sobą wszelkie wróżby. Czekam na jego spełnienie się, a ma on już jakieś 80% prawdopodobieństwa. Jeśli i ten jasny moment mego życia się spełni, to mam zginąć od ciosu nożem w plecy ze strony zazdrośnika. Co robić, żeby i w to nie uwierzyć, skoro wszystko poprzednie stało sie faktem?
~pytam -
A co sadzi Klub Sceptykow o tak ostatnio modnej HIPERFIZYCE ?
~czlowiek wolny -
Głupie polaczki zawsze będą wierzyć w duchy i bogi.
~andziams -
wprawdzie nie dotykałam zdjęcia- ale to nie jest duch- przebicie z innego wymiaru....
Skomentuj artykuł: Milion euro za zjawisko paranormalne
Przejdź do forum »