"Miłosz w Krakowie" - nieznane aspekty osobowości poety

Czesław Miłosz był wybitnym poetą, prozaikiem i eseistą, zdobywcą Nagrody Nobla i cenionym wykładowcą. A kim był prywatnie? Jakim był człowiekiem? O nieznanych tajnikach twórczości artysty pióra, a także o skrywanych dotąd aspektach jego złożonej osobowości opowiada książka Agnieszki Kosińskiej "Miłosz w Krakowie". Dla naszych czytelników mamy kilka egzemplarzy jej pracy.

Agnieszka Kosińska towarzyszyła Czesławowi Miłoszowi przez ostatnich osiem lat jego życia. "Miłosz w Krakowie" to cenne świadectwo, opowiadające nie tylko o tajemnicach procesu twórczego, ale też ujawniające nieznane aspekty skomplikowanej osobowości poety.

Reklama

Zachęcamy do zapoznania się z fragmentem wprowadzenia do książki, a także do wzięcia udziału w naszym konkursie. Szczegóły poniżej.

Fragment wstępu:

"Przybliżyć człowieka. Zbliżyć się do człowieka. W gruncie rzeczy chodzi o to, by odtworzyć i przekazać jego Głos, aurę jego obecności. W jaki sposób można to zrobić? Oto portret Czesława Miłosza wykonany różnymi technikami. Wyraźnego konturu oraz barwnego wypełnienia dostarcza mój dziennik z lat pracy z poetą (1996-2004) oraz po jego śmierci. Reszta dopełnia tło i czyni fakturę.

Ne jest to moja pierwsza książka poświęcona Miłoszowi, ale pierwsza i ostatnia tak osobista. Pragnęłam, by była to książka o tym, jak człowiek o imieniu Czesław Miłosz robił życie, czyli jak je znosił i jak znosił samego siebie. Jest to więc sprawozdanie z pewnej formy życia, z rzemiosła życia. Gen życia, wola życia to tajemnicze sprawy. Kombinacja jakich ingrediencji, połączeń chemiczno-elektrycznych, kto i co uruchamia iskrę?

Bywał Miłosz jowialnym raptusem Cześnikiem i surowym milczkiem Rejentem; mędrcem, którym targa święty gniew, i chytrym mędrkiem; bywał świętoszkiem i rozpustnikiem; niemiłosiernym skąpcem i niespodzianie, ku własnemu zdumieniu, szczodrobliwym mecenasem; wielkim miłośnikiem Abelardem i Tristanem u kresu rozpaczy; dzikim niedźwiedziem grizzly o brawurowej odwadze i pokojowym Kubusiem Puchatkiem o małym rozumku.

Dawał się prowadzić jak indyjski słoń, często kobiecie, albo wręcz przeciwnie, zapierał się jak osioł wszystkimi kopytkami. Łaknął kompanii i odpychał ludzi, bywał względem nich sprawiedliwy i nie. "(...) trzeba przyznać, ja z każdym byłem inny, więc nikt z nich nie wie, jakim byłem". Święte słowa Gombrowicza przydadzą nam się w tej opowieści o człowieku pełnym sprzeczności".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy