Nabokov, jakiego znać trzeba

Nabokov – ten od „Lolity”. Niestety, często tak wygląda proces myślowy, jaki wywołuje nazwisko tego pisarza. Nie wspominając już o tym, że aktualnie bardziej niż sama powieść, znana jest jej ekranizacja Stanleya Kubricka. W rzeczywistości Vladimir Nabokov to twórca wielu powieści w trzech językach, utworów dramatycznych, poezji, a do tego zapalony szachista i lepidopterolog.

Pisarz pochodził z szlacheckiej rodziny rosyjskiej, jego ojcem był Władimir Dmitrijewicz Nabokow, rosyjski prawnik, publicysta, liberalny polityk. W wyniku rewolucji październikowej w Rosji jego rodzina utraciła majątek i wyjechała do zachodniej Europy. Nabokov studiował romanistykę i slawistykę w Cambridge, po ukończeniu studiów w 1923. zamieszkał w Berlinie W 1937 przeniósł się wraz z rodziną (ożenił się z Verą Slonim) do Paryża, a w 1940 do USA, gdzie pracował w muzeum oraz jako profesor literatury na uczelni. Sukces, jaki odniosła Lolita i związany z nim dochód finansowy pozwolił pisarzowi na powrót do Europy. Z rodziną przeniósł się do szwajcarskiej miejscowości Montreux, gdzie przebywał aż do śmierci.

Pisarz dwóch kultur

Reklama

Zarówno krytycy jak i teoretycy literatury nie mają wątpliwości, że twórczość Nabokowa należy do największych osiągnięć pisarskich, niezależnie od tego, jakim językiem się posługiwał oraz formy, jaką wybrał. Poza powieściami był również biografem, co ciekawe swoim. Nie można powiedzieć, że po prostu napisał autobiografie, ponieważ napisał trzy różniące się od siebie wersje: "Tamte brzegi", "Conclusive evidence" oraz "Pamięci, mów!".

Był też autorem tłumaczeń zarówno z rosyjskiego jak i z angielskiego. Przetłumaczył między innymi "Alicje w Krainie czarów" Lewisa Carolla i "Eugeniusza Oniegina" Aleksandra Puszkina. Co ciekawe tłumaczył również własne powieści. Do ok. 1938 roku tworzył w języku ojczystym, mieszkając już w Stanach Zjednoczonych zaczął je tłumaczyć na język angielski, a po opublikowaniu jakiejś książki w języku angielskim często zabierał się za tłumaczenie na język rosyjski, w czym pomagał mu syn Dymitr.

Motyl przyniesiony do celi


8-letni Vladimir przyniósł kiedyś ojcu w prezencie do celi, w której był przetrzymywany w związku z swoją działalności polityczną, eksponat motyla. Te zjawiskowe owady fascynowały go już od bardzo wczesnego dzieciństwa. Jako nastolatek łapał motyle i starannie je opisywał i katalogował swoją kolekcję. Opisy uczuć temu towarzyszących stanowią sporą cześć autobiografii pisarza. 


Fascynacja motylami nie skończyła się na hobbystycznym uganianiu się za nimi z siatką. Niewiele brakowało, a autor zostałby przede wszystkim lepidopterologiem.  Pierwszy kierunek studiów, jaki wybrał nie był wcale związany z literaturą - była to zoologia. Być może nie oznaczałoby to wcale, że nie odniósłby tak dużych sukcesów. Poza tym, że parę gatunków motyli zostało przez niego odkrytych i jego nazwisko już na zawsze zostanie utrwalone w ich nazwach łacińskich. Nabokow jest autorem interesującej teorii dotyczącej pochodzenia grupy południowoamerykańskich motyli o niebieskich skrzydłach - Polyommatus.  W 1945 roku opublikował pracę, w której dowodził, że przodkowie tych owadów pochodzili z południowo-wschodniej Azji. Motyle dotarły mostem lądowym Beringa w pięciu falach do Ameryki Południowej. Badania zostały opisane przez Nabokova z dużą precyzją, jeśli chodzi o klasyfikację biologiczną. Najbardziej intrygujące jest to, że Vladimir Nabokov nie miał dostępu do nowoczesnych technologii. Musiał spędzi mnóstwo czasu przy mikroskopie, z pomocą którego analizował budowę motyli.  Wyniki jego badań zostały po latach potwierdzone za pomocą badań DNA.

Szachy

Układanie zadań szachowych było już tylko hobby, ale wykorzystywał ja w dużym stopniu, kiedy zajmował sie literaturą. Dodawał zagadki szachowe do powieści, a nawet obudował wokół szachów fabułę "Obrony Łużyna", opowiadające historie genialnego szachisty Aleksandra Iwanowicza Łużyna, stopniowo popadającego w obłęd. Również pisząc swoją autobiografię "Tamte brzegi" jeden z rozdziałów przeplata zagadką szachową - opowiadając wyimek własnej historii, równocześnie rozgrywa z czytelnikiem partię. 


Wartą odnotowania ciekawostką jest, że w latach trzydziestych środowisko szachowe miało swoje powiedzonko "Obrona przed Łużynem" - odnosiło się ono do wystrzegania się choroby psychicznej, która często dotykała szachowych geniuszy, między innymi Lionela Kieseritzky’ego, Akibe Rubinsteina oraz Curta von Bardelebena, którego Nabokov znał osobiście.

W "Tamtych brzegach" pisarz napisał, że mimo wszystko żałuje czasu, jaki poświęcił zagadkom szachowym. Mógł przecież poświęcić go literaturze.

Perfekcjonista

Przyglądając się życiu i osiągnięciom Vladimira Nabokova, nasuwa się myśl, że musiał on być z natury perfekcjonistą. Godziny spędzone przy mikroskopie, czas spędzony nad szachami oraz ilość wystukanych na maszynie liter, kto ma w sobie tyle pasji? Kiedy do tego dodamy fakt, że niedokończoną książkę "Orginał Laury" zamiast kazać dokończyć i wydać, nakazał spalić, wątpliwości zostają rozwiane.

Tomasz Korczyński

Dowiedz się więcej na temat: nabokow | szachy | lepidopterologia | motyl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje