"Nasze ciało jest materiałem"

Jako pierwsza i jak dotąd jedyna Polka pojawiła się na okładce "Playboya". Przez kilkanaście lat mieszkała poza granicami rodzinnego kraju. Teraz Bogna Sworowska spełnia się w nowej roli.

Jej zawodowa przygoda rozpoczęła się dosyć wcześnie. Miała zaledwie 16 lat. Na targowisku z ciuchami w Rembertowie wypatrzyli ją Lidia Popiel i Marek Czudowski, para znanych fotografów. Zaczęła pozować, podobała się. - Byli moimi zawodowymi rodzicami - mówi. - A potem już wszystko potoczyło się samo.

Reklama

Wyjeżdżała na pokazy za granicę, w kraju pracowała m.in. dla "Mody Polskiej". Po kilku latach koleżanki namówiły ją, aby wystartowała w konkursie Miss Polonia '87. I została Miss Mazowsza. Trafiła do finału. Wystąpiła wśród najpiękniejszych Polek na scenie sopockiej Opery Leśnej.

Zdaniem Janusza Atlasa, znanego dziennikarza, bywalca salonów i współautora wydanej w 1990 roku książki "MISStrzostwo Świata", Bogna od początku była faworytką. "Chyba po raz pierwszy konkurs miał być bez emocji" - czytamy w książce. "Tytuł najpiękniejszej na wiele tygodni przed finałem został "zarezerwowany" dla Bogny Sworowskiej. Gazety najchętniej zamieszczały jej fotografie, udzieliła największej ilości wywiadów, zwyciężyła w plebiscycie czytelników "Dziennika Bałtyckiego".

Na swoją miss wybrali ją również fotoreporterzy, a także sponsorzy. Tytułu najpiękniejszej Polki Bogna jednak nie zdobyła. Wygrała Monika Nowosadko, I wicemiss wybrano Joannę Śledzicką, a Bogna Sworowska zajęła dopiero trzecie miejsce. Jak się później okazało, wybór Miss Polonia '87 odbył się w aurze skandalu. Niektórzy z jurorów ujawnili bowiem, że wcale nie uznali Moniki Nowosadko za najpiękniejszą. Ba, twierdzili nawet, że zostali zamknięci pod sceną, gdzie odbywały się obrady jury i nie mogli zaprotestować. - Jestem wręcz zaskoczona sposobem, w jaki potraktowali nas organizatorzy - mówiła Beata Tyszkiewicz. - Nie dano nam szansy dyskusji nad tym, która z finalistek ma zostać miss. Poganiani przez dyrektora biura, wybraliśmy finałową piątkę. Dyrektor Jerzy Chmielewski (szef Misslandu, firmy, która organizowała konkurs - przyp. red.) obiecał, że po ogłoszeniu składu czołowej piątki wróci do nas i wtedy będziemy mogli przedyskutować, której z dziewcząt chcemy przyznać zwycięstwo. A potem raptem usłyszeliśmy ogłoszenie końcowego werdyktu. Nie dano nam możliwości wyboru najpiękniejszej Polki!

Z ujawnionych po konkursie dokumentów wynikało, że ani jeden z kilkunastu członków jury nie głosował na pierwszą lokatę dla Bogny Sworowskiej. Niesmak jednak pozostał, bowiem ujawniona przez media afera rzucała cień na mechanizmy obowiązujące w konkursie piękności i w istocie do dziś tamta impreza pozostaje w pamięci jako najbardziej skandaliczna.

Bogna nie ukrywała wtedy zaskoczenia i rozżalenia. Dziś przyznaje, że była zła. Oburzona.

- Przejście przez konkurs i osiągnięcie sukcesu w czysty sposób nie jest żadnym problemem - opowiada. - Jednak ta cała otoczka stworzyła zły klimat dla całej imprezy. Wiele państw szczyci się dziewczyną, którą wybierają w rywalizacji najpiękniejszych. A u nas, jak w wielu sprawach, jest przy tej okazji mnóstwo niejasnych sytuacji.

Dowiedz się więcej na temat: Polka | zawód | konkurs | TVN SA | Ola Chlebicka | Bogna Sworowska | ciało

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje