Nowoczesna połknie Platformę? "Może dojść do pęknięcia"

Debiutująca w Sejmie formacja Ryszarda Petru wyraźnie depcze po piętach Platformie, błyskawicznie zyskuje zwolenników i wskakuje na stabilne, trzecie miejsce w badaniach partyjnych preferencji. To, co początkowo przypominało zaledwie kąsanie, może okazać się w dłużej perspektywie ostrym wbiciem zębów w rozsadzany przez wewnętrzne kryzysy i targany konfliktami dotychczasowy obóz władzy. Czy jednak Nowoczesna okaże się na tyle silna, żeby połknąć tak dużego gracza, jakim jest PO? - Obecnie taki scenariusz nie jest możliwy, ale wiele może się jeszcze zdarzyć. Prawdopodobny jest przecież wariant, który zakłada, że w Platformie dojdzie do pęknięcia i część działaczy z niej wyjdzie. Być może to właśnie oni zasilą formację Ryszarda Petru - ocenia w rozmowie z Interią doc. dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Pierwszy przeprowadzony przez IBRiS po październikowych wyborach parlamentarnych sondaż preferencji partyjnych okazał się typową "kropką nad i" potwierdził to, czego od początku można się było spodziewać.

Reklama

Na pozycji lidera z 36-procentowym wynikiem utrzymało się triumfujące w wyborczym starciu Prawo i Sprawiedliwość, a tuż za nią uplasował się jego największy polityczny rywal, czyli wyrzucona do opozycyjnych ław Platforma Obywatelska, na którą chęć oddania głosu deklaruje 19 procent ankietowanych.

Największe zagrożenie dla PO

"Czarnym koniem" sondażowego rozdania okazała się jednak Nowoczesna Ryszarda Petru, która odnotowała najwyższy skok poparcia. W zestawieniu z ostatnim sondażem zyskała 6 punktów procentowych, a w stosunku do wyborczego rezultatu poprawiła swoją notę o 5 punktów procentowych.

Skupieni wokół energicznego lidera debiutanci w Sejmie wydatnie zwiększyli grono swoich zwolenników, cieszą się już poparciem sięgającym 12 procent i stanowią największe zagrożenie dla Platformy Obywatelskiej, na elektoracie której wsparli swój polityczny kapitał. Przewaga pomiędzy nimi błyskawicznie topnieje, a na korzyść nowej siły w Sejmie zdaje się przemawiać nie tylko społeczny klimat i dążność do szeroko rozumianej zmiany, ale przede wszystkim rak kryzysu, który toczy dotychczasowy obóz władzy.

"Platforma dostała lanie"

- Platforma Obywatelska obecnie cierpi i jeszcze długo cierpieć będzie na różnego typu wewnętrzne problemy. Są one związane zarówno z przywództwem, jak i zapewne bardzo ostrym rozliczeniem samej kampanii wyborczej, czy wreszcie laniem, które dostała. Bo dwucyfrowa różnica i samodzielne rządy Prawa i Sprawiedliwości są dla niej laniem, nawet jeśli różnego typu harcownicy z Platformy Obywatelskiej ogłaszają w mediach, że 20-procentowy wynik osiągnięty w wyborach po ośmiu latach rządzenia wcale nie oznacza wielkiej klęski - argumentuje w rozmowie z Interią doc. dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz.

Proces ogólnego "niepozbierania" Platformy, a nawet jej powolnego demontażu może się jeszcze wydatnie wydłużyć, zwłaszcza jeżeli zwycięży wariant wyborów na wszystkich partyjnych szczeblach. A ów stan "wewnętrznego rozkładu" mogą sprytnie wykorzystać najwięksi rywale PO, którym i tak udało się wdzięcznie "podkraść"  jej elektorat.

Nasza rozmówczyni zwraca uwagę, że największym atutem Nowoczesnej jest jej świeżość.  - Wyróżnia ich światło nowości i jednocześnie osiągnęli w wyborach całkiem ładny wynik - podkreśla. Największa siła ugrupowania Ryszarda Petru nie tkwi jednak w charyzmie lidera, czy w zaprezentowanym wyborcom programie, ale w zwróceniu się w jego kierunku części zamożnego elektoratu Platformy Obywatelskiej, dla której ta ostatnia okazała się produktem mało atrakcyjnym i mocno zużytym.

Teatr jednego aktora

- Ta ostatnia przyczyna moim zdaniem okazała się najbardziej ważka, bo Platforma Obywatelska mocno sobie u nich nagrabiła - argumentuje ekspertka i zaznacza, że znamion charyzmy w osobie lidera Nowoczesnej jeszcze się nie dopatruje, ale ich obecności bądź rychłego ujawnienia nie wyklucza. - Na pewno staje się coraz bardziej popularny i jesteśmy go coraz bardziej ciekawi, bo najwyraźniej umie liczyć - dodaje.

Problem polega jednak na tym, że w Nowoczesnej grono osób rozpoznawalnych i kojarzonych z konkretnymi inicjatywami mocno się zawęża i sprowadza raczej do teatru jednego aktora. - W Nowoczesnej mamy ludzi nieznanych i dopiero będziemy ich oglądać. Daj Boże, żeby okazali się ludźmi godnymi zaufania. Na razie jest pan Ryszard Petru i długo długo nic. Zatem to jest taka "Platforma Bis", ale na razie bardzo malutka - zaznacza dr Pietrzyk-Zieniewicz.

Siła trzech tenorów

Brak solidnej ekipy przywódców wyraźnie odróżnia Nowoczesną od jej największej i jednocześnie najbardziej naturalnej rywalki, jaką jest Platforma Obywatelska i może się w przyszłości okazać jej słabym punktem. - Przypominam, że Platforma Obywatelska miała na wejściu trzech bardzo znanych liderów, u których można było dopatrzyć się pierwiastków charyzmy. Weszła na scenę polityczną po stosunkowo ładnie zakończonych przez jednego z tenorów, a konkretnie Andrzeja Olechowskiego, wyborach prezydenckich i od razu wiadomo było, że 15 procent obywateli, którzy już poparli go w wyścigu do Pałacu Prezydenckiego, będą mu kibicować dalej - punktuje ekspertka.

- Poza tym każdy z pozostałych liderów wprowadził ze sobą jakiś zespół. Donald Tusk działaczy dawnego Kongresu Liberalnego-Demokratycznego, których zresztą nadal w  Platformie widzimy, a Maciej Płażyński prawicę, która zawsze w Platformie Obywatelskiej była, zatem tam było z czego budować. Pojawiło się też kilka znanych twarzy. Choćby pod tym względem trudno Nowoczesną obecnie z Platformą porównywać - dodaje.

40 szabel w parlamencie

Zdaniem ekspertki formację Ryszarda Petru śmiało można za to zestawiać z Unią Pracy.  - W przypadku Nowoczesnej mamy do czynienia z bytem, jakim była Unia Pracy w 1993 roku, która po zaledwie 9 miesiącach miała 40 szabel w parlamencie, a wśród nich znane twarze. Zestawiać można ją też z Ruchem Palikota, bo tak się nazywała partia założona kiedyś przez byłego działacza Platformy Obywatelskiej, Janusza Palikota - wyjaśnia.

Potencjału drzemiącego w nowej sile z pewnością lekceważyć nie można, ale na obecnym etapie nie jest to partia, która byłaby w stanie rozsadzić od środka tak wielkiego gracza, jakim jest Platforma Obywatelska. - Być może będzie. Na diagnozę trzeba jednak poczekać co najmniej pół roku - dowodzi ekspertka.

Platforma zatonie? "Każdy wariant jest możliwy"

Dopytywana, czy Platforma Obywatelska firmowana twarzą Grzegorza Schetyny, mogłaby stanowić skuteczną przeciwwagę i zastopować niekorzystny dla niej trend sondażowy zaznacza, że w zasadzie każdy scenariusz jest możliwy. - Schetyna to osoba znana na politycznej scenie i ma zarówno swoich przeciwników jak i zwolenników. Pytanie dotyczy jednak tak naprawdę tego, jak zachowa się sama Platforma i ile z niej zostanie. Możliwy jest przecież wariant wskazujący na to, że w Platformie Obywatelskiej dojdzie do pęknięcia i jakieś grupy działaczy z niej wyjdą. Być może to właśnie oni zasilą partię pana Ryszarda Petru - wskazuje. 

- Pamiętajmy też, że wiele osób twierdzi, iż Grzegorz Schetyna jest czymś w rodzaju koła ratunkowego, dzięki któremu Platforma Obywatelska na powierzchni się utrzyma. Zobaczymy, która opcja zwycięży. Zadecydują członkowie partii - puentuje ekspertka. 



Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje