Olek Ostrowski zaginął. Co mogło być przyczyną?

Zakończyła się akcja poszukiwawcza Olka Ostrowskiego - poinformował Jerzy Natkański, dyrektor Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki. „Po kontakcie z bazą pod Gasherbrumem II, dziś po godzinie 14. czasu polskiego, ekipa wróciła do bazy. (...) Łączymy się w smutku z rodziną i przyjaciółmi Olka" - napisano w komunikacie.

Jak poinformowano, teren zaginięcia polskiego ski-alpinisty został przeszukany, niestety nie znaleziono jego śladów. Zapadła decyzja, że ze względu na trudne warunki pogodowe i terenowe, akcja nie będzie kontynuowana.

Reklama

27-letni Olek Ostrowski wraz 32-letnim Piotrem Śnigórskim rozpoczęli 21 lipca atak szczytowy, prowadzony bez wsparcia przewodników wysokogórskich i dodatkowego tlenu. Ich celem było dokonanie pierwszego polskiego zjazdu na nartach z tego ośmiotysięcznika.

Ze względu na niesprzyjające warunki zrezygnowali ze zdobycia Gaszerbruma II. Podczas zjazdu z II bazy do I Ostrowski zaginął. Njbardziej prawdopodobna wydaje się wersja, że 27-latek wpadł do szczeliny.

Co mogło być przyczyną tych wydarzeń? Zapytaliśmy Marcina Zwolińskiego, Członka Zarządu Polskiego Związku Alpinistycznego. - Trudno wypowiedzieć się w sposób precyzyjny - zaznacza już na samym początku.

- Tylko osoby, które były na miejscu mogłyby dobrze ocenić, co tam się zdarzyło - mówi w rozmowie z Interią. Jak podkreśla, warunki w górach zmieniają się niezwykle dynamicznie. - Już ilość śniegu, to czynnik, który sprawia, że ta sama droga w pewnym odstępie czasowym może przedstawiać zupełnie inne trudności - mówi.

Co stanowi trudność?

- Chłopaki zjeżdżali z obozu II do I, czyli tracili wysokość, więc ich wydajność i samopoczucie się polepszały - mówi - dlatego ryzyko cały czas się zmniejszało.

- Trzeba jednak pamiętać, że trasa, którą pokonywali na nartach jest zupełnie inna, od tych, po których zjeżdżają turyści.  - Nieprzygotowany teren, zmienny śnieg, oblodzenia, szczeliny lodowcowe, skały itp. - wylicza Zwoliński.

Jak dodaje, pewną trudność sprawiają również narty. - Ten sprzęt musi umożliwiać zarówno podchodzenie jak i zjazd, a więc spełnia dwie funkcje i nie jest całkowicie komfortowy jeśli chodzi o zjazdy - wyjaśnia. - W sprzęcie typowo zjazdowym - but jest twardszy, mocniej trzyma całą nogę, narty również są szersze i twardsze. By taki sprzęt nadawał się do podejścia, musi zostać, mówiąc kolokwialnie, "odchudzony".

Niebezpieczne mosty śnieżne

- Chłopaki podczas podejścia zrobili rozpoznanie - więc zakładam, że zjeżdżali tą samą drogą, którą podchodzili. Ale wystarczyło, że przyszła mgła lub nastąpiło załamanie pogody i orientacja stała się trudniejsza - mówi.

Narciarze uprawiający skialpinizm narażeni są również na niebezpieczeństwo zerwania mostu śnieżnego.

- Takie mosty łączą jeden brzeg szczeliny z drugim. Intensywny opad śniegu (wiemy, że atak szczytowy odbywał się w przy sporych opadach) przysypuje szczeliny z wierzchu tworząc złudne przeświadczenie łatwego terenu - tłumaczy Zwoliński.

- Narciarzowi wydaje się, że umożliwi mu zjazd. Dopiero w przypadku najechania na taki most, okazuje się, że ma pod nartami jedynie kilkanaście centymetrów śniegu, a potem jest już tylko szczelina - głęboka na kilkadziesiąt metrów. Kiedy dojdzie do zerwania takiego mostu, narciarz na ogół jest bezradny.

Narciarze wiążą się linami

Jak mówi ekspert, często w przypadku zjazdów w terenie lodowcowym, gdzie występują szczeliny, w celach asekuracyjnych narciarze związują się linami. - Wtedy jeden z narciarzy ma większe szanse, by wyhamować i ewentualnie wyciągnąć kolegę - tłumaczy. Ostrowski i Śnigórski nie skorzystali z tej praktyki. - Trudno powiedzieć dlaczego, nie chciałabym wyrokować, bo na razie informacje jakie posiadamy są szczątkowe - zastrzega.

Skialpinizm (narciarstwo wysokogórskie), uprawiany m.in. przez Aleksandra Ostrowskiego to sport narciarki polegający na połączeniu trzech elementów: wspinaczki zimowej, wędrówki na nartach i zjazdu w terenie wysokogórskim.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje