Ona kontra świat. Zmierzy się z nim sama?

Ma dwadzieścia trzy lata. Drobna, długowłosa dziewczyna. Na pierwszy rzut oka, żaden z niej obieżyświat. Dwa lata temu wpadła na pomysł dla wielu trudny do zrealizowania, wręcz niemożliwy. Podróż dookoła świata.

Skąd wzięła pieniądze? Gdzie pojedzie i kogo spotka? Czego się boi? Dlaczego przerwie podróż w połowie? O tym wszystkim tuż przed rozpoczęciem wyprawy dookoła świata w rozmowie z Interią Anna Nadia Bandura.

Reklama

Justyna Tomaszewska, Interia.pl: Piszesz na swoim blogu, że jedziesz po to, żeby sprawdzać, dlaczego ludzie rano wstają z łóżka. Masz jakieś podejrzenia?

Anna Nadia Bandura: - Wiesz, ja już mam pewną hipotezę. Zobaczymy, na ile ona się sprawdzi. W czasie moich wcześniejszych podróży  korzystałam z couchsurfingu czy autostopa, spotykałam wielu ludzi. Zauważyłam, że mimo tych wszystkich różnic kulturowych i tego, że inaczej jesteśmy wychowywani i gdzie indziej dorastamy, to wszyscy jesteśmy tacy sami. Wszyscy dążymy do tego samego. Wszyscy tego samego oczekujemy od życia i...

Czego zatem oczekujemy?

- Spokojnie, tego jeszcze nie powiem. Wymyśliłam, że chcę się zgłębić w ten temat i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Będę to sprawdzać w tym roku, czy na pewno jest tak, jak mi się wydaje i co zaobserwowałam, podróżując głównie po Europie. 

Masz na to całe dwanaście miesięcy, bo tyle ma trwać podróż. W takim razie, gdzie będziesz sprawdzać?

- Spędzę pięć miesięcy w Azji, Australii i Nowej Zelandii. Potem na trzy tygodnie wracam do Europy na koncerty Taylor Swift. Nie mogłam ich przepuścić. Druga część roku to Ameryka Południowa. W projekcie zaplanowałam dwadzieścia krajów i dwadzieścia historii w ciągu dwunastu miesięcy. Ale to tylko liczby.

- Plan zakłada tak: zaczynam w Indiach, tam spędzę dwa tygodnie. Potem lecę do Nepalu na dwa tygodnie, pochodzić trochę po Himalajach, pooglądać najwyższe szczyty.

- Na potem kupiłam już bilet do Bangkoku. Planuję spędzić tam 3-4 dni i spróbuję dostać wizę do Birmy. Można to załatwić też w Polsce, ale przez Berlin, więc jest trochę zamieszania z wysyłaniem dokumentów. Wolę na miejscu.

- W Birmie chcę spędzić 3-4 tygodnie. Potem mam zamiar pojechać do Laosu, Wietnamu, Kambodży i wrócić do Tajlandii. W Tajlandii planuję zostać przynajmniej miesiąc.

Sporo tego.

- Tak, ale już się zbliżamy do kwietnia - maja. Czasu robi się coraz mniej, bo dwunastego czerwca wracam do Krakowa, a chcę jeszcze dłuższy czas poświęcić na Indonezję albo Filipiny. Na koniec zostaje mi Australia i Nowa Zelandia. 

Potem na drugą stronę globu.

- Tak, Ameryka. Mam zamiar zacząć od Centralnej. Polecieć do Meksyku i spędzić tam około miesiąca, żeby poduczyć się hiszpańskiego. Zrobić sobie taki "turbokurs" przyspieszający. Zainwestuję i spędzę sześć tygodni w jakiejś szkole językowej.

- Potem jadę na południe: Gwatemala, Honduras, Panama, Ekwador. Z Ekwadoru polecę na Wyspy Żółwie, Wyspy Galapagos. Potem pojadę "na dół": przez Peru, Boliwię, Chile, Argentynę i kończę na Brazylii. Może jeszcze Paragwaj i Urugwaj.

Niektóre z tych krajów są dosyć niebezpieczne, nie boisz się?

- Trochę boję się, jak to będzie w Indiach i Ameryce Południowej. Nie mogę jednak jechać z nastawieniem, że coś złego się wydarzy. Ja naprawdę jestem zdania, że dobre myśli to dobre zdarzenia. Tak się działo w moim życiu przez ostatnie dwa lata i tego się będę trzymać. Tak trzeba myśleć - pozytywnie, bo co mi zostało? (śmiech)

Jak długo trwały przygotowania?

- Finansowe? To już od dłuższego czasu. Finansowe przygotowania rozpoczęłam w październiku 2012 roku. Trwały dwa lata i taki był zamiar. Załatwienie pozostałych spraw, takich jak ubezpieczenia, szczepienia, zakupy, plany podróży, zajęło mi trzy miesiące. Myślę, że trzy miesiące to dobry czas, żeby się przygotować w taką podróż.

Dwa lata temu założyłaś sobie, że jedziesz w podróż dookoła świata. Nie miałaś nic. A dzisiaj masz pieniądze i przygotowane i zaplanowane jest wszystko.

- Tak, dokładnie tak.

Zdradź ten sekret, jak to się robi? Jak to wyglądało w twoim przypadku?

- Po studiach znalazłam dobrą pracę w agencji reklamowej i myślałam, że już tak będzie wyglądać moje życie. Niby było dobrze, ale czułam, że to za mało. I wymyśliłam podróż dookoła świata.

- Do tego, żeby zbierać i odkładać pieniądze, zainspirowała mnie książka "Myśl i bogać się" [Napoleona Hilla, przyp. red.]. W sumie jest ona bardziej o tym, jak sprawdzić się w roli przedsiębiorcy i założyć swój biznes. Jedno zdanie zapamiętałam najbardziej. Chodziło o to, że trzeba znaleźć swój cel, zwizualizować go, zapisać i czytać na głos. Że muszę wiedzieć, czego chcę i ciężko nad tym pracować. Działać, działać, działać. Zapisałam, że chcę uzbierać 30 tys. zł w dwa lata. Wymieniłam listę rzeczy, które będę robić, żeby to się udało. Czytałam i to pomagało. Oszczędzałam, pracując w biurze. Łapałam dodatkowe zlecenia. Grałam na gitarze albo ukulele i śpiewałam na ulicach. W końcu pojechałam do Norwegii pracować w Oslo jako kelnerka. Dzięki temu ostatniemu udało mi się zarobić więcej niż planowałam. 

Czyli to nie jest podróż dla lekkoducha z ukulele, który pakuje plecak i po prostu jedzie?

- Szczerze mówiąc, można tak zrobić. Ja jednak lubię mieć poczucie bezpieczeństwa, choćby finansowe.

Dlaczego jedziesz sama?

- Po pierwsze bo lubię. Lubię podróżować sama. Zazwyczaj jest tak, że ja jestem zmęczona miastem, zmęczona ludźmi i jadę sama. Co dwa-trzy miesiące mam taki czas, że muszę się wyrwać i pojechać gdzieś. Sama.

Teraz będziesz podróżować cały rok.

- W podróżowaniu solo dobre jest to, że mimo, że jesteś teoretycznie sama, to cały czas spotykasz ludzi. Właśnie podróżując samotnie jesteś bardziej otwarta na to, co się dzieje wokół ciebie. Co innego być ze znajomymi w obcym kraju, a co innego samemu. To dwa zupełnie różne poziomy. Podróżowanie samemu jest piękne. Uczysz się bardzo dużo o sobie. Uczysz się samodzielności. Musisz sobie zapewnić schronienie, dach nad głową, jedzenie. To cię uczy życia.

Przed tobą roczna szkoła życia.

- Tak, ale ja to lubię, lubię mieć wyzwania. Nie wszystko podane na tacy. Dlatego też podróżuję niskobudżetowo. Tu couchsurfing, tu autostop. Tak się turlam.

Co nam przyślesz z podróży?

- Chce się skupić na ludziach. Będą historie o miejscach, ale głównie o ludziach.


Rozmawiała Justyna Tomaszewska.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje