Piękne Anioły - tak pracują więźniowie z Nowej Huty

Nawet 70 osadzonych z Zakładu Karnego w Krakowie - Nowej Hucie każdego dnia opuszcza więzienne mury. Często pracują nieodpłatnie m.in. dla ośrodków pomocy społecznej, organizacji pożytku publicznego i stowarzyszeń dobroczynnych. Od dwóch lat tutejsi więźniowie remontują charytatywnie pokoje dziecięce we współpracy ze Stowarzyszeniem Piękne Anioły.

Wtorkowe popołudnie, więzienie przy ul. Spławy 2 w Nowej Hucie. Między pawilonami, gdzie przebywają skazani, atmosfera jest dość leniwa. Kilka osób ćwiczy pod gołym niebem na prowizorycznej siłowni zbudowanej obok boiska do koszykówki, inni przechadzają się alejkami popalając papierosy. Spory ruch panuję natomiast przy więziennej świetlicy. Tam gromadzą się tłumy, zwłaszcza kobiety ochoczo zajmują miejsca, czekając na rozpoczęcie koncertu.

Reklama

Z mieszczącego się na tyłach niewielkiej świetlicy pokoju, przerobionego w potrzebie chwili na garderobę, wychodzi Magda Steczkowska, intonując "Przybieżeli do Betlejem". - Śmiało, podejdźcie bliżej. Święta za nami, ale ciągle mamy czas kolęd. Niech to będzie nasze wspólne kolędowanie - zachęca zebranych, a tych, zwłaszcza panie, długo nie trzeba namawiać. Więcej nieśmiałości wykazują mężczyźni, ale i oni wkrótce znajdują w sobie wokalną odwagę.

Kolędowanie osadzonych z Magdą Steczkowską trwało ponad godzinę. Wokalistka zagrała charytatywnie, zaproszona do Zakładu Karnego w Krakowie - Nowej Hucie przez Stowarzyszenie Piękne Anioły, remontujące pokoje dzieciom pochodzącym z najbiedniejszych rodzin.

Magda Steczkowska z "Pięknymi Aniołami" jest związana od dłuższego czasu (zobacz wpis na ten temat na blogu artystki). Od dwóch lat organizacja współpracuje także z więzieniem, delegującym skazanych do pracy na rzecz dzieci. Kolędowanie zorganizowano w podziękowaniu za dotychczasową pracę więźniów dla Stowarzyszenia.

- Od razu spodobała nam się idea Pięknych Aniołów i jej pedagogiczny aspekt, dlatego o naszej współpracy mogę się wypowiadać w samych superlatywach. Więźniowie cenią sobie pracę na rzecz dzieci, widzą jej cel i budujące efekty. W domach, do których trafiają panuje straszna bieda. Chcą pomóc, bo wiedzą, że robią coś dobrego - podkreśla w rozmowie z Interią ppłk Jacek Mróz, dyrektor więzienia.

Schemat współpracy jest następujący: Katarzyna Konewecka-Hołój, szefowa Stowarzyszenia, zgłasza zapotrzebowanie, a zakład karny dobiera każdorazowo 2-4 skazanych do pracy. Zajmują się kompleksowymi remontami - od prac budowlanych po wykończenie pokoju potrzebującego dziecka "pod klucz". Chętnych nie brakuje, ale wypuszczenie skazanego poza więzienne mury to wielka odpowiedzialność, dlatego zanim dostaną zgodę na podjęcie pracy, spędzają wiele godzin na rozmowach z wychowawcami i psychologami.

- Liczy się osobowość, praca więźnia i nasza praca nad więźniem. Patrzymy na jego stosunek do tego, co zrobił, oceniamy czy się zmienia. Zwracamy uwagę na wiele czynników, zanim zdecydujemy się wypuścić skazanego poza teren zakładu. Nie ma mowy, żebyśmy wypuścili osobę uzależnioną od alkoholu czy narkotyków lub taką, która ma niejasną sytuację prawną - zaznacza dyrektor więzienia.

Stowarzyszenie Piękne Anioły to jedna z około 20 organizacji współpracujących z położonym na obrzeżach Nowej Huty więzieniem. Zakład od lat stawia na resocjalizację poprzez pracę. Przed pięcioma laty kierowana przez ppłk Jacka Mroza placówka została wyróżniona za działalność społeczną tytułem Filantropa Krakowa.

Każdego dnia z nowohuckiego więzienia do pracy wychodzi 60-70 osadzonych. To sporo, mając na uwadze całkowitą liczbę przebywających tu osób (334) i to, że nikłe jest zapotrzebowanie na pracę kobiet, a tych jest w zakładzie około setki. Wkrótce to się zmieni. Dzięki podpisanej we wtorek umowie, osadzone będą pracować w domu pomocy społecznej, prowadzonym przez Bonifraterską Fundacja Dobroczynną. 

Osadzeni zatrudniani są odpłatnie lub nieodpłatnie. Z odpłatnej pracy więźniów korzystają firmy. Ośrodki pomocy społecznej i organizacje dobroczynne mają przydzielanych pracowników bezpłatnie.

Więźniowie wykonują prace fizyczne, pomagają przy remontach, sprzątaniu miasta. Część z nich współpracuje z ośrodkami pomocy społecznej. - Często opiekują się biednymi, chorymi ludźmi, nieuleczalnie chorymi dziećmi. Po powrocie do zakładu wymieniają relacje, wyciszają się. Myślami są gdzieś indziej. Wpływ tego typu pracy na resocjalizację jest ogromny, nie sposób go zmierzyć - zwraca uwagę dyrektor więzienia.

Zdarza się, że po wyjściu na wolność byli więźniowie odwiedzają ośrodki pomocy społecznej i organizacje, z którymi współpracowali. Dyrekcja zakładu zna też przypadek dawnego osadzonego, zatrudnionego po opuszczeniu więzienia przez ośrodek. To cenne, bo o legalną pracę dla osób z wyrokiem w CV nie jest łatwo.

Praca społeczna przynosi korzyści w resocjalizacji, może mieć też wpływ na długość zasądzonego wyroku. Sąd penitencjarny po zapoznaniu się z opinią dyrekcji zakładu, biorąc również inne okoliczności pod uwagę, może podjąć decyzję o warunkowym przedterminowym zwolnieniu z więzienia. - Skazani mają świadomość, że dłuższy czas rzetelnej i sumiennej pracy działa na ich korzyść - dodaje ppłk Jacek Mróz.

Rąk do pracy, nie tylko z tego powodu, nie brakuje. - W naszym zakładzie nie ma recydywistów. Często są to ludzie tacy jak ja czy pan, z tą różnicą, że popełnili w życiu jeden błąd i teraz za niego pokutują. Tłumaczymy im, że tych kilka lat to tylko epizod, jeszcze wszystko mogą w swoim życiu naprawić - puentuje dyrektor zakładu.

***

Więcej o działalności Pięknych Aniołów można dowiedzieć się na stronie Stowarzyszeniaprofilu na Facebooku

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje