Po 30 latach wyszedł z celi śmierci, był niewinny

Henry McCollum z USA spędził 30 lat w więzieniu za przestępstwo, którego nie popełnił. Dzisiaj wyszedł na wolność. W tym wydarzeniu uczestniczyły media, które przypominają, że obecnie 50-letni mężczyzna nigdy nie widział telefonu komórkowego, ani nie miał styczności z internetem. Jego historię opisuje "The Huffington Post".

Kiedy 50-latek próbował wsiąść do samochodu, którym przyjechała po niego rodzina, miał problem z zapięciem pasów bezpieczeństwa, nie wiedział jak to się robi. Dopiero jeden z dziennikarzy pomógł mu się z tym uporać. McCollum zapytany o to, jakie ma plany odparł tylko: "Teraz chcę jechać do domu i wziąć gorącą kąpiel. Jestem ciekaw, jak działa wanna. I chcę jeść. A także pójść spać, a następnego dnia obudzić się rano i uświadomić sobie, że to wszystko dzieje się naprawdę".

Reklama

McCollum i jego przyrodni brat zostali skazani za gwałt i zamordowanie 11-letniej dziewczynki w 1984 roku. Starszy, Henry, oczekiwał na wykonanie kary śmierci. Młodszy z braci, Leon Brown, odsiadywał dożywocie.

Sąd w Karolinie Północnej uniewinnił ich w ubiegły wtorek. Po badaniach DNA okazało się, że sprawdzą zbrodni jest 74-letni obecnie Roscoe Artis, a bracia z gwałtem i morderstwem nie mieli nic wspólnego.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje