Pojawiła się i zniknęła. Chińczycy szukają tysiącletniej mumii

Odnalazła się, ale tylko na chwilę. Chińczycy domagają się zwrotu tysiącletniej mumii mnicha, która według nich została skradziona dwie dekady temu i odnalazła się w muzeum na Węgrzech.

Na wystawie w Muzeum Historii Naturalnej w Budapeszcie wystawiono 28 zachowanych zwłok, pochodzących z różnych miejsc i kultur na całym świecie. Chiński mnich był jednym z eksponatów, ale... zniknął z wystawy.

Reklama

Mumia była w Chinach obiektem kultu od XII wieku - podaje AFP. Zaginęła w 1995 roku. Jak powiedział agencji Xinhua rzecznik Biura Kultury i Religii, uważa się, że eksponat został skradziony ze świątyni w miejscowości Yangchun.

Strona internetowa węgierskiego muzeum informuje, ze wiekowa mumia została odesłana z powrotem do Holandii na prośbę Muzeum Drents, od którego Węgrzy wypożyczyli eksponat. Jak pisze AFP, rzecznik holenderskiego muzeum utrzymuje, że mumia należy do prywatnego holenderskiego właściciela, który "kupił ją w 1996 roku zgodnie z prawem".

Rzeczniczka budapeskiego muzeum, Monika Stefan Kiss, mówi, że właściciel nie tłumaczył swojej decyzji, ale "ma prawo żądać zwrotu eksponatu w każdej chwili".

Jak czytamy na stronie china.org.cn według archiwów Yangchun, zmumifikowany budda nazywał się Zhanggong Zushi. Został mnichem w wieku 20 lat i był znanym krzewicielem buddyzmu. Pomagał też ludziom leczyć różne choroby. Kiedy zmarł w wieku 37 lat, jego ciało zostało zmumifikowane i umieszczone wewnątrz pomnika. Miało to miejsce za panowania dynastii Song (960-1279). Mieszkańcy Chin, a szczególnie miejscowości Yangchun, przez tysiące lat oddawali mu cześć. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje