Prawa człowieka w Polsce. Co wymaga pilnej interwencji?

Analitycy Amnesty International przedstawili doroczny raport nt. sytuacji praw człowieka na świecie. Kilka stron publikacji poświęcono Polsce. O tym, na ile wnioski autorów opracowania są słuszne, i które obszary ochrony praw człowieka w Polsce wymagają pilnej interwencji rządu, rozmawialiśmy z dr Aldoną Michałek-Janiczek z Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i dr Marią Ochwat z Wyższej Szkoły Bankowej w Chorzowie.

Masowe mordy, zamykanie granic, więzienie za posty na Facebooku

Reklama

"Parlament nie zmienił ustawodawstwa w zakresie przestępstw z nienawiści. Rząd zgodził się na relokację około 5000 uchodźców z Włoch i Grecji, co odbyło się w klimacie nietolerancji i dyskryminujących wypowiedzi podsycanych przez urzędników państwowych. Krajowe śledztwo w sprawie współpracy z CIA i tajnych więzień nadal było w toku" - czytamy we wstępnym opisie sytuacji w naszym kraju.

Autorzy raportu wskazują także m.in. na spór wokół Trybunału Konstytucyjnego, przyjęcie przez parlament "szeregu ustaw bez konsultacji i publicznej debaty", przymusowe wysiedlenie Romów we Wrocławiu czy brak spójnego planu wdrożenia ratyfikowanej w kwietniu Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Tu znajdziesz cały raport nt. Polski

O merytoryczną ocenę diagnozy AI oraz opinię nt. przestrzegania praw człowieka w Polsce zapytaliśmy dr Aldonę Michałek-Janiczek z Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i dr Marię Ochwat z Wyższej Szkoły Bankowej w Chorzowie, autorkę książki "Amnesty International. Monografia ruchu społecznego".

Wiarygodne źródło informacji

- Raporty Amnesty International, które ukazują się niemal od początku istnienia organizacji, uważane są za jedne z najbardziej wiarygodnych źródeł informacji na temat poszanowania praw człowieka na świecie. Każda informacja jest dokładnie sprawdzana i analizowana przez AI - podkreśla dr Maria Ochwat.

- Polska pojawiała się w raportach organizacji również w latach ubiegłych. Kiedyś głównie za sprawą osób, które odmawiały pełnienia służby wojskowej, np. ze względu na światopogląd. Od pewnego czasu AI zwraca uwagę przede wszystkim na dyskryminację na tle etnicznym czy ze względu na płeć, a także na ograniczenie wolności słowa w Polsce - dodaje nasza rozmówczyni.

Niepokojący obraz uchodźców

- Bardzo istotny, w kontekście narastającego kryzysu migracyjnego, jest zarzut dotyczący braku odpowiedniej polityki integracyjnej. Równie niepokojący jest przekazywany przez media obraz uchodźców i osób ubiegających się o status uchodźcy. Uderza także brak obiektywnych programów informacyjnych na temat tych grup osób, które to programy mogłyby pomóc w pokonaniu obaw społeczeństwa polskiego przed "nieznanym" - zaznacza dr Aldona Michałek-Janiczek.

Niepokojące, w ocenie prawniczki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, są także informacje o stosowaniu środka detencyjnego (zatrzymania w zamkniętym ośrodku - red.) wobec osób ubiegających się o status uchodźcy lub oczekujących na wydalenie z kraju. Zauważa, że konwencja dopuszcza pozbawienie wolności osoby, przeciwko której toczy się postępowanie o wydalenie, ale w praktyce można jest zastosować wtedy, gdy wszystkie inne środki alternatywne do detencji okażą się bezskuteczne.

Trzon demokracji

- Szczególną uwagę należy ponadto zwrócić na uzasadniony zarzut dotyczący realizacji przez kobietę prawa do zgodnego z prawem przerywania ciąży. Polska niejednokrotnie została już skazana przez Europejski Trybunał Praw Człowieka za utrudnianie kobietom realizacji tego prawa, czy to w kontekście naruszania prawa do życia prywatnego czy naruszania zakazu nieludzkiego i poniżającego traktowania - przypomina dr Aldona Michałek-Janiczek.

- W sprawach, w których brak jest konsensusu na szczeblu europejskim i które wiążą się ze złożoną oceną etyczną, Trybunał przyznaje państwom szeroki margines swobody. Nie orzekł więc nigdy, że przepisy obowiązujące w Polsce, które dopuszczają aborcję tyko w bardzo ograniczonym zakresie, są niezgodne z Europejską Konwencją Praw Człowieka. Stwierdził natomiast, że w przypadku gdy skarżąca spełnia ustawowe przesłanki do przeprowadzenia aborcji, powinna móc swe prawo bez przeszkód zrealizować - dodaje ekspertka.

Z kolei dr Maria Ochwat zaznacza: "Wszystkie wymienione w raporcie przykłady naruszeń praw człowieka w Polsce są bardzo ważne i wprowadzanie tu jakiejkolwiek gradacji jest, w moim odczuciu, nieuzasadnione. Prawa człowieka są trzonem demokracji. Przysługują każdemu. Oczywiście nie oznacza to, że w szczególnie uzasadnionych sytuacjach praw człowieka nie można ograniczać. Dzieje się tak najczęściej wtedy, gdy realizacja praw człowieka pozostaje w konflikcie z prawami innych ludzi albo bezpieczeństwem państwa".

Pilnie do poprawy

Zapytaliśmy nasze rozmówczynie, jakie obszary ochrony praw człowieka w Polsce wymagają w ich ocenie pilnej poprawy. Dr Aldona Michałek-Janiczek zwraca uwagę na przewlekłość postępowania. Problem ten, tłumaczy, został częściowo rozwiązany poprzez uchwalenie w 2004 roku ustawy o skardze na przewlekłość, do której przyjęcia Polska została zobowiązana wydanym w 2000 roku przez Europejski Trybunał Praw Człowieka wyrokiem "Kudła przeciwko Polsce".

- Jednakże w ubiegłym roku w wyroku "Rutkowski i inni przeciwko Polsce" Trybunał orzekł, że ustawa ta nie stanowi skutecznego środka prawnego, dzięki któremu skarżący mogliby uzyskać zadośćuczynienie za naruszenie ich prawa do rozpatrzenia sprawy (cywilnej lub karnej w rozsądnym terminie). Sądy polskie, orzekając w przedmiocie tych skarg albo dzieliły postępowanie w ten sposób, że każdy jego etap traktowały jako odrębne postępowania, by w rezultacie nie stwierdzić przewlekłości, albo zasądzały na rzecz skarżących zadośćuczynienie w bardzo niskich kwotach - wyjaśnia dr Aldona Michałek-Janiczek.

We wspomnianym wyroku Trybunał zawiesił postępowanie w przedmiocie 650 wniesionych do niego podobnych skarg i przyznał Polsce dwuletni okres, w którym polskie władze powinny wypracować odpowiednie rozwiązanie prawne zapewniające zadośćuczynienie ofiarom przewlekłych postępowań. Najlepszym rozwiązaniem, dodaje nasza rozmówczyni, byłoby oczywiście przyspieszenie postępowań.

- Chociaż nie można tego zmienić z dnia na dzień, to taki długoterminowy cel powinien polskim władzom przyświecać. Jednakże zanim zostanie on osiągnięty, Polska musi przyjąć przepisy, dzięki którym osoby, które latami nie mogą uzyskać rozstrzygnięcia ich sprawy cywilnej lub zakończenia toczącego się przeciwko nim postępowania karnego, z czym wiążą się niejednokrotne ogromne koszty materialne i psychiczne, będą mogły uzyskać przynajmniej zadośćuczynienie pieniężne - podkreśla.

- Polskie władze powinny pilnie zająć się tym problemem, gdyż w przeciwnym wypadku w 2017 roku możemy oczekiwać kilkuset wyroków skazujących Polskę za naruszenie prawa do rozstrzygnięcia sprawy przed sądem w rozsądnym terminie - dodaje prawnik Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W opinii dr Aldony Michałek-Janiczek pilnego uregulowania wymaga także kwestia związków partnerskich osób tej samej płci. - W Polsce brak jest jakichkolwiek środków ochrony prawnej tych związków, co prowadzi do dyskryminacji na wielu płaszczyznach życia. Jak najszybciej należy się też zając kwestią osób transpłciowych w celu uproszczenia procedury uzgodnienia płci tych osób - wyjaśnia.

Dr Maria Ochwat również wskazała na problem przewlekłości procesów sądowych. - Wskazałabym ponadto na ochronę wolności słowa, walkę z mową nienawiści, a także z wszelkimi formami dyskryminacji, przede wszystkim jednak tą, ze względu na pochodzenie etniczne. Konieczna jest poprawa sytuacji praw kobiet - apeluje.

Daleko nam do Wielkiej Brytanii

Dr Aldona Michałek-Janiczek wylicza, że w 2015 roku pod względem stwierdzonych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka Naruszeń Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (jej sygnatariuszami są wszystkie państwa europejskie poza Białorusią) Polska była na dziewiątym miejscu (20 naruszeń) po Rosji (109), Turcji (79), Rumunii (72), Ukrainie (50), Grecji (43), Węgrach (42), Bułgarii (28) i Włoszech (21).

- Dotąd Polska plasowała się najczęściej na czwartym lub piątym miejscu, można by zatem stwierdzić, że sytuacja w kraju w porównaniu z innymi państwami będącymi sygnatariuszami konwencji poprawiła się. Jednakże spadek liczby stwierdzonych naruszeń wynika w dużej mierze ze wspomnianego wcześniej zawieszenia przez Trybunał postępowań w szeregu spraw dotyczących przewlekłości postępowania w oczekiwaniu na przyjęcie w tym zakresie rozwiązań na szczeblu krajowym - tłumaczy dr Aldona Michałek-Janiczek.

- Warto również zaznaczyć, że w porównaniu z innymi państwami Unii Europejskiej będącymi w tej czołówce - oprócz Włoch - w Polsce stwierdzono znacznie mniej naruszeń praw człowieka o charakterze bezwzględnym, tj. prawa do życia, zakazu tortur oraz nieludzkiego i poniżającego traktowania. Niestety wciąż jeszcze daleko nam do państw, które powinny być dla nas wzorem w zakresie praw człowieka, jak Wielka Brytania (4 naruszenia), Niemcy (6) czy kraje skandynawskie (6 łącznie we wszystkich krajach).

Nie szukajmy usprawiedliwienia

Amnesty International, podkreśla dr Maria Ochwat, nie tworzy "czarnej listy" państw, wskazuje natomiast obszary, które są przedmiotem jej troski ze względu na poważne naruszenia praw człowieka.

- Zamiast porównywać się z innymi i szukać ewentualnego usprawiedliwienia dla takich czy innych działań, Polska - podobnie jak każde inne państwo - powinna zadbać o to, by osiągnąć standardy, określone w międzynarodowych dokumentach praw człowieka - kwituje politolog z Wyższej Szkoły Bankowej w Chorzowie. 

Zobacz inne artykuły Dariusza Jaronia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje