Prof. Leokadia Oręziak: Polska pominęła model skandynawski

- W Polsce neoliberalna polityka zaowocowała wielką skalą wyzysku na rynku pracy, co szczególnie odczuwa szeroka rzesza ludzi młodych zmuszonych do akceptowania zatrudnienia na bazie śmieciowych umów i niskich płac. Na początku transformacji ustrojowej polscy politycy, pod naciskiem MFW i Banku Światowego, zaakceptowali radykalny neoliberalny kierunek transformacji, uznając, że nie ma dla niego alternatywy - mówi Interii prof. Leokadia Oręziak z SGH.

O neoliberalizmie rozmawialiśmy z prof. dr hab. Leokadią Oręziak, kierownikiem Katedry Finansów Międzynarodowych w Szkole Głównej Handlowej.

Reklama

Michał Michalak, Interia: Czym jest neoliberalizm?

Prof. Leokadia Oręziak: - Neoliberalizm to ideologia, której korzenie sięgają końca lat 30. ubiegłego wieku. Wtedy to w Europie pojawiła się idea neoliberalizmu (autorami byli Ludwig von Mises i Friedrich Hayek) jako reakcja przeciw rozwojowi interwencjonizmu państwowego, zyskującego coraz większe znaczenie głównie w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

- Podstawowym elementem neoliberalnej ideologii jest konkurencja praktycznie we wszystkich obszarach życia gospodarczego i społecznego. Zgodnie z nią rynek jest najlepszym regulatorem i to on ostatecznie jest w stanie wycenić zasługi ludzi i ukarać ich za nieefektywne działania. Działalność państwa, a także związków zawodowych powinna być ograniczana, gdyż powoduje zakłócenie w funkcjonowaniu mechanizmu rynkowego, a w rezultacie przeszkadza kształtowaniu się naturalnego układu wygranych i przegranych w grze rynkowej. Wygrani w tej grze wynagradzani są za to, że tworzą bogactwo, które także "skapuje" dla reszty społeczeństwa. Na rynku więc każdy może osiągnąć to, na co zasługuje. 

- Zgodnie z tą neoliberalną ideologią, jeśli ktoś jest biedny, to jego wina, bo nie był wystarczająco przedsiębiorczy. Charakterystyczną cechą neoliberalizmu jest skrajny indywidualizm, traktowanie społeczeństwa jako zbioru indywidualnych jednostek, i negowanie potrzeby i sensu istnienia jakiegokolwiek dobra wspólnego. Istotnym instrumentem forsowania neoliberalnej ideologii stało się pokazywanie działania wolnego rynku jako niepodważalnego, swoistego prawa naturalnego.

Jak to się stało, że neoliberalizm zatriumfował? Że ideologię tę wcielały w życie zarówno rządy prawicowe, jak i lewicowe?

- Praktycznym sposobem rozprzestrzeniania idei neoliberalnych, poczynając od lat 40., stało się tworzenie różnych form współpracy obejmującej naukowców, biznesmenów i dziennikarzy. Działania te stały się szczególnie intensywne w latach 70. i 80., ale rozwijano je także w następnych dekadach. Współpraca ta zyskała, i dalej ma, silne poparcie instytucji i organizacji reprezentujących wielki kapitał oraz najbogatsze grupy społeczne. Wyraziło się on m.in. wielkimi dotacjami dla specjalnie tworzonych think tanków, mających za zadanie promowanie neoliberalnej ideologii, a także hojnym finansowaniem wydziałów i instytutów na różnych uczelniach oraz naukowców zaangażowanych w rozwijanie i popularyzację tej ideologii. Można zatem powiedzieć, że neoliberalna ideologia została zamówiona i zakupiona  przez wielki kapitał i najbogatsze grupy społeczne, zainteresowane ukształtowaniem takiej polityki gospodarczej i społecznej, która zapewni im władzę i większe bogactwo. 

- Trzeba podkreślić, że mimo wielkiego finansowania przez różne grupy interesu, neoliberalna ideologia nie cieszyła się społecznym zainteresowaniem w latach 50. i 60. Wynikało to z dużego poparcia społecznego dla realizowanej wówczas polityki pełnego zatrudnienia, zwalczania ubóstwa, rozwoju edukacji. W związku z tym było ogromne przyzwolenie społeczne zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie Zachodniej, na stosowanie przez państwo wysokich podatków. Pozwoliło to na rozbudowę usług publicznych i systemu zabezpieczenia społecznego.

- Bodźcem do ożywienia neoliberalnych idei stał się kryzys ekonomiczny z początku lat 70. Stały się one podstawą polityki gospodarczej, którą w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych zaczęto realizować na przełomie lat 70 i 80. Polityce tej przyświecało hasło zwiększania efektywności gospodarki, a krokami do jego praktycznej realizacji stała się tzw. deregulacja, czyli rozluźnianie przepisów dotyczących działalności gospodarczej, prywatyzacja mienia publicznego i usług publicznych, poważne cięcia wydatków publicznych, w tym przeznaczonych na programy socjalne, edukację i ochronę zdrowia.  

- W rozprzestrzenianie neoliberalnej ideologii zaangażowały się międzynarodowe instytucje takie jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy, Światowa Organizacja Handlu. MFW i Bank Światowy, reprezentujący faktycznie interesy wielkiego kapitału ze Stanów Zjednoczonych i innych krajów rozwiniętych. Instytucje te były w stanie narzucać tę ideologię przede wszystkim krajom słabszym ekonomicznie, borykającym się z problemami transformacji ustrojowej, wysokim zadłużeniem zagranicznym i uzależnieniem od pomocy międzynarodowej. MFW i Bank Światowy, udzielając pożyczek tym krajom, stawiały, zgodnie z wytycznymi tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego, warunki dotyczące jak najszerszej liberalizacji i prywatyzacji gospodarki, a także systemu zabezpieczenia społecznego (w Polsce utworzono OFE w 1999 r.). 

- Do wcielenia w życie neoliberalnej ideologii, nie tylko w krajach dotkniętych poważnymi problemami gospodarczymi i społecznymi, istotnie przyczyniła się realizacja tzw. doktryny szoku. Zwolennicy neoliberalizmu propagowali ideę, że wszelkie kryzysy są dobrą okazją do narzucenia społeczeństwu istotnych ciężarów i ograniczeń w różnych dziedzinach. Kryzys bowiem koncentruje na sobie uwagę społeczną i odciąga ją od forsowanej przez neoliberałów polityki.

- Międzynarodowej ekspansji neoliberalizmu sprzyjała też wymuszana przez MFW i Bank Światowy na krajach członkowskich liberalizacja przepływu kapitału w obrocie międzynarodowym. Temu celowi służyło też dotychczas stosowanie tzw. mechanizmu ISDS (Investor State Dispute Settlement), dotyczącego rozstrzygania przez prywatne trybunały arbitrażowe sporów między inwestorami zagranicznymi a goszczącymi ich państwami. W okresie ostatnich kilkudziesięciu lat mechanizm ten stał się jednym z kluczowych sposobów wywierania nacisku przez międzynarodowe korporacje na rządy, by prowadziły one politykę zgodną z interesem tych korporacji, by nie podejmowały działań, ani faktycznych, ani prawnych, które naruszałyby korporacyjne zyski, w przeciwnym razie zmuszone zostaną do wypłatach gigantycznych odszkodowań tym korporacjom. W ten sposób w wielu krajach faktycznie ograniczone zostały uprawnienia demokratycznie wybranych władz do stanowienia prawa chroniącego m.in. środowisko naturalne, bezpieczeństwo żywności czy prawa pracownicze.

- Poza tym lewica w europejskich krajach przechodzących transformację ustrojową, w zasadzie poparła neoliberalizm, starając się odciąć od swych korzeni i przypodobać zachodniej opinii publicznej. 

Dlaczego neoliberałowie nie uznają tego określenia w stosunku do siebie i swoich przekonań?

- Dziś określenie kogoś "neoliberał" ma bardzo często wydźwięk negatywny, a nieraz stosowane jest wręcz jako obelga. Wynika to z przekonania, że twórcy i wykonawcy neoliberalnej ideologii byli i są odpowiedzialni za politykę gospodarczą i społeczną realizowaną w imieniu i na rzecz najbogatszych, politykę prowadzącą do zubożania wielkich grup społecznych, a w rezultacie do szybkiego narastania dużych nierówności społecznych. Efektem neoliberalnego podejścia w polityce jest też drastyczne ograniczenie dostępu dla najuboższych do wielu usług publicznych, jak edukacja i ochrona zdrowia. 

- Dużym cieniem na reputacji neoliberałów kładzie się też ich faktyczny współudział w wielu krajach, w tym w Polsce, ale także np. w Rosji, czy Meksyku, w przechwyceniu przez garstkę osób dużej części prywatyzowanego majątku publicznego. Dodać trzeba, że na ogół bardzo tanio, albo wręcz za bezcen. Przyczyniło się to istotnie do ukształtowania silnego wpływu oligarchów na system władzy, co z kolei stało się poważnym ograniczeniem dla funkcjonowania systemu demokratycznego. Często w praktyce została tylko fasada tego systemu, a rzeczywista władza znalazła się w rękach różnych grup interesów.   

Neoliberałowie mówią tak: nie karzmy podatkami za przedsiębiorczość, wysokie podatki dla najbogatszych sprawiają, że jest mniej inwestycji i mniej miejsc pracy - czy takie stawianie sprawy ma podstawy w faktach?

- Według neoliberałów podatki i regulacje powinny być minimalizowane, a usługi publiczne sprywatyzowane. Postulaty te wiążą się ze sobą, bo niższe podatki to mniej środków w budżecie na finansowanie tych usług. Tak mocno popierana przez neoliberałów prywatyzacja opieki zdrowotnej czy edukacji to nowe wielkie pole dla ekspansji kapitału prywatnego i okazja do dodatkowych zysków dla firm ubezpieczeniowych z tytułu np. ubezpieczenia zdrowotnego. Taki kierunek zmian sprzyja trwałemu wykluczeniu mniej zamożnych grup społecznych z możliwości uzyskania usług publicznych.

- Skutkiem stosowania w praktyce neoliberalnej ideologii i propagowanej przez nią "wolności" jest przesuwanie przez najbogatsze osoby swych dochodów do rajów podatkowych. Skala tego zjawiska jest gigantyczna, a ujawnione niedawno informacje w ramach Panama Papers są tylko drobnym wycinkiem tego zjawiska.

Inne przekonanie neoliberałów: przedsiębiorstwa państwowe to polityczny łup, element władzy i nigdy nie będą sprawnie zarządzane, więc należy je prywatyzować. Co musiałoby się stać, by kluczowe sektory pozostały w rękach państwa, ale nie były zarządzane przez partyjnych dyletantów?

Doświadczenia wynikające z kilkudziesięciu lat funkcjonowania neoliberalizmu w praktyce pokazały, że patologicznie mogą być zarządzane także firmy prywatne. Wśród zjawisk, które stały się powszechną praktyką we współczesnym kapitalizmie, jest stosowanie nadzwyczajnie wysokich wynagrodzeń dla kadry zarządzającej, przekraczających często kilkaset razy wynagrodzenia pracowników tych firm. Te gigantyczne nieraz wynagrodzenia, nie znajdujące żadnego realnego uzasadnienia, stanowiły dotychczas zachętę do podejmowania przez te firmy nadmiernego ryzyka, a także istotnie uszczuplały zyski należne akcjonariuszom. 

- Zjawiska te ujawniły się szczególnie wyraźnie przy okazji kryzysu finansowego z lat 2007-2008, kiedy okazało się, że państwo musi ratować wiele takich firm przed upadkiem, przeznaczając na to gigantyczne pieniądze publiczne. Ten czynnik, a także względy bezpieczeństwa, powinny decydować o tym, że niektóre przedsiębiorstwa powinny pozostać w rękach państwa. Im bardziej transparentna jest demokracja w danym kraju, tym mniejsze są szanse, że takimi firmami będą zarządzać dyletanci partyjni.

Jakie efekty przyniosła deregulacja sektora bankowego? Czy w przypadku tego sektora możemy mówić o działalności przestępczej, mimo że właściwie nikt nie zasiadł na ławie oskarżonych?

- Ideologia neoliberalna leży u podłoża kryzysów finansowych mających miejsce w ostatnich ponad 30 latach, w tym najpoważniejszego, czyli kryzysu z lat 2007-2008.

- Istotne jest, że realizacja w praktyce neoliberalnej ideologii w ciągu ostatnich 40 lat charakteryzowała się nie tylko przesuwaniem bogactwa od biednych do bogatych, ale także zmianami w strukturze najbogatszych grup społecznych. W tych ostatnich znaczną pozycję uzyskały osoby osiągające wysokie dochody z zarządzania bankami, firmami ubezpieczeniowymi oraz innymi instytucjami działającymi na rynku finansowym. Było to możliwe dzięki przeprowadzonej na szeroką skalę w większości krajów rozwiniętych i rozwijających się liberalizacji i deregulacji sektora finansowego. Dzięki temu instytucje finansowe uzyskały możliwość podejmowania także wielu ryzykownych transakcji, określanych często eufemistycznie jako "innowacje finansowe" dających im nowe, wielkie zyski i gigantyczne wynagrodzenia dla kadry zarządzającej. 

- W praktyce te "innowacje" bardzo często okazywały się szkodliwe i krzywdzące klientów, a ponadto tworzące poważne zagrożenie dla samych instytucji finansowych. Rzeczywiste przyzwolenie rządzących na podejmowanie przez banki różnych transakcji spekulacyjnych zaowocowało poważnymi kryzysami, w tym kryzysem z lat 2007-2008. Znacząca deregulacja w Stanach Zjednoczonych został przeprowadzona dzięki obaleniu w 1999 r. obowiązującej od  1933 r. roku ustawy Glass -Steagall Act, która zabraniała bankom angażowania się w transakcje na rynku papierów wartościowych i podejmowania związanego z tym ryzyka.

Jak należy traktować historie krajów, które - jak utrzymują neoliberałowie - dzięki wolnorynkowym reformom rozwinęły się albo wyszły na prostą? Mówi się tak o Polsce po 1989 roku, o Wielkiej Brytanii pod rządami Margaret Thatcher, o reformach prezydenta Luli w Brazylii. Czy ta narracja - że wolny rynek przyniósł szybki wzrost PKB, wzrost stopy życiowej i spadek bezrobocia - jest uzasadniona?

- Po kilkudziesięciu latach wcielania w życie neoliberalnej ideologii widać wyraźnie, że większość korzyści z szybszego wzrostu gospodarczego przechwyciła stosunkowo niewielka grupa ludzi. W Stanach Zjednoczonych korzyści te stały się przede wszystkim udziałem 1 proc. społeczeństwa, stanowiącego jego najbogatszą część, zaś w przypadku większości pozostałych osób płace realne praktycznie nie wzrosły od lat 80. 

- Trzeba jednak podkreślić, że niektóre kraje wysoko rozwinięte, jak Szwecja, Francja, czy Niemcy, nigdy nie wprowadziły w życie dużej części założeń neoliberalnej ideologii. Przeciwnie, zapewniając znaczną swobodę przedsiębiorczości, kraje te nie zrezygnowały z zapewnienia odpowiedniej ochrony pracownikom i z utrzymywania całego systemu bezpieczeństwa socjalnego. Wymagało to dotychczas stosowania relatywnie wysokich podatków, ale dzięki temu możliwe jest zagwarantowanie społeczeństwu usług publicznych na stosunkowo wysokim poziomie.

- W Polsce neoliberalna polityka zaowocowała wielką skalą wyzysku na rynku pracy, co szczególnie odczuwa szeroka rzesza ludzi młodych zmuszonych do akceptowania zatrudnienia na bazie śmieciowych umów i niskich płac. Na początku transformacji ustrojowej polscy politycy, pod naciskiem MFW i Banku Światowego, zaakceptowali radykalny neoliberalny kierunek transformacji, uznając, że nie ma dla niego alternatywy. Skandynawski, bardzo efektywny ekonomicznie, ale prospołeczny model został pominięty. 

- Być może stało się tak dlatego, że transparentny system władzy i niski poziom korupcji w krajach skandynawskich utrudniłby rządzącym przeprowadzenie nieuczciwej prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych i przejęcie ich za bezcen przez kapitał zagraniczny. Zmiany, które faktycznie przeprowadzono w Polsce, usytuowały nasz kraj na pozycji kraju konkurującego niskimi płacami, a nie innowacyjnymi rozwiązaniami technicznymi. Zmiana tego stanu rzeczy jest trudna, ale konieczna, jeśli chcielibyśmy powstrzymać kolejną wielką falę emigracji.

Czy jest jeszcze powrót do ekonomii keynesowskiej czy też neoliberalizmowi w XXI wieku trzeba przeciwstawić coś innego? A jeśli tak - to co to mogłoby być?

- Praktyka pokazała, że niezbędna jest interwencja państwa w mechanizmy rynkowe. Hołdowanie przez długi czas neoliberalnej ideologii, że rynek sam się potrafi regulować, doprowadziło do powstania i skumulowania się na nim licznych patologii. Manifestujący się w wielu krajach, w tym także w Stanach Zjednoczonych, protest społeczny przeciw dotychczasowemu modelowi gospodarczemu, prowadzącemu do pogłębiania się nierówności społecznych, wskazuje, że jego kontynuacja jest nieakceptowalna z punktu widzenia wielkich grup społecznych. Ostatecznie może skutkować dojściem do władzy sił o tendencjach autorytarnych, jeśli zaproponują one tym grupom złagodzenie niesprawiedliwości dotychczasowego systemu. Najmniejsze zagrożenia dla systemu demokratycznego są w krajach (jak np. kraje skandynawskie), gdzie kapitalizm nie przybrał tak brutalnego, neoliberalnego kształtu, jak w niektórych krajach Ameryki Łacińskiej czy Europy Środkowej i Wschodniej, w tym w Polsce. 

- Neoliberalizm zagraża demokracji także w ten sposób, że sprzyja korupcji na najwyższych szczeblach władzy, co w praktyce sprowadza się m.in. do jawnego lub ukrytego finansowania przez różne silne grupy interesu kampanii wyborczych i polityków oraz wpływania dzięki temu na kształt stanowionego prawa. Taki system ma coraz mniej wspólnego z demokracją, a służy głównie wąskim elitom, w tym powiązanym z sektorem finansowym i wielkimi firmami. 

- Polska powinna też wyraźnie sprzeciwić się umowie między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi - TTIP oraz umowie CETA (umowa między Unią a Kanadą). Obie te umowy to szczyt neoliberalizmu. Z ich realizacji korzyści będzie mieć bardzo wąska grupa ludzi (w tym głównie wielkie korporacje europejskie i amerykańskie). W Unii społeczeństwo będzie mogło kupić niektóre towary nieco taniej, ale za cenę dalszej destrukcji praw pracowniczych, redukcji płac, pogorszenia stanu środowiska naturalnego, bezpieczeństwa produktów oraz ruiny rolnictwa, a także zmniejszenie uprawnień demokratycznych instytucji na rzecz wielkich korporacji uczestniczących w handlu transatlantyckim.

Dowiedz się więcej na temat: neoliberalizm | Leokadia Oręziak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy