Rosjanka, która zadzwoniła do ukraińskiej ambasady, została oskarżona o zdradę

36-letnia Rosjanka została oskarżona o zdradę po tym, jak zadzwoniła do ukraińskiej ambasady z informacją na temat możliwych ruchów rosyjskich sił zbrojnych. Grozi jej do 20 lat wiezienia. O sprawie informuje AFP.

Swietłana Dawidowa została zatrzymana tydzień temu w swoim mieszkaniu w Wiaźmie w obwodzie smoleńskim około 240 kilometrów na zachód od Moskwy. Oskarżona o zdradę państwową trafiła do moskiewskiego aresztu.

Reklama

"Zadzwoniła tam, gdzie nie powinna była dzwonić i powiedziała to, czego nie powinna była mówić" - powiedział AFP adwokat kobiety Andriej Stiebieniew, zastrzegając, że nie może szerzej komentować sprawy, ponieważ jej okoliczności stanowią "tajemnicę państwową".

Anatolij Gorlow, mąż Dawidowej, zdradził jednak AFP, że jego żona, która od początku konfliktu na Ukrainie opowiadała się przeciw wojnie, zadzwoniła do ukraińskiej ambasady w kwietniu 2014 roku i powiedziała, że baza wojskowa w Wiaźmie opustoszała, co sugeruje, że żołnierze mogli wyjechać na Ukrainę.

Według mężczyzny, jego żona nie zdradziła swojego kraju.

"Ona po prostu nie chce, by nasza armia brała udział w jakimś spisku" - powiedział, dodając, że oboje sprzeciwiali się rosyjskiej aneksji Krymu.
 
Dawidowa ma z Gorlowem czworo dzieci. Razem wychowują jeszcze trójkę z poprzedniego małżeństwa mężczyzny. Najmłodsze dziecko pary ma zaledwie 2,5 miesiąca.

Gorlow twierdzi, że władze poleciły mu współpracować z oskarżeniem. W przeciwnym razie może stracić władzę rodzicielską nad dziećmi.

Mimo wielu dowodów, przedstawianych m.in. przez NATO, Moskwa uparcie zaprzecza, że jej żołnierze biorą udział w konflikcie na wschodzie Ukrainy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy