Rozłam w szeregach Pawła Kukiza? Sprzeczne informacje

Bezpartyjni Samorządowcy, zaangażowani niegdyś w prezydencką kampanię Pawła Kukiza, wystosowali list, w którym krytykują działania swojego lidera. Kością niezgody stała się lista pełnomocników ruchu Kukiza, na której brakuje Samorządowców i woJOWników. Paweł Kukiz miał spotkać się dzisiaj z Patrykiem Hałaczkiewiczem, Koordynatorem Biura Krajowego Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów - do spotkania jednak nie doszło.

"Mieliśmy szczęście uczestniczyć w wielkim budzeniu się Polaków, uwolnieniu energii do wspólnej pracy na rzecz pozytywnych zmian w życiu politycznym i gospodarczym Polski. Podczas finału pierwszej tury wyborów prezydenckich 10 maja wszyscy byliśmy szczęśliwi i pełni nadziei" - napisali w liście otwartym do Pawła Kukiza Bezpartyjni Samorządowcy.

Reklama

Po wstępie zachwalającym charyzmę antysystemowego lidera, pojawiają się jednak słowa krytyki.

"To nie jest droga do naprawy Polski"

"Dziś, dwa miesiące później, widzimy, że wokół Ciebie zaczęli pojawiać się ludzie, o których wcześniej nikt w kampanii nie słyszał. A na pewno nikt nie słyszał o nich, jako zwolennikach JOW-ów i odpartyjnienia kraju. Walczyliśmy przecież z partyjnymi oligarchiami, z wszechwładzą partyjnych prezesów. Tysiące ludzi, którzy poświęcili swój czas, dokonywali wpłat na kampanię, przekonywali rodziny, znajomych i sąsiadów - mają teraz odczucie, że nie pracujemy razem na rzecz społecznej i oddolnej inicjatywy, ale tworzymy czysto partyjną strukturę, złożoną z różnych skrajnych grup i stronnictw" - czytamy.

Wspomniani w liście ludzie to pełnomocnicy ruchu Kukiza, wśród których nie ma nikogo z Samorządowców czy woJOWników, są za to ludzie z Ruchu Narodowego, Kongresu Nowej Prawicy czy Stowarzyszenia KoLiber.

"To nie jest nasza droga, bo nie jest to droga do naprawy Polski i przywrócenia jej obywatelom. Tego nie da się zrobić partyjno-wodzowskimi metodami, które zabijają oddolną energię i inicjatywę" - stwierdzają Samorządowcy.

Kukiz odpowiada

Na list otwarty odpowiedział sam zainteresowany, który stwierdził, że "zrobi wszystko, aby się poukładało". "Jednak ani Bezpartyjni Samorządowcy ani żaden inny podmiot polityczny nie zdominują tworzącego się Ruchu Kukiza. To Ruch WoJOWników. Inne polityczne byty też mają w nim miejsce, ale z całą pewnością nie kluczowe. Podstawa to Zmieleni i WoJOWnicy. Jeśli nie oni, to nikt" - podsumował Kukiz.

Przypomniał też, że konflikt z Bezpartyjnymi Samorządowcami rozpoczął się od komunikatów medialnych, które wychodziły od nich samych, bez uzgodnienia z liderem antysystemowców.

Paweł Kukiz zapowiedział także rozmowę ostatniej szansy. "W towarzystwie dwóch WoJOWników będę rozmawiał z Patrykiem Hałaczkiewiczem i dwójką Bezpartyjnych Samorządowców. Jeśli warunki WoJOWników nie zostaną spełnione - trudno. Opisze wówczas w szczegółach jak doszło do, rzekomo przeze mnie wywołanego, konfliktu. Dziś mogę powiedzieć jedno - jeśli ktoś używał partyjno-wodzowskich metod to z całą pewnością nie ja. I właśnie te metody oraz chęć wykorzystania mnie i obywateli dla swoich partykularnych interesów były przyczyną konfliktu. I Bogu dzięki, że stało się to przed utworzeniem list bo obywatele zostaliby po raz kolejny wystawieni do wiatru" - napisał na swoim Facebooku Paweł Kukiz.

Sami Samorządowcy wyrazili w liście otwartym swoją nadzieję, że Paweł Kukiz "wróci do nich i razem z nimi będzie bronił zasad, które jeszcze niedawno razem prezentowali".

Paweł Kukiz jest jednak bardziej stanowczy i podkreśla, że "woli nie przekroczyć progu wyborczego niż wprowadzić do parlamentu osoby związane z systemem".

Na zamieszanie w szeregach Kukiza odpowiedział także Janusz Korwin-Mikke, który ponowił swoją dawna propozycję. "Zamiast się miotać od ściany do ściany, niech Pan wstąpi do KORWiNa. Dopóki jeszcze jest Pan "plusem dodatnim". Miejsce w Opolu gwarantuję" - napisał do Pawła Kukiza na swoim profilu na Facebooku.

Do spotkania nie doszło

"Nie pojechałem dziś na sesję Sejmiku Dolnośląskiego. Bo byłem umówiony na 13stą z Hałaczkiewiczem. U mnie w domu. Bo to był priorytet. Bo w mediach ukazują się dezinformujące ludzi komunikaty. Czekam. Nie ma. Dzwonię do Hałaczkiewicza. On mówi "wysłałem ci sms wczoraj, że w Warszawie możemy sie spotkać. W poniedziałek". Wysłał o 21wszej a poza tym ja dostaje sms-y z częstotliwością kilkunastu na godzinę. Nie zauważyłem więc tego sms-a. A nawet gdybym zauważył to i tak nie przesunąłbym spotkania na poniedziałek bo nie mamy czasu. W każdym razie do spotkania nie doszło. Wieczorem dam komunikat w tej sprawie" - poinformował przed godziną Paweł Kukiz na swoim profilu na Facebooku. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje