Sekta w fartuszku i białych rękawiczkach

Robespierre, Washington, Poniatowski, Churchill, Mozart, Saint-Exupery, Crowley czy Disney - co łączy tych ludzi? Oprócz chromosomu Y, nic. To oczywiście żart, wszak wszyscy oni byli związani z wolnomularstwem.

Nie sposób wymienić wszystkich postaci ze świecznika należących do "loży". Wspomniane nazwiska to tylko kilka najgłośniejszych, zapisanych w annałach masonerii. Niektóre z tych osób ujawniały się, inne wolały trzymać to w sekrecie. Przynależność do zakonu można zdradzić tylko osobiście, a współbraciach można mówić dopiero po ich śmierci. Tak jak w przypadku, według wierzeń mularzy,Adama - biblijnego pierwszego człowieka, Kaina czy Jezusa Chrystusa.

Reklama

Czym właściwie jest wolnomularstwo? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Encyklopedia PWN podaje, że jest to tajny międzynarodowy ruch, mający na celu duchowe doskonalenie jednostki i braterstwo ludzi różnych religii, narodowości i poglądów. Według wtajemniczonych w arkana tzw. sztuki królewskiej, masonerie to zazwyczaj zarejestrowane, niedochodowe organizacje, oficjalnie pełniące misję koncyliacyjną.

Krótko mówiąc, masoni przedstawiają się jako szlachetne i dyskretne osoby, filantropi dążący do duchowego samodoskonalenia. Sztandarowym, jawnym hasłem, które głoszą środowiska wolnomularskie, jest hasło rewolucji francuskiej "Wolność, Równość, Braterstwo" - według wielu historyków ukute w masońskiej loży, dodatkowo wzbogacone o "Tolerancję".

Występek i zbrodnia

Z drugiej strony padają głosy, że to szemrane instytucje o nie do końca jasnej proweniencji, ezoterycznym lub wręcz magicznym charakterze, łączone z ruchem New Age. Ich celem jest sekularyzacja globu i zlikwidowanie wszystkich religii monoteistycznych, z czego na pierwszy ogień ma pójść Kościół katolicki, by w dalszej perspektywie zaprowadzić anarchiczny "Nowy porządek świata". Taki wydźwięk ma choćby encyklika Leona XIII "Humanum Genus", która określa masonów jako: "sektę, której całą podstawą i przyczyną jest występek i zbrodnia".

Wolnomularze ze swoimi praktykami nie afiszują się i po części pewnie to jest powodem złej sławy wolnomularstwa. Krążą mniej lub bardziej wiarygodne pogłoski o rytuałach, przysięgach na Biblię, Torę lub Koran, upuszczaniu krwi podczas inicjacji, o śmiertelnych konsekwencjach niedotrzymania tajemnicy zakonu czy wielbieniu Lucyfera.

Mimo dyskrecji, praktykowanej i głoszonej przez masonów, można zaobserwować swoiste "wyjście do ludzi", o czym mogą świadczyć profile lóż na Facebooku, zbierające popularne "lajki", czy organizowanie - tak jak to ma miejsce obecnie w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie - wystaw eksponatów wolnomularskich.

Masonem jest się do końca życia

Były masoński Wielki Mówca, Burkhardt Gorissen, przez 11 lat czynny mason, były przewodniczący Rytu Szkockiego, po odejściu z loży wydał książkę "Byłem masonem", w której opisał masońskie praktyki, co nie spotkało się z aprobatą środowiska wolnomularskiego. "Tak, otrzymuję groźby drogą pocztową i mailową. Niektórzy moi byli bracia masoni oświadczyli, że moja książka zostanie zniszczona przez negatywne recenzje i rzeczywiście pojawiły się takowe. Jednak prawdą jest również, iż jest już drugie wydanie tej książki" - wyznał Gorissen.

I dodał: "Masoni nie organizują już demonstracji na europejskich ulicach, krzycząc, aby krzyże były usunięte z miejsc publicznych. Pojawiają się jedynie polecenia z anonimowego aparatu biurokratycznego. Masoni nie organizują happeningów domagających się aborcji. Ale są młode kobiety, które głośno krzyczą o swoje prawa. Masoni nie opowiadają się publicznie za eutanazją. Ale są takie państwa, jak Belgia czy Holandia, które w swoim prawodawstwie otwierają się na tę praktykę. Wiemy, że masoni wspierają finansowo kliniki aborcyjne i są członkami organizacji "Dignitas" (organizacje pomagające w samobójstwie - przyp. PM). Powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że dyktatura niekoniecznie musi występować w formie brutalnego reżimu. Dyktatura relatywizmu korumpuje ludzi w bardzo subtelny sposób".

Przysłuchując się wypowiedziom jowialnych, sympatycznych masonów, często z tytułem profesorskim, łatwo odrzucić, fabularny przecież, obraz loży przedstawiony w "Oczach szeroko zamkniętych" Stanleya Kubricka.

Na następnej stronie przeczytasz o "ciosaniu człowieka", strukturze masonerii, stopniach wtajemniczenia oraz masońskich symbolach.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje