Spełnili ostatnie życzenie umierającej kobiety

Sheila Marsh zmarła we wtorek na raka w szpitalu w Wigan. Wcześniej pracownicy placówki spełnili ostatnie życzenie umierającej kobiety i doprowadzili do spotkania z jej ulubieńcami.

77-letnia Sheila Marsh kochała zwierzęta. Na swoim utrzymaniu miała m.in. sześć koni, trzy psy i trzy koty. Umierająca na raka Brytyjka przed śmiercią chciała jeszcze raz zobaczyć swoich milusińskich.

Reklama

Przed tygodniem w szpitalu pojawił się niecodzienny gość – jeden z psów pani Marsh. Ciężko chora pacjentka poprosiła obsługę szpitala w Wigan o jeszcze jedną przysługę. Marzyła, żeby przed śmiercią pożegnać się ze swoim ulubionym koniem.

W poniedziałkowe popołudnie na szpitalnym parkingu zjawiły się dwa konie. Wśród nich Bronwen, pupil 77-latki, którym opiekowała się przez ćwierć wieku. Pacjentka została przewieziona na parking w swoim łóżku.

Pani Marsh z powodu choroby nowotworowej nie mogła normalnie mówić, koń usłyszał jednak jej delikatny głos i zbliżył się do niej. „Wyglądało tak, jakby Bronwen dał swojej opiekunce buziaka i pożegnał się z nią” – relacjonuje w rozmowie z BBC pielęgniarka Gail Taylor.

Córka zmarłej we wtorek pacjentki przyznała, że spotkanie z Bronwenem miało dla jej mamy wielkie znaczenie. Organizację nietypowego pożegnania chwalą także przedstawiciele dyrekcji szpitala, którzy dali zielone światło na przywiezienie koni na parking.

„To była słuszna decyzja. Trzeba robić wszystko, co w naszej mocy żeby zapewnić pacjentom i ich rodzinom pełne godności i miłosierdzia pożegnanie” – oceniła Pauline Law, wiceszefowa pielęgniarek, dodając, że niekonwencjonalne ostatnie życzenia pacjentów będą spełniane w przyszłości.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje