​USA: Pożegnanie Jona Stewarta

W czwartek, 6 sierpnia, po raz ostatni w roli prowadzącego program "The Daily Show" wystąpił Jon Stewart. Satyryk i publicysta w ciągu 16 lat - bo tyle czasu występował w tym show - stał się jedną z najbardziej opiniotwórczych i wpływowych osób w USA.

Jon Stewart w swoim programie z humorem opowiadał o politycznych wydarzeniach dnia. Ale nie była to wyłącznie kpina. Stewart obnażał hipokryzję dziennikarzy i polityków, trafiał w ich najczulsze punkty, ujawniał to, co próbowali ukryć.

Reklama

Mimo że był to program komediowy, to w istocie zajmował się poważniejszymi problemami niż tabloidyzujące się stacje informacyjne.

W ostatnim odcinku "The Daily Show" z Jonem Stewartem jako prowadzącym wystąpili wszyscy dotychczasowi korespondenci show m.in. Steve Carrell, Ed Helms, John Oliver, Samantha Bee, Jason Jones. Stephen Colbert, który we wrześniu zastąpi Davida Lettermana, pozwolił sobie na odejście od scenariusza i wzruszył Jona Stewarta do łez.

- Jon, mam zaszczyt wygłosić kilka słów, których nie ma na prompterze. Powiedziałeś nam przed laty, byśmy ci nigdy nie dziękowali, ponieważ niczego ci nie zawdzięczamy. To jeden z tych niewielu razy, kiedy się pomyliłeś. Nauczyliśmy się od ciebie, jak tworzyć program z przesłaniem, jak rzetelnie pracować, jak szanować ludzi. Byłeś wkurzająco znakomity w swojej pracy. Wszyscy, którzy mieliśmy szczęście z tobą pracować przez 16 lat, jesteśmy lepsi w swojej pracy, ponieważ mogliśmy obserwować, jak ty to robisz. Jesteśmy lepszy ludźmi, ponieważ cię poznaliśmy. Jesteś artystą i jesteś dobrym człowiekiem - mówił Stephen Colbert. Chwilę później wszyscy korespondenci wbiegli na scenę i rzucili się na Stewarta.

Podziękowania Stephena Colberta

Jednak najbardziej zaskakującym segmentem ostatniego odcinka był bardzo specyficzny hołd osób, które Stewart bez pardonu atakował. 

"Nigdy cię nie zapomnę, Jon. Ale będę próbował" - dowcipkował Chris Christie, gubernator New Jersey, wielokrotnie krytykowany przez Stewarta.

"Nie odchodź. Zostań. Jon... to był sarkazm" - to z kolei pożegnanie senatora Chuck Schumer.

"Akurat kiedy wystartowałam na prezydenta. Jaka szkoda" - nie mniej sarkastyczna była Hillary Clinton.

"Jestem pewien, że będzie ciebie brakować. Komuś na pewno" - zażartował senator i kandydat na prezydenta Lindsey Graham.

"Na świecie działo się tyle rzeczy, które nie dawały mi spać nocami. I kiedy chciałem wreszcie zasnąć, zawsze mogłem polegać na tobie" - oznajmił sekretarz stanu John Kerry.

Z kolei John McCain wystąpił z kukiełką Jona Stewarta.

"Jestem Jon Stewart, jestem głupi, jestem beznadziejny, bla, bla, bla. Trzymaj się, d...u" - powiedział senator.

Wszystkie te pożegnania były oczywiście żartem i dowodziły szacunku oponentów do satyryka.

Zobacz hołd krytykowanych polityków

(mim)

Dowiedz się więcej na temat: Jon Stewart

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje