Wehikuł czasu - słowo

Ludzkość od zawsze interesowała się swoją przeszłością. Świadczą o tym kroniki, dawne historie oraz ich bardziej fantastyczne wersje - podania, legendy, które dotyczą czasów jeszcze bardziej zamierzchłych, nieznanych z historycznych podań czy dzieł dziejopisarzy godnych zaufania. Właśnie te ostatnie, legendy i podania dotyczące głębokiej przeszłości, z której brakuje jakichkolwiek zapisów, zawsze budziły największe zaciekawienie.

Choć wydawać by się mogło, że to niemożliwe i że nie da się w jakikolwiek sposób wyjść poza granice materialnych poświadczeń czy to pisma, czy jakiegokolwiek innego materiału, to jednak istnieje swego rodzaju wehikuł czasu, który potrafi nas z dość dużą precyzją przenieść w zamierzchłą przeszłość. Istnieje i nie jest wcale niedokładnym i niedoskonałym odpowiednikiem legendy czy fantastycznego podania. Jest nim językoznawstwo historyczno-porównawcze.

Poszukiwanie początków języka

Reklama

Językoznawstwo jako nauka ma bardzo długą historię. Już w starożytnej Grecji czy w dawnych Indiach uczeni zastanawiali się nad mową i językiem. Nowożytne językoznawstwo powstało jednak dopiero w XVIII wieku i swoje źródło wzięło właśnie z badań dotyczących dziejów języka.

Wszystko zaczęło się od tego, gdy sir William Jones, urzędnik brytyjski w Indiach, zainteresował się językiem staroindyjskim. Jones, wykształcony w ówczesnej Europie, znał bardzo dobrze łacinę, jak i starożytną grekę, a przy tym interesował się Indiami, kulturą i literaturą orientalną. W momencie, gdy zetknął się za pośrednictwem hinduskiego mnicha z sanskrytem (starożytnym językiem indyjskim, w którym zapisane zostały między innymi Wedy oraz poematy epickie Mahabharata i Ramajana), od razu uzmysłowił sobie możliwe pokrewieństwo tego języka z językami klasycznymi. Nie dość tego, w referacie wygłoszonym w Indiach w 1786 roku postulował możliwość, że również języki germańskie oraz celtyckie należą do tej grupy językowej.

Bazując na fakcie, iż języki romańskie wywodzą się z łaciny, Jones postulował, że języki takie jak indyjskie, irańskie, łacina czy greka, a dodatkowo również celtyckie i germańskie wywodzą się ze wspólnego prajęzyka, z którego nie zachowały się do dzisiaj żadne zapisy. Jego hipoteza dała początek językoznawstwu historyczno-porównawczemu oraz rekonstrukcji prajęzyka (dziś zwanego językiem praindoeuropejskim), którymi w wieku XIX zajmowała się grupa uczonych niemieckich z ośrodka w Lipsku zwanych "młodogramatykami". W szerszej perspektywie językoznawstwo historyczno-porównawcze dziewiętnastowieczne dało podwaliny pod współczesne językoznawstwo zajmujące się opisem języka w danym etapie jego rozwoju i przede wszystkim teorii języka i językoznawstwu ogólnemu, poszukującemu uniwersaliów i ogólnych zasad, według których działa język ludzki.

Uniwersalia językowe i zapożyczenia

Warto i dzisiaj, w erze globalizacji i nacisku na własną tożsamość językową, zdać sobie sprawę z pokrewieństwa języków i możliwości odtworzenia dawnych jego postaci.

Ogólnie rzecz biorąc, podobieństwa między różnymi językami mogą mieć różnorakie podłoże. Jednym przypadkiem będzie uniwersalium językowe - fakt, że większość dzieci, wydając pierwsze słowa, nazywa swoich rodziców słowami "mama", "papa" czy "tata". Słowa te powtarzają się w dużej ilości języków. Innym przykładem są wyrazy dźwiękonaśladowcze typu "kukułka". Tutaj podobieństwo jest mniejsze, natomiast dalej występuje i jest swego rodzaju uniwersalium językowym.

Pozostawiając tamte uniwersalne podobieństwa między językami, należy zwrócić uwagę na trzy rzeczy: słowa zapożyczone, podobieństwa przypadkowe między językami oraz podobieństwa polegające na wspólnym pochodzeniu. Zapożyczenia funkcjonują w każdym języku - w języku polskim mnóstwo jest obecnie bardzo dobrze rozpoznawalnych zapożyczeń z języka angielskiego typu "komputer", związanych z faktem przejmowania danego przedmiotu razem z jego obcojęzyczną nazwą.

Przypadkowe podobieństwo

Kolejną sytuacją, gdy mamy do czynienia z podobnymi wyrazami w dwóch różnych językach jest po prostu przypadek. W języku łacińskim wyraz oznaczający boga brzmi "deus". Jego odpowiednik grecki ma postać "theós", a w języku Nahuatl (klasycznym języku Azteków) odpowiednik znaczeniowy brzmi "teotl". Wyrazy te wydają się na pierwszy rzut oka podobne do siebie i można by wnioskować, że ogólnie istnieje w języku nazwa na "boga" wspólna, jeśli nie dla wszystkich języków, to przynajmniej dla tych trzech. Tak jednak nie jest i naukowo jest w stanie to udownodnić językoznawstwo historyczne. Chodzi mianowicie o dokładne odpowiedniości dźwiękowe, tj. o fakt, że dany dźwięk A w języku X ma swój odpowiednik w postaci dźwięku B w języku Y. W przypadku słów na określenie "boga" w ww. językach nie występuje dokładna odpowiedniość - tylko w tych trzech wyrazach łacińskiej głosce /d/ odpowiada grecka /th/ i aztecka /t/, właściwa odpowiedniość jest inna: łacińskiemu /d/ odpowiada tylko greckie /d/, a aztecki pochodzi z całkowicie innej rodziny językowej.

Wspólne pochodzenie

Jeśli tego rodzaju odpowiadające sobie dźwięki mają charakter systematyczny, występują nie tylko w wyrazach, które można by posądzać o zapożyczenie (typu "komputer"), ale również w końcówkach wyrazów w toku odmiany, w liczebnikach czy zaimkach, to jest bardzo duża szansa, że te dwa języki są ze sobą spokrewnione, tzn. wywodzą się z jakiegoś wcześniejszego języka (podobnie jak współcześnie używane języki: włoski, francuski, hiszpański, portugalski, rumuński wywodzą się z łaciny). Więc w ten sam sposób, w który łaciński wyraz "carus" oznaczający "drogi" ma swój odpowiednik w językach francuskim ("cher"), hiszpańskim ("caro"), włoskim ("caro") czy portugalskim ("caro") również łaciński wyraz "est", jego polski odpowiednik "jest", staroindyjskie słowo "ásti" czy greckie "estí" (wszędzie to samo znaczenie jak w języku polskim: "jest") wywodzą się z prajęzykowego słowa, które za pomocą językoznawstwa historyczno-porównawczego jesteśmy w stanie zrekonstruować w postaci *esti.

Prajęzyk

W ten sposób uczonym udało się dotrzeć do pewnego stopnia do języka praindoeuropejskiego, który kiedyś był używany (prawdopodobnie ok. 3000 roku p.n.e. na stepach południowej Ukrainy, jeśli wierzyć badaniom archeologicznym), a z którego wywodzą się dzisiejsze języki indoeuropejskie (wśród nich możemy wymienić poszczególne grupy (języki podane w wyborze): języki słowiańskie jak polski, rosyjski, czeski, słowacki, bałtyckie: litewski, łotewski, germańskie: angielski, niemiecki, szwedzki, celtyckie: irlandzki, walijski, romańskie: francuski, włoski, hiszpański, indyjskie: hindi, urdu, irańskie: perski, paszto oraz dwie grupy języków indoeuropejskich już wymarłych: języki tocharskie (używane ok. VI wieku n.e. na granicy chińsko-indyjskiej) oraz anatolijskie (używane ok. 1000 roku p.n.e. w dzisiejszej Anatolii, wśród nich przede wszystkim najstarszy poświadczony język indoeuropejski - język hetycki). Oczywiście podobieństwo między językami najbardziej jest widoczne na poziomie grup - gdy np. porównamy ze sobą języki słowiańskie zobaczymy, że podobieństwo w tych językach jest większe niż języków słowiańskich do germańskich (na przykład, polski wyraz "krowa" odpowiada czeskiemu "kráva" i rosyjskiemu "koróva").
 
Dzięki językoznawstwu historycznemu można w miarę precyzyjnu sposób odtwarzać historię języka i rekonstruować stan wcześniejszy języka, porównując ze sobą wyrazy zachowane w poszczególnych językach. Daje nam to wgląd w prehistorię, której człowiek zawsze jest ciekawy.

Katarzyna Jasińska
  Bibliografia: Milewski, Tadeusz. "Językoznawstwo". PWN 2004


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje