Wielka koalicja przeciw terroryzmowi. "To dla Rosji niebezpieczny bilet"

Putin od lata forsuje ideę szerokiej koalicji, włączającej wszystkie strony walczące z dżihadystami z IS. Taki apel idzie w sukurs francuskiemu prezydentowi Hollande’owi, który po zamachach w Paryżu, do jakich doszło 13 listopada, prowadzi ofensywę na rzecz wspólnego frontu. Tylko czy taka wielka koalicja jest w ogóle możliwa?

O wspólnej walce z terroryzmem rozmawiali wczoraj właśnie przywódcy Rosji i Francji.

Reklama

Co to właściwie znaczy: walka z terroryzmem? Okazuje się, że kluczowe zdefiniowanie, kto uznać za terrorystę a kogo nie - a więc: z kim walczyć, a z kim nie - nie jest takie proste.

Wątpliwości w tej kwestii pomaga nam wyjaśnić dr Kacper Rękawek, specjalista ds. terroryzmu międzynarodowego, analityk w projekcie bezpieczeństwo europejskie i przemysł obronny w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.

- Nie istnieje jedna, ogólnie przyjęta lista organizacji terrorystycznych. Która nią jest, a która nie? To klasyczny dylemat m.in. wszystkich państw zwalczających organizacje narodowo-wyzwoleńcze czy separatystyczne ugrupowania zbrojne - mówi Rękawek. 

- Dla polskich czytelników szokujący może być fakt, że w niektórych kręgach anglosaskich jeszcze do niedawna mówiło się, że Armia Krajowa w czasie II wojny światowej używała metod terrorystycznych. To oczywiście zbyt daleko idące wnioski, ale celowo o tym wspominam, żeby pokazać te dylemat. Np. Palestyńczycy: Czy są walczącymi o wolność i niepodległość, czy terrorystami? Dla pewnych osób są tym pierwszym, a dla innych - drugim - mówi we wstępie.

"Wypowiadamy wojnę terroryzmowi" to chwytliwe hasło

Jego zdaniem, możliwe jest stworzenie koalicji, ale tylko w przypadku walki z jedną, konkretnie określoną organizacja terrorystyczną, np. Państwem Islamskim.

Z Kremla, Białego Domu czy Paryża płynie jednak jasny przekaz: Chcemy współpracować w walce z terroryzmem.

- Hollande i Putin będą mówić, że walczą z terroryzmem, bo są politykami. Jakby to brzmiało: "rozpoczynamy koalicję przeciw Państwu Islamskiemu kontrolującemu kawałek Syrii i Iraku...". Słabo. Ale kiedy powiedzą: "Wypowiadamy wojnę terroryzmowi", brzmi świetnie, chwytliwie - wyjaśnia dr Rękawek.

Jak podkreśla ekspert, pod tym parasolem (terroryzmu - red.) można zamknąć wszystko i wszystkich.

Rosja ma inne cele niż Zachód

Francuzom zależy na zwalczaniu ISIS. Natomiast Rosjanom chodzi o mnóstwo innych organizacji, które działają na terenie Syrii. Tu właśnie leży problem.

Jednym z ruchów niewygodnych dla Rosji jest Dżabat an-Nusra, czyli Front Obrony Ludności Lewantu (inaczej Front al-Nustra). Kolejną z nich jest Ahrar asz-Szam, która działa na terenie Syrii, a współfinansuje ją Turcja. Jest jeszcze Jaysh al-Islam, partyzancka organizacja o profilu mocno islamistycznym, działająca  w okolicach Damaszku. - Rosjanie będą zainteresowani, żeby w nią uderzyć, bo bezpośrednio zagraża centrum władzy prezydenta Syrii Asada - tłumaczy specjalista ds. terroryzmu.

- Dla Rosjan powiedzenie: "walczymy z terroryzmem", to jest "carte blanche" na atakowanie tego typu organizacji w Syrii. To jest niejakie przyzwolenie na podobne działania na północnym Kaukazie, czy w Azji Środkowej. To jest naprawdę niebezpieczny bilet.

Rękawek podkreśla jednak, że ISIS jest dla Rosji poważnym problemem. - Jeśli 5-7 tys. obywateli Wspólnoty Niepodległych Państw pojechało walczyć do Syrii, to jest rzeczywisty problem. Ci ludzie mogą wrócić i podejmować ataki na terenie Rosji - zaznacza.

Syria a konflikt na Ukrainie

Czy działania w Syrii mają na celu odwrócenie uwagi świata od wojny na Ukrainie?

Nasz rozmówca tak nie uważa.  - W Europie Środkowo-Wschodniej musimy zdać sobie sprawę, że konflikt na Ukrainie jest dla naszych sojuszników z Zachodu niewielki. Dla państw Zachodu o wiele bardziej interesujący jest Bliski Wschód, a Europa Środkowo-Wschodnia po '89 roku jest pozornie szczęśliwa, spokojna i dostatnia. Taka jest percepcja. To nie dlatego, że ktoś chce nas sprzedać - tłumaczy Rękawek.

Tę tezę obrazuje anegdotą. - Koledzy z zagranicy pytają mnie: "Ile zamachów u ciebie w kraju zorganizowała Doniecka Republika Ludowa?" Odpowiadam, że żadnego. "U nas też żadnego. A Państwo Islamskie?" U mnie żadnego. Oni wtedy zaznaczają: "A u nas organizują zamachy".

"Nie interesuje nas obrona reżimu Asada"

- To szalenie proste myślenie. Nie musimy się z nim w stu procentach zgodzić, ale powinniśmy wiedzieć, że tutaj znajdują się źródła tego, czy i jak Francja czy Niemcy rozmawiają z Rosją o wspólnym działaniu - mówi.

W opinii naszego rozmówcy, w obecnej sytuacji niezwykle istotne jest, żeby kontrolować działania Rosjan.

- Trzeba im otwarcie mówić: "bombardujecie inne cele niż tylko obiekty ISIS. Jesteście w Syrii po to, żeby bronić reżimu Assada, a nas to nie interesuje". Podobnie w przypadku zestrzelenia rosyjskiego Su-24, który naruszył turecką przestrzeń powietrzną: Turcja nie ma za co przepraszać - uważa.

Jak podkreśla ekspert, choć łączy nas (Zachód -red.) z Rosją wspólna retoryka przeciw ISIS, wszystko inne w Syrii nas różni.

Koalicja ma sens?

Zdaniem Rękawka, z pewnością państwa prowadzące działania w Syrii muszą współpracować, choćby po to, żeby nie dopuścić do zderzenia swoich samolotów.

- Jestem ciekaw, czy ta współpraca pójdzie dalej, czy dojdzie do wspólnych działań wojsk lądowych, np. specjalnych. To, moim zdaniem, byłby bardzo skuteczny sposób na zwalczanie ISIS - podsumowuje.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama