Wyjeżdżali, by zostać bohaterami. Wracali jako bankruci

​Oddziały radzieckie przez dziesięć lat "udzielały narodowi afgańskiemu braterskiej pomocy". Od 1979 do 1989 roku życie straciło co najmniej kilkaset tysięcy Afgańczyków, a kilkadziesiąt tysięcy radzieckich żołnierzy poniosło śmierć lub zostało rannych. Wyjeżdżali, by zostać bohaterami. Do kraju wracali jako bankruci - bez nóg, bez rąk, bez złudzeń, z koszmarami, które miały ich nigdy nie opuścić. Niektórzy wracali w cynkowych trumnach.

Z opowieści weteranów, pielęgniarek, prostytutek, matek i żon "afgańców" wyłania się wstrząsający obraz niepotrzebnej wojny; wśród zapierających dech w piersiach afgańskich krajobrazów rozgrywają się ludzkie dramaty, a odwaga i braterstwo przeplatają się z niegodziwością i okrucieństwem. 

Reklama

"W każdej kolejnej książce z uporem robię to samo - pisze Aleksijewicz - zmniejszam historię do wymiarów człowieka".

Po publikacji książki Swietłana Aleksijewicz została pozwana o znieważenie honoru i godności żołnierzy walczących w Afganistanie.

*** 

"Idę sama... Teraz będę musiała długo iść sama...

Zabił człowieka... Mój syn... Kuchennym tasakiem, którym siekałam mięso. Wrócił z wojny i od razu zabił... Rankiem przyniósł tasak i odłożył go z powrotem do szafki, tam gdzie chowam naczynia. Wydaje mi się, że jeszcze w tym samym dniu zrobiłam mu kotlety... Po jakimś czasie telewizja, a także tutejsza popołudniówka doniosły, że z miejskiego jeziora rybacy wyłowili trupa... 
Po kawałku... Zadzwoniła do mnie przyjaciółka:

- Czytałaś? Profesjonalne morderstwo... To zrobił któryś z afgańskich weteranów...

Syn był w domu, leżał na kanapie, czytał książkę. O niczym jeszcze nie wiedziałam, niczego się nie domyślałam, ale po tych słowach popatrzyłam na niego. Serce matki...
Słyszy pani szczekanie psa? Nie? A ja, ledwie tylko zacznę o tym opowiadać, zaraz słyszę szczekanie psa. Słyszę biegnące psy... Tam, w więzieniu, w którym siedzi, mają wielkie czarne owczarki... Ludzie też wszyscy na czarno ubrani, cali w czerni... Po powrocie do Mińska, koło piekarni czy koło przedszkola, kiedy idę z chlebem i mlekiem, zawsze słyszę to szczekanie. Ogłuszające szczekanie. A wtedy przestaję cokolwiek widzieć... Kiedyś omal nie wpadłam pod samochód...

Mogłabym chodzić na grób swego syna... Mogę leżeć tam razem z nim... Tylko nie wiem... nie wiem, jak mam z tym żyć...

***
Swietłana Aleksijewicz to białoruska pisarka i dziennikarka. Pisze o pomijanej i wypieranej historii Rosji: katastrofie w Czarnobylu, radzieckiej interwencji w Afganistanie, udziale kobiet w drugiej wojnie światowej, wojennych losach dzieci, codziennym życiu po upadku komunizmu. 

Laureatka wielu międzynarodowych nagród, w tym National Book Critics Circle, Pokojowej Nagrody im. Ericha Marii Remarque’a, Nagrody Szwedzkiego Pen Clubu, Lipskiej Nagrody Książkowej na rzecz Porozumienia Europejskiego, Nagrody im. Andrieja Siniawskiego oraz Nagrody Fundacji im. Friedricha Eberta. 

W 2011 roku jej książka Wojna nie ma w sobie nic z kobiety (Czarne 2010) została uhonorowana Literacką Nagrodą Europy Środkowej Angelus oraz Nagrodą im. Ryszarda Kapuścińskiego. Nagrodę im. R. Kapuścińskiego otrzymała ponownie w 2015 roku za książkę Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka (Czarne 2014). 

Została odznaczona francuskim Orderem Sztuki i Literatury stopnia oficerskiego. Nakładem wydawnictwa ukazały się także: Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości, Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje