Wynik wyborów w Grecji może zmienić świat

Koniec strefy euro, polityczna śmierć Angeli Merkel, czy wzrost ilości eurosceptyków, to tylko niektóre ze zmian, jakie mogą być skutkiem wyniku wyborów w Grecji. Radykalnie lewicowa Syriza od kilkunastu dni trzyma władzę w kraju, w którym poziom niezadowolenia społecznego sięgnął zenitu.

Grecy od 2009 roku aż sześć razy zmieniali władzę. Po rządach Jorgosa Papandreu, Lukasa Papadimosa, Panajotisa Pikramenosa (który był premierem przez nieco ponad miesiąc - red.) sytuację miał naprawić Andonis Samaras. Dwukrotnie udało mu się sformułować rząd i na stanowisku utrzymał się najdłużej, bo niemal trzy lata. Samaras zgodził się jednak na takie warunki podczas negocjacji z Unią Europejską, z których społeczeństwo Grecji nie było zadowolone. To był jeden z powodów jego klęski w styczniowych wyborach.

Reklama

Nowy premier Aleksis Cipras stanął teraz przez wyzwaniem naprawy tego, co przez ostatnie kilka lat było największym problemem tego europejskiego kraju. Postulaty Syrizy są bardzo radykalne i jeśli uda się wprowadzić choć część z nich, może to wywołać niemałe zamieszanie w Europie. Jedno jest pewne - dla Grecji to koniec polityki zaciskania pasa.

Koniec strefy euro?

Jednym z punktów w programie partii Ciprasa, który zyskał największą popularność i poparcie wyborców, jest wyjście Grecji ze strefy euro. Według AFP taki krok może wywołać panikę finansową na całym świecie. Skutki greckiego kryzysu mogą rozprzestrzenić się na całą Europę.

Jeśli Europejski Bank Centralny nie będzie miał wystarczająco dużo funduszy, aby wspomóc gospodarkę - strefa Euro może zostać zmuszona do rozpadu. To byłby koniec euro jako waluty. Po tym wydarzeniu nawet gospodarki takich krajów jak USA czy Kanada, mogłyby mocno ucierpieć.

Już same spekulacje, jakie pojawiły się w 2012 roku dotyczące tego, że Grecja może opuścić strefę wywołały niemałe zamieszanie.

Obecne zadłużenie Grecji wynosi 321,7 mld euro (240 milionów to kwota pożyczek, które zaciągnęła). Program pomocowy, jaki został przygotowany specjalnie dla tego kraju wygasa 28 lutego. Grecja ma jeszcze szansę na otrzymanie 1,8 mld euro. Konieczne są jednak negocjacje z Komisją Europejską, Międzynarodowym Funduszem Walutowym i Europejskim Bankiem Centralnym. Wiadomo na pewno, że Cipras w tych negocjacjach będzie nieugięty.

Nawet jeśli Grecja nie opuści stery euro i wejdzie na drogę negocjacji w sprawie swoich długów, dopóki sytuacja się nie ustabilizuje, cały świat będzie patrzył na ten kraj z niepokojem.

Niepokój ten niewątpliwie będą próbowały ostudzić Niemcy, które, jako najmocniejsza gospodarka w Unii Europejskiej, mają sporo do powiedzenia w tej kwestii.

Czarne chmury nad głową Angeli Merkel

Od niemal 10 lat Angela Merkel jest nieformalnym przywódcą Unii Europejskiej. Pojawiają się jednak spekulacje, że zamieszanie wokół Grecji może przyczynić się do śmierci jej kariery politycznej. Stanowcza dotąd kanclerz Niemiec, będzie musiała złagodzić swoje stanowisko, chcąc zatrzymać Grecję w Unii Europejskiej.

Taka zmiana nastawienia, może z kolei przyczynić się do utraty jej pozycji w partii. Jak wskazuje "Financial Times" prawicowa flanka Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej może próbować wykorzystać słabość Merkel i zniszczyć jej wpływy.

To z kolei może mieć poważne reperkusje. Należy pamiętać chociażby o tym, że po aneksji Krymu przez Rosję to właśnie Merkel była jedną z pierwszych osób, które zaproponowały objęcie kraju Putina sankcjami. Utrata pozycji w krajowej polityce, może się odbić na wpływach Merkel w Unii. Scenariusz obejmuje chociażby zdjęcie sankcji z Rosji, które zaproponował ostatnio prezydent Francji Francois Hollande. To z kolei pogorszy sytuacje na Ukrainie.

Efekt domina

Podczas dyskusji o sprawach Grecji nie należy zapominać o tym, że nie jest ona jedynym krajem, który jest niezadowolony z członkostwa w Unii Europejskiej. Od długiego czasu groźby o opuszczeniu Unii słyszymy z ust premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona.

Brytyjczycy swoje wybory będą mieli w maju. Jeśli sytuacja w Europie będzie niespokojna, szala zwycięstwa może przechylić się na korzyść Partii Konserwatywnej i groźby Camerona mogą się urzeczywistnić. Po zwycięstwie w wyborach premier będzie dążył do przeprowadzenia referendum, w którym Brytyjczycy będą mogli wypowiedzieć się, czy są za opuszczeniem Unii. Jest spore prawdopodobieństwo, że wybiorą życie poza wspólnotą europejską. Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii otworzy drzwi do jej dezitegracji.

Wzrost eurosceptycyzmu

Sam eurosceptycyzm nie jest nowym zjawiskiem. Przykładów nie musimy szukać daleko. Wystarczy spojrzeć na spektakularny sukces Janusza Korwin-Mikkego w wyborach do europarlamentu.

Sama Syriza zyskała popularność między innymi ze względu na to, że nigdy nie ukrywała swojego eurosceptycyzmu. Zwycięstwo partii Ciprasa w wyborach może być sygnałem dla innych eurosceptyków, że taka linia się opłaca. A same partie eurosceptyczne mogą w innych krajach zyskać nowych zwolenników. 

Takie tendencje widać już m.in. w Hiszpanii, gdzie sporym poparciem cieszy się eurosceptyczna partia Podemos. Podobnie jest we Włoszech, gdzie Ruch Pięciu Gwiazd w wyborach do Parlamentu Europejskiego zyskał aż 21 procent głosów.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje