Zapadł wyrok w sprawie Emmy Czornobaj

W czwartek w Montrealu zapadł wyrok w sprawie Emmy Czornobaj. Kobieta w 2010 roku spowodowała śmiertelny wypadek, zatrzymując nagle na autostradzie samochód, żeby umożliwić przejście przez drogę rodzinie kaczek.

Za 26-letnią dziś kobietą jechał na motorze Andre Roy i jego nastoletnia córka Jessie. Mężczyzna nie zdążył wyhamować i wpadł z impetem w jej samochód. Zginęli na miejscu. Tragiczny wypadek obserwowała jadąca na swoim motorze Pauline Volikakis, matka i żona ofiar.

Reklama

Emma Czornobaj została w czwartek skazana na 90 dni pozbawienia wolności i 240 godzin prac społecznych. Przez 10 lat ma także zakaz prowadzenia pojazdów.

Nietypowa sprawa wzbudziła w Kanadzie spore zainteresowanie. 20 tys. osób podpisało petycję do władz, sprzeciwiając się posyłaniu sprawczyni wypadku do więzienia. Jej obrońcy uważają, że zamierzała spełnić dobry uczynek, a w jego trakcie przydarzył się nieszczęśliwy wypadek.

Sędzia Eliane Perreault tłumaczyła, że nie można oceniać zdarzenia sprzed czterech lat jedynie przez pryzmat zamiarów Emmy Czornobaj, ale trzeba spojrzeć szerzej na zdarzenie i wziąć pod uwagę brak wyobraźni kierującej pojazdem i spowodowanie zagrożenia na drodze, co w rezultacie doprowadziło do tragicznego wypadku.

- Oskarżona działała lekkomyślnie i zlekceważyła bezpieczeństwo innych uczestników ruchu - powiedziała Eliane Perreault, dodając, że Emma Czornobaj podczas procesu nie okazała skruchy.

Z tym stwierdzeniem nie zgadza się adwokat skazanej, Marc Labelle: - Moja klientka ma trudności z wyrażaniem uczuć. Jest jej przykro i ma wyrzuty sumienia. Jest osobą nieśmiałą i niedoświadczoną, stąd trudności z wytłumaczeniem swojej postawy przed sądem - wyjaśnił.

Pauline Volikakis, matka i żona ofiar, przyjęła wyrok, a przede wszystkim zakończenie czteroletniego procesu z satysfakcją.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy