
Niema apokalipsa
W 1916 roku duński reżyser August Blom nakręcił niemy film pod tytułem "Verdens Undergang". Mało było wojny światowej, która od
dwóch lat szalała po Europie. Wyrzynającej się i zagazowującej w okopowym sitzkriegu Europie Blom zaaplikował dodatkowo uderzenie komety. Jeśli udałoby się wam obejrzeć film (a nie jest to łatwe: wyświetla się go od czasu do czasu na festiwalach filmowych, które mają dziwną tendencję do bycia bardzo oddalonymi od miejsca naszego zamieszkania) coś wam zapewne nie będzie pasować. Powiem wam: sceny efektownej zagłady Nowego Jorku nie ma prawdopodobnie dlatego, że akcja dzieje się w czasach, kiedy potęga (militarna, ale i kulturowa) Ameryki dopiero rosła. No, może nie tylko dlatego. Technika efektów specjalnych w 1926 roku dopiero raczkowała, Blom musiał zatem w scenach apokaliptycznych posiłkować się zasnuwaniem ekranu iskrami i dymem, w którego oparach -jak to się mówi - biegali przerażeni bohaterowie. Pojawiły się natomiast elementy rewolucji i walki klasowej, która - w owych czasach - była światowym tematem numer jeden: źli kapitaliści próbują w "Verdens..." robić pieniądze na katastrofie, a kiedy widzą, że kasa nie ma już znaczenia, bo jest już - jak mawiał detektyw Rutkowski - pozamiatane, machają na wszystko ręką i organizują dekadencką orgię. I tu na scenę wkracza proletariat: wściekli górnicy atakują obrzydliwie luksusową willę, w której wyższe sfery oblewają koniec świata. Tak, nas też to dziwi, czemu atakują, zamiast sami imprezować, bo rewolucja ludowa za dziesięć dwunasta nie ma chyba raczej specjalnego sensu.Film kończy się źle zarówno dla złych kapitalistów, jak i dla romantycznych rewolucjonistów: wszyscy giną. Wszyscy, oprócz pewnego mężczyzny i pewnej kobiety, którzy odnajdują się - cóż - w kościele. I w ten sposób historia zaczyna się na nowo. A kazirodztwo będzie kwitnąć w przyszłych pokoleniach.
Dodajmy, że sześć lat wcześniej Ziemia przeszła przez ogon komety Halleya (jedyny efekt - nieco jaśniejsze niż zazwyczaj noce). Można sobie wyobrazić, jak popularne wówczas musiały być opowieści o końcu świata. Apokaliptyczna opowieść Bloma padała więc wówczas na równie na podatny grunt, na jaki pada opowieść Emmericha o końcu świata za trzy lata.
Potop
W 1933 roku Nowy Jork był już warty zniszczenia. Zniszczył go Felix E. Feist w filmie "Potop" ("Deluge"). W wyniku serii trzęsień ziemi NY (jak i większość świata) szybko znajduje się pod wodą. Scena zatopienia miasta uznawana była w tamtych czasach za szczytowe osiągnięcie efektów specjalnych, a widzowie wychodzili z kin wstrząśnięci. Sekwencje z niszczonym Nowym Jorkiem były zresztą inspiracją dla Emmericha przy kręceniu "Pojutrze".
Z ciekawostek: film uznawany był przez długi czas za zaginiony. Jedyną kopię odnaleziono dopiero w latach 80-tych we Włoszech. Niestety - z włoskim dubbingiem. Zobaczmy, jak w 1933 roku zginął Nowy Jork:
A tutaj znajdziecie Państwo porównanie scen zniszczenia w obu filmach:
Kolejna kometa
Francuski film "La Fin du monde" Abla Gance i Eugene'a Deslawa z 1931 roku to sprawa ambitniejsza: bardziej, niż na samym końcu świata koncentruje się na wizji ludzkości, która przez kilka miesięcy żyje ze świadomością nadciągającej katastrofy. Gance pokazuje całą gamę reakcji: od rozmodlenia przez rozruchy po apokaliptyczne orgie (jedna z orgii jest rozpędzona przez... wściekłych mnichów). Chwilę przed przewidzianym uderzeniem komety w naszą planetę ludzkość spina się w sobie i wzruszająco jednoczy w jeden rząd światowy. Wydawać się może, że rychło w czas, ale - jak się okazuje, kometa mija Ziemię o włos, powodując jedynie - bagatelka - "uboczne kataklizmy" , takie, jak trzęsienia ziemi, tsunami itd.
Tu można obejrzeć CAŁY film:
Nieproszony gość w Układzie
Potem było już tylko weselej.
Nadciąga Bellus
Amerykański film z 1951 roku zatytułowany "When Worlds Collide" opowiada o jowiszopodobnej planecie (Bellus), która, wraz z planetą towarzyszącą (Zyra), jakimś sposobem wtarabaniła się bezceremonialnie w nasz układ słoneczny i szykuje się do kolizji z Ziemią. Również tutaj, jak we francuskim filmie, ludzkość w pewnym momencie zyskuje świadomość zagłady, i - jak u Gance'a - wyłazi z niej to, co najlepsze i to, co najgorsze. Jedynym ratunkiem dla naszej planety jest - według głównego bohatera, naukowca - przyłączenie się do silniejszych, czyli... przesiadka na Zyrę. W tym celu ludzkość buduje arkę: statek kosmiczny, do którego dostają się ludzie wyłonieni przez loterię (plus kilka osób po znajomości). Ocaleni obserwują z kosmosu katastrofę Ziemi, po czym lądują na Zyrze. Zyra nadaje się do zamieszkania, a co ciekawe - znajdują się na niej pozostałości kosmicznej cywilizacji.
Ziemio, nie idź tą drogą
"The Day that Earthg Caught Fire" to brytyjski film z 1961 roku. W filmie tym to my sami ściagnęliśmy sobie na głowy zagładę: w wyniku testów nuklearnych przeprowadzonych jednocześnie przez USA i ZSRR, na Ziemi zaczynają wystepować pogodowe anomalie. Okazuje się, że... eksplozje nuklearne wytrąciły naszą planetę z orbity i zbliżyły ją do Słońca. Efekt? Parują oceany, Ziemi grozi kataklizm. Jedynym sposobem, by planeta wróciła na swoje dawne tory jest wywołanie gigantycznej eksplozji nuklearnej na Syberii.
Ostatnia wojna
Japoński film "Sekai daisenso" ("Ostatnia wojna") to film wyprodukowany w 1961 roku przez wytwórnię "Toho" - tą samą, która wydała na świat Godzillę. W "Ostatniej wojnie" Japończycy znajdują się między młotem a kowadłem - pomiędzy szczerzącymi zęby Amerykanami i ZSRR, przy czym tym razem nie chodzi już o próbne eksplozje jądrowe. Zimna wojna przeradza się w apokalipsę, a większość Ziemi zostaje zniszczona w wyniku ataków nuklearnych. Co mamy na ekranie? Nuklearny podmuch, morze ognia, lawa, piekło na ziemi, zniszczenie najważniejszych miast na świecie: Paryża, Londynu i - cóż - Nowego Jorku (jak nowojorczycy nadążają z ciągłą odbudową? NY ginie częściej, niż Kenny w klasycznych odcinkach "South Parku"). Zresztą, sami zobaczcie:













~wróżka
zniszczy kulę ziemską,a czy to będzie akurat 2012 roku, któż to wie?
~ŚWIĘTY
doprowadzą Was...!!! Zniszczą co może być PIĘKNE...
Coś wiem na ten temat...!!!
Rok 2012 to nast...
~ŚWIĘTY
Nie słuchacie plotek... One do zguby doprowadzą Was...!!! Zniszczą co może być PIĘKNE...
Coś wiem...
~yhfguj
to jest nie możliwością,że to jest koniec świata mił być już dawno a przeciesz do Polski ma wejść...
~cykl
1912 - zatonął Titanic
2012 - Euro w Polsce
~hihi
To jest reklama filmu ,a nie koniec Swiata.
~BOSS
że koniec świata nie nastąpi w 2012 roku ???? Przyjmuję zakłady... Ja twierdzę, że nie nastąpi to...
~Peter
jednak nastąpi w 2012 to i tak zgine i nie będe musiał płacić ;) a jak nie zgine to będe miał ka...
~ivi
Najpierw trzeba sprecyzować pojęcie "koniec świata",bo dla każdego ma inne znaczenie.A tak z inne...
~PO wyborach
Michnik nic o tym nie wspomina,jak również takie autorytety takie jak dr.J Palikot czy prof. S.N...
~wanda
to na 100% bedzie kolejna wojna
~mario
nawet jak czytasz bajki to myślisz o PiS-ie, czyli osiągneły zamierzony efekt (ogłupić społeczeń...
~złośliwiec
Nie kometa, nie globalne ocieplenie , nie wojna jądrowa ...Naszą cywilizację zniszczy poprawność ...
~ZenekB.
Nie może być! Przecież w 2015 mam dostać mieszkanie.
~oborowy
znany wszystkim uczony, przewidzial koniec swiata na 2060 rok. Jak to przeidzial i obliczyl tego ...
~tejgdsgfhf
~logik
to będzie to moment, po co się więc tym stresować ? Czy warto juz teraz rozdzierać szaty?
Cieszmy...
~pokolenie JPII
stworzy so następne istotki???
dodaj komentarz »wszystkie wątki »