Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

"O tym, co jest sprawiedliwe, decyduje PiS" - rozmowa INTERIA.PL z Januszem Onyszkiewiczem

Autor informacji: Ziemowit Szczerek

P: Tak, ale jeśli Ukraina nie będzie miała obietnicy członkostwa, niech to będzie za kilkadziesiąt lat, ale niech będzie w ogóle, wtedy frakcja prozachodnia nie będzie wstanie dłużej ciągnąć ludzi w tą stronę. A jeśli nie zachód, to Rosja.

O: Elity są tam prounijne, ludzie w większości też, inaczej niż wobec NATO. Jednak przemysł ukraiński ma w Rosji konkurenta, a nie partnera.

P: Nawet Donbas?

O: Donbas sobie z tego oczywiście zdaje sprawę.

P: To czemu Donbas ciąży w stronę Rosji?

O: Ale to nie są tendencje do połączenia z Rosją, takich tendencji na Ukrainie w sumie nie ma, Nawet ci, którzy mówią po rosyjsku to nie są Rosjanie, tylko rosyjskojęzyczni Ukraińcy. A ich ilość zresztą maleje. Pani Tymoszenko lat temu dziesięć w ogóle nie mówiła po ukraińsku. To się zmienia. Dla Ukrainy właściwie nie ma innej orientacji niż orientacja na bliską współpracę z Europą i na członkostwo. UE zresztą sporo jednak w sporawie Ukrainy robi. Są szczyty, są umowy o współpracy, które idą dalej, niż w stosunku do innych krajów. Ukraina powinna wiedzieć jednak, że wejście do UE to jest długi proces. I jeszcze jedno: Turcja gospodarczo może wejść do UE choćby za rok-dwa. Jej gospodarka jest już silnie zintegrowana z gospodarką UE. Jednak to, co się wiąże z polityką, życiem społecznym, standardami, ochroną praw mniejszości - to wszystko jest - mówiąc kolokwialnie - w lesie. Na Ukrainie jest odwrotnie: system polityczny może być szybko gotowy do UE, ale gdyby włączyć dzisiaj gospodarkę ukraińską do UE, byłby tam krach gospodarczy. Żadne przedsiębiorstwo nie wytrzymałoby konkurencji na wolnym rynku. Trzeba czasu.

P: A Białoruś? Czy Unia czeka na stopniowe "odtajanie" Łukaszenki, dla którego wschód się powoli zamyka?

O: Zmiany na Białorusi muszą być dokonane rękami Białorusinów. Jednak ten naród jest w dużym stopniu pozbawiony takich aspiracji. To nieszczęsny kraj, przez który przetaczało się bardzo wiele kataklizmów, wojen. Białorusini są przyzwyczajani do tego, że jeśli jest dach nad głowa, co włożyć do garnka i w miarę ciepło w domu to wystarcza. Ale na zasadzie osmozy, przenikania rozmaitych rzeczy oni dowiedzą się, że żyć można inaczej, że oni też mogliby żyć inaczej. Ich świadomość nie musi ograniczać się do prasy rządowej i siermiężnych warunków bytowania, ale w tym celu UE musiałby się bardziej na współpracę z Białorusią otworzyć. Ja sam organizowałem konkursy, których główną nagrodą byłoby wysłanie młodzieży białoruskiej do Parlamentu Europejskiego. Dzięki staraniem moim i pani poseł Grabowskiej za pieniądze PE może tu przyjeżdżać młodzież z Polski, ale również z Ukrainy i Białorusi.

P: A jak na to patrzy rząd Białorusi?

O: Niechętnie, może teoretycznie ich nie wypuścić, ale na razie wypuszcza.

P: Chodzi o wbijanie klina pomiędzy młodzież białoruską a dyktaturę?

O: Nie tylko, chodzi też o uświadamianie rządzącym na Białorusi, że ten ich system nie potrwa wiecznie, że może się wręcz niedługo skończyć. Pamiętam, że ja sam, kiedy w stanie wojennym siedziałem z kajdankami na rękach w policyjnym radiowozie i czekałem na przewiezienie do aresztu, obok mnie siedział funkcjonariusz SB, który mnie zaaresztował. I ten funkcjonariusz spytał mnie po jakimś czasie: "Proszę pana, czy może pan mi odpowiedzieć na jedno pytanie. My się zastanawiamy od jakiegoś czasu z kolegami, ciągle rozmawiamy: co wy z nami zrobicie"? Jeśli więc ludzie z aparatu władzy zaczną myśleć: "hm, może to już się niedługo skończy", to przestaną być tak gorliwi.

P: A co pan odpowiedział temu esbekowi?

O: Powiedziałem "proszę pana, policja jest zawsze potrzebna. Ale pytanie, czy jest to policja, która działa w ramach prawa, czy poza prawem. I tak będziemy patrzeć".

P: Miał pan szczęście, ze nie skończyło się to pana czymś bardzo fizycznie dotkliwym.

O: Nie, wie pan, on przyjął to ze zrozumieniem.

P: A jak wygląd współpraca pomiędzy Polakami w Parlamencie Europejskim?

O: Otóż my mamy klub polski, który jest tutaj ewenementem.

P: Nie ma czegoś takiego pośród innych delegacji? My, kłótnicy, jesteśmy jedyni w Europie, którzy wyrabiają wspólną politykę?

O: Tak. Było kilka spraw, w których uzgadnialiśmy wspólne stanowiska, jak na przykład ostatnia sprawa wódki. Jest jednak wiele kwestii, w których nawet nie próbujemy się dogadać. W Parlamencie Europejskim jednak temperatura debaty jest jednak całkowicie inna, niż w Polsce, przede wszystkim dlatego, ze tutaj nie ma podziału na opozycję i koalicję rządzącą. Tu nie jest tak, że jedna grupa mówi, że Komisja - odpowiednik rządu - jest nasza, albo nie nasza. My jednak, liberałowie, mamy największą reprezentację w komisji. Tutaj jednak politykę uprawia się nie według podziałów narodowych, ale według podziałów politycznych - frakcji. W 80 procentach, a u nas nawet w ponad 90 procentach, posłowie głosują zgodnie ze stanowiskiem swojej grupy politycznej. Trzeba więc po prostu być w dużej frakcji i mieć w niej dużą siłę przekonywania. A połowa polskich posłów jest rozproszona po małych frakcjach, które mają bardzo małe znaczenie.

P: Czyli nie wykorzystujemy naszego potencjału.

O: Oczywiście, że nie wykorzystujemy. Inne kraje koncentrują się w innych, większych grupach i to jest bardziej skuteczne. Co innego, kiedy występuje ktoś z mało znaczącej Unii na rzecz Europy Narodów, w której jest Liga, PiS i Samoobrona, a co innego, jeśli występuje ktoś z chadecji, socjalistów czy liberałów, bo to są wielcy gracze.

P: Czego demokraci.pl spodziewają się po wyborach?

O: Przede wszystkim odsunięcia od władzy PiS i tych partii, które z nim współrządziły. Po drugie, utworzenia rządu, który przywróci Polsce normalność. My wspieraniem takiego rządu, a nawet uczestnictwem w takim rządzie jesteśmy zainteresowani. Po prostu trzeba posprzątać po PiSie.

P: Oby to sprzątanie nie stało się kolejnym polowaniem na czarownice.

O: Nie będziemy polować na czarownice. To nie w stylu demokratów. Oczywiście, nie obędzie się bez komisji śledczych. Co by nie mówić o rządach SLD, pamiętajmy, że SLD głosowało za powołanie komisji śledczej w sprawie Rywina. Przeprowadzone zostały rozprawy korupcyjne w wyniku których za kratki poszli rozmaici działacze SLD a nawet jeden wiceminister. Tego w ogóle ze strony PiS nie ma. W związku z tym ja jestem dobrej myśli jeśli chodzi o nastawienie SLD i innych naszych partnerów z LiDu i jestem też dobrej myśli, jeśli chodzi o Platformę.

P: Czyli, jak rozumiem, nawet jeśli nie będzie koalicji, to Platforma może liczyć na wsparcie?

O: Jeśli PO zdecyduje się na rząd mniejszościowy, i jeśli ten rząd będzie miał rozsądny program, to my możemy nawet w przypadku braku koalicji rządzącej umówione działania wspierać. Ale - no - zobaczymy.

Źródło informacji: INTERIA.PL

więcej o:
Parlament Europejski,
posłowie,
geremek,
Białoruś,
demokracja,
demokraci,
rzeczy,
Europa,
Ukraina,
myśli,
wybory,
LiD,
Sojusz Lewicy Demokratycznej,
Prawo i Sprawiedliwość

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 54%
  • nie 46%
Ocen: 314
Zamknij

Dodatki

Warto przeczytać

 


Informacje dodatkowe