Trąba powietrzna nad Sępopolem

Powalone drzewa, zniszczony budynek mieszkalny i uszkodzone przewody telekomunikacyjne - to efekt trąby powietrznej, która przeszła w piątek po południu nad Sępopolem w powiecie bartoszyckim (woj. warmińsko-mazurskie). W Olsztynie po intensywnych opadach deszczu zalanych jest kilkanaście garaży i piwnic.

Trąba jaka przeszła nad Sępopolem, miała bardzo lokalny charakter, objęła jedną ulicę - Wojska Polskiego - poinformował dyżurny operacyjny komendy wojewódzkiej państwowej straży pożarnej Przemysław Lech.

Reklama

Powalonych zostało wiele drzew i zniszczony blaszany dach oraz konstrukcja nośna budynku mieszkalnego. Zwisająca blacha uszkodziła też przewody telekomunikacyjne.

Natomiast w Olsztynie na kilku ulicach po ulewie zalane są piwnice i garaże. Strażacy wypompowują wodę. Piwnice zalane są także w Łęgajnach i Dobrym Mieście.

Niestety wszystko wskazuje na to, że to wcale nie koniec pogodowych niespodzianek, a opady deszczu i burze wpiszą się na długo w krajobraz Polski.

Padało, pada i będzie padać

Prognozy pogody nie pozostawiają złudzeń. Wielbiciele majówek mają prawo czuć się zawiedzeni, bo przynajmniej do drugiej połowy maja czeka nas pogoda w kratkę. Ze wskazaniem na przelotne opady a nawet burze.

Jedyna rzecz, na którą nie będzie można narzekać to temperatury. Już dzisiaj na Dolnym Śląsku termometry pokażą ponad 20 stopni, a na Podlasiu i w Podkarpackim do 21 stopni. Tylko nieco chłodniej będzie w pozostałych regionach kraju. Radość mącić będzie jedynie deszcz, w przeważającej części przelotny. Niestety na Śląsku, w Małopolsce, Łódzkiem i na Kujawach padać ma prawie bez przerwy.

Planując weekend koniecznie trzeba brać pod uwagę scenariusz, w którym mokniemy do suchej nitki. W sobotę w pasie Dolny Śląsk, Śląsk, Małopolska po Podkarpacie przed południem będzie pogodnie, słonecznie i bez opadów, tam też spodziewane są najwyższe temperatury - ponad 20 stopni. W tym czasie na znajdującej się jeszcze w zasięgu układu niżowego północnej części Polski będzie nadal padać. Ale już po południu sytuacja się odwróci. - Odejdzie front, a nad Polską centralną i południową zaczną budować się masy chmur, z których mocno popada. W tym czasie od wody odetchną na chwilę mieszkańcy północy Polski - prognozuje Robert Wójcik z wrocławskiego Biura Prognoz Cumulus.

Na poprawę pogody na razie nie ma co liczyć

W niedzielę znowu wszyscy będą zmuszeni schować się pod parasolami. Jedynymi suchymi wyspami na zlanej wodą mapie Polski będą województwa lubuskie, zachodniopomorskiepomorskie. Temperatury osiągną maksymalnie 18-19 stopni. Taka sytuacja przeciągnie się aż do następnego tygodnia. - Jednak już koło wtorku temperatura wzrośnie, a w środę i czwartek osiągnie miejscami 25 stopni Celsjusza, czego efekty odczujemy wieczorami - powieje silny wiatr i w wielu regionach kraju wystąpią burze - ostrzega Robert Wójcik.

Niestety, jak na razie, szybkiej poprawy nic nie zapowiada. - Z map wynika, że większe przejaśnienia mogą pojawić się dopiero po 20 maja. Niestety, nie mogę zagwarantować, że ładna pogoda utrzyma się dłużej - przyznaje dyżurny meteorolog Cumulusa.

Zobacz także:

Sprawdź prognozę pogody dla twojego miasta i regionu!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje