Wracają z Niemiec i walczą

Dla rodzin Moskalików i Głowackich z Nart pod Jedwabnem walka o porzucony trzydzieści lat temu przez Niemkę Agnes Trawny dom już się skończyła. Idą na ulicę, bo sąd cały majątek zwrócił dawnej właścicielce - pisze "Gazeta Olsztyńska".

- Tylko patrzeć kogo wyrzucą po nas - mówi Krzysztof Głowacki. W samej gminie Jedwabno zwrotu majątków żąda już trzydziestu Niemców. To połowa wszystkich roszczeń w regionie.

Reklama

Jadwiga Moskalik, sąsiadka Głowackiego zza ściany, zarzeka się, że choćby nie wiadomo co, nie da się wyrzucić. Tu wychowała swoje dzieci, teraz chowa wnuki, zapuściła korzenie. Wie jednak, że jej być albo nie być w Nartach jest teraz w rękach sądu, który niebawem zdecyduje, czy nowe mieszkanie ma zapewnić im Nadleśnictwo, czy Anges Trawny, Niemka, która wróciła na swoje. Tak czy siak czeka ją wyprowadzka. Pociesza się, że nie będzie z nią łatwo, bo jest już po siedemdziesiątce i opiekuje się schorowanym mężem, który tak jak senior Głowacki pracował w Lasach.

To właśnie dzięki pracy w Lasach Moskalikowie i Głowaccy wprowadzili się do domu, który kiedyś należał do rodziny Agnes Trawny. Niemka wyjechała stąd w 1977 roku po tym, jak po 13 latach starań, dostała upragnioną zgodę władz PRL na wyjazd do RFN. Porzuciła ponad 30 hektarów ziemi i prawie 200 metrowy dom. Na granicy polskie obywatelstwo. Cały jej majątek przeszedł na Skarb Państwa i trafił w zarząd nadleśnictwa w Szczytnie.

Do Nadleśnictwa Głowaccy i Moskalikowie mają chyba jeszcze większy żal niż do Agnes Trawny. - Gdyby Nadleśnictwo sprzedało im ziemię pani Trawny nie miałaby raczej szans na zwrot majątku - przyznaje Andrzej Jemielita, adwokat Trawny. - W księgach wieczystych byliby nowi właściciele, a nie Skarb Państwa. Nie byłoby sprawy.

Sąd zwrócił majątek Niemce, bo uznał, że mimo iż zrzekła się go, opuszczając Polskę jako właścicielka, należy się on jej z powrotem jako spadkobierczyni ojca, który zachował prawo do ziemi po wojnie na podstawie ustaleń poczdamskich.

- Wystarczyłoby zmienić ustawę rozszerzając zapis, że prawo do ziemi tracą nie tylko opuszczający kraj właściciele, ale i ich dzieci - mówi Włodziemierz Budny, wójt gminy Jedwabno. - Takiego zapisu nie ma i Niemcy, mimo że stracili ziemię wyjeżdżając z kraju w latach 60. i 70., dochodzą teraz swoich praw nie jako właściciele, ale jako spadkobiercy.

Wyrok w sprawie, którą Anges Trawny wytoczyła Nadleśnictwu w Szczytnie w 200, zapadł w grudniu 2005 roku. Jest prawomocny. W 2008 roku Anges Trwany będzie mogła zrobić w Nartach co chce. - Mówi, że pensjonat wybuduje, że wszystko wyburzy - mówi Jadwiga Moskalik.

By ocenić skalę zjawiska w regionie, na polecenie wojewody starostwa przygotowały pod koniec ubiegłego roku raport ze złożonych w urzędach i sądach pozwach obywateli niemieckich przeciwko Skarbowi Państwa. Prócz gminy Jedwabno, o zwrot utraconych majątków na Warmii i Mazurach walczy ponad 20 Niemców. To dane jedynie przybliżone, bo nie uwzględniają danych z samorządów lokalnych. Wiadomo tylko, że i tak pozwów będzie więcej.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy