Zamieszki w Ełku. Zatrzymani mają od 17 do 50 lat

Osoby, które brały udział w zamieszkach pod lokalem z kebabami w Ełku mają od 17 do 50 lat i w czasie pikietowania były pijane - podała na antenie lokalnego Radia Pięć rzecznik prasowa policji. Samorządowcy apelują do mieszkańców o spokój.

W poniedziałek po południu rzecznik prasowa ełckiej policji Agata Kulikowska podała na antenie lokalnego Radia Pięć, że w wyniku niedzielnych zamieszek policja zatrzymała 28 osób. "Zatrzymani zostali ci, którzy byli najbardziej agresywni, którzy swoim zachowaniem stwarzali zagrożenie dla innych ludzi" - powiedziała Kulikowska i dodała, że "najstarsi policjanci w Ełku nie pamiętają podobnych zdarzeń", że miasto na co dzień jest spokojne, co m.in. potwierdzały konsultacje przeprowadzone przez policję wśród mieszkańców Ełku.

Rzecznik ełckiej policji przyznała, że zatrzymani zostali wyłącznie mężczyźni, najstarszy miał 50 lat, najmłodszy - 17. Dodała, że byli oni pod wpływem alkoholu i dopiero kiedy wytrzexwieją, zostaną przeprowadzone czynności. "Zatrzymani usłyszą zarzuty czynnego udziału w zbiorowisku, ataku na mienie i ludzi, niszczenie mienia oraz być może zakłócanie porządku" - wyliczyła Kulikowska.

Reklama

W rozmowie z dziennikarzem lokalnego ełckiego radia Kulikowska potwierdziła, że w czasie niedzielnych zamieszek policja użyła gazu. Przyznała też, że ełckich policjantów ciągle wspiera kilkudziesięciu policjantów z wydziału prewencji w Olsztynie. "Na razie nie potwierdzamy, by do Ełku jechali kibice z innych miast, nie zatrzymaliśmy żadnych aut z kibicami" - powiedziała policjantka, odnosząc się do pogłosek, że do Ełku jadą pikietować kibice m.in. z Białegostoku.

W sylwestrową noc przed barem z kebabami w Ełku doszło do zabójstwa 21-letniego Daniela. Zarzut zabójstwa usłyszeli obywatele Algierii i Tunezji, którzy prowadzili bar i w nim pracowali. W niedzielę z tego powodu doszło do zamieszek, tłum głównie młodych ludzi niszczył lokal i rzucał petardami. Równiez w stronę policji tłum rzucał butelki po alkoholu i kamienie. Zamieszki zakończyły się przed północą.

Samorządowcy z Ełku apelują na antenie lokalnego radia o spokój i niebranie udziału w zamieszkach. Radny miejski Nikodem Kemicer apelował, by  mieszkańcy miasta "w sposób ludzki, cywilizowany, odpowiednim zachowaniem" uczcili pamięć zmarłego w czasie pogrzebu zmarłego Daniela, a starosta Marek Chojnowski stwierdził, że zamieszki to "sprawa, która nie powinna się wydarzyć".

"To wyładowanie agresji, z którym mieliśmy do czynienia, było nieadekwatne do sytuacji, apeluje, by spokojnie, z zadumą uszanować to, co się stało" - powiedział starosta ełcki w Radiu Pięć.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje