Zatrzęsło Polską

Wstrząsy o sile dochodzącej do 5,2 stopni w skali Richtera były odczuwalne w północnej Polsce, w pasie od Suwałk do Koszalina. Epicentrum trzęsienia znajdowało się w Zatoce Gdańskiej na wysokości Kaliningradu.

Pierwsze wstrząsy miały miejsce o 13.08 i trwały przez ok. 4 sekundy. Epicentrum zostało zlokalizowane pod dnem Bałtyku, na północ od półwyspu Sambijskiego w Obwodzie Kaliningradzkim, a ich siłę oceniono na około 4 stopnie w skali Richtera.

Reklama

Kolejne wstrząsy odnotowano ok. godz. 15.35. Dwa wstrząsy trwały łącznie kilkanaście sekund i według świadków były silniejsze niż wcześniejsze. - Wstrząs, który został odnotowany o 15.33 mógł mieć na Pomorzu siłę od 4 do 5,2 stopnia w skali Richtera - powiedziała rzeczniczka prasowa wojewody pomorskiego Anna Dyksińska.

O silnych wstrząsach wtórnych donosi reporterka RMF Beata Tonn:

- W mieście nie działają telefony komórkowe, ale nie widać objawów paniki - powiedziała dziennikarzowi INTERIA.PL mieszkanka Gołdapi, miasteczka położonego przy granicy z Obwodem Kaliningradzkim.

Konsul generalny RP w Obwodzie Kaliningradzkim Jarosław Czubiński powiedział, że w Kalinigardzie kolejny wstrząs był odczuwalnie silniejszy od poprzedniego. Dało się zauważyć przesunięcia obrazów i mebli. - W tej chwili w mieście wyczuwa się panikę - powiedział Czubiński.

W wyniku wstrząsów strażacy ewakuowali w Olsztynie pracowników 6-piętrowego budynku handlowo-biurowego "Europa-Centrum". Służby ratownicze sprawdzają, czy budynek nie jest uszkodzony. W Braniewie, w jednej ze szkół zdecydowano się na ewakuację dzieci. Według straży pożarnej, są już cztery sygnały o pęknięciach ścian budynków w Suwałkach. Największe uszkodzenia zgłoszono dotychczas w budynku przy ul. Reja.

- Na miejscu znajduje się już nadzór budowlany i strażacy. - Decyzja o tym, czy mieszkańcy mogą tam przebywać będzie zależała od tego jak duże jest to pęknięcie - powiedział Witold Maziarz, rzecznik Centrum Zarządzania Kryzysowego.

Liczne telefony do straży pożarnej od zaniepokojonych mieszkańców, zgłoszenia o rysach na ścianach budynków - na szczęście niegroźnych - to efekt wstrząsów sejsmicznych, które miały miejsce na Pomorzu.

- Zaniepokojeni ludzie dzwonili do nas, mieliśmy kilka, na szczęście, drobnych zgłoszeń. Na przykład w Gdańsku przy ul. Szarej na ścianie starego budynku poszerzyła się rysa. Strażacy wspólnie z inspektorem nadzoru budowlanego udali się na miejsce, stwierdzono jednak, że rysa nie stwarza zagrożenia dla budynku - powiedział oficer dyżurny pomorskiej straży pożarnej.

Dodał, że podobne zgłoszenia napływały m.in. z innych dzielnic Gdańska i Gdyni. - Strażaków wezwali również mieszkańcy jednego z bloków w Gdyni, w którym znajduje się kotłownia gazowa. Po sprawdzeniu okazało się, że nie ma żadnego rozszczelnienia instalacji gazowej - powiedział strażak.

- Według wstępnych danych rosyjskich władz, nie ma ofiar ani zniszczeń. Agencja ITAR-TASS podała z Kaliningradu, że mieszkańcy kilku części miasta odczuli wstrząsy. Wielu zaniepokojonych wyszło na ulicę.

Mikołaj Pryczynicz z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Białymstoku poinformował, że ruchy sejsmiczne zanotowano w kilku miejscowościach na Suwalszczyźnie. Trzęsienie odczuli głównie mieszkańcy wysokich bloków. W ich mieszkaniach przesuwały się meble i przedmioty, drżała podłoga i ruszały się żyrandole.

Wstrząsy ziemi zanotowano dziś także na Pomorzu. Odczuli je przed godz. 14. m.in. mieszkańcy Gdańska, Gdyni, Malborka, Sztumu i miejscowości znajdujących się w pobliżu Półwyspu Helskiego. Wstrząs w Gdańsku trwał kilka sekund. Na wyższych kondygnacjach budynków drgały meble i przedmioty stojące na stołach i półkach.

Wstrząsy były odczuwalne również w Czechach i w Rumunii.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje