Zgon 38-latka na komendzie w Szczytnie. Jest śledztwo

Śledztwo ws. śmierci 38-latka w policyjnym areszcie prowadzi prokuratura w Szczytnie. Nagranie monitoringu wykluczyło fizyczny udział innych osób, a wstępne wyniki sekcji nie wskazały, z jakiej przyczyny doszło do nagłego zatrzymania krążenia.

Jak poinformował PAP zastępca prokuratora rejonowego w Szczytnie Artur Bekulard, 38-letni mężczyzna był zatrzymany w tamtejszej komendzie policji i zmarł w czwartek rano. Prokuratura zabezpieczyła i przeanalizowała nagranie z monitoringu pomieszczenia, w którym przebywał zatrzymany. "Na podstawie tego nagrania można wykluczyć fizyczny udział innych osób w śmierci mężczyzny" - mówił prokurator.

Reklama

Śledczy zabezpieczyli też policyjną dokumentację związaną z pobytem 38-latka na komendzie i przesłuchali dwóch funkcjonariuszy w charakterze świadków. W piątek prokuratura otrzymała wstępną opinię biegłego po sekcji zwłok.

"Z opinii wynika, że nie jest znana przyczyna, z jakiej doszło do nagłego zatrzymania krążenia" - powiedział prokurator. Dodał, że zostaną przeprowadzone badania toksykologiczne i histopatologiczne, a - jak wynika z sekcji - zmarły nie miał żadnych obrażeń zewnętrznych.

Równolegle do prokuratorskiego śledztwa czynności wyjaśniające w tej sprawie prowadzą funkcjonariusze z wydziału kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. W komunikacie opublikowanym w piątek przez warmińsko-mazurską policję podkreślono, że "dotychczasowe ustalenia nie wskazują, aby inne osoby mogły przyczynić się do śmierci mężczyzny, który zasłabł" w komendzie powiatowej w Szczytnie.

"W czwartek rano policjant pełniący służbę w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych zauważył na ekranie monitoringu, że mężczyzna, który przebywał sam w celi, leży w nienaturalnej pozycji. Policjanci natychmiast zareagowali i podjęli czynności reanimacyjne, które prowadzili do czasu przyjazdu karetki pogotowia. Pomimo reanimacji prowadzonej następnie przez ratowników medycznych, mężczyzna zmarł" - napisano w komunikacie.

Według policji, 38-latek przebywał na szczycieńskiej komendzie od poniedziałku. W tym dniu funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie od kobiety, która informowała, że mąż stosuje przemoc wobec niej i rodziny. Przy pierwszej interwencji wdrożyli procedurę "niebieskiej karty", a mężczyzna zobowiązał się do zachowania zgodnego z prawem. Po niespełna dwóch godzinach musieli przyjechać ponownie, bo mężczyzna będący pod wpływem alkoholu nadal groził żonie. Dlatego, "ze względu na bezpieczeństwo członków rodziny", został zatrzymany.

Według policji, przed osadzeniem w policyjnym areszcie mężczyzna został przewieziony na badanie do szpitala, a lekarz wydał zaświadczenie, że nie istnieją przeciwwskazania zdrowotne do zatrzymania. "Policjanci nie używali wobec zatrzymanego żadnych środków przymusu bezpośredniego poza kajdankami, które miał założone w trakcie konwojowania - zaznaczono w komunikacie.

We wtorek 38-latek został przesłuchany przez policjantów. Przyznał się do zarzutu znęcania nad rodziną, a agresję wobec bliskich tłumaczył problemami z alkoholem. W środę przewieziono go do prokuratury, gdzie został przesłuchany przez prokuratora i ponownie przyznał się do zarzucanego mu czynu. W tym samym dniu skierowano wniosek do sądu o zastosowanie wobec wobec niego tymczasowego aresztu. Posiedzenie sądu w tej sprawie miało odbyć się w czwartek, ale rano mężczyzna zmarł.

Prokuratorskie śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte w kierunku niedopełnienia obowiązków, związanych z nadzorowaniem osoby zatrzymanej, poprzez nieudzielenie jej we właściwym czasie pomocy i w konsekwencji niemyślne spowodowanie śmierci.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL