Dobrymi chęciami...

W środowe popołudnie piłkarze rzeszowskiej Stali mieli za zadanie pokonać na własnym boisku Ładę Biłgoraj i zbliżyć się w tabeli do lokalnego rywala na odległość trzech "oczek".

Jak często bywa w takich przypadkach, życie napisało jednak zupełnie inny scenariusz. Początek meczu toczył się przy lekkiej przewadze gości, lecz strzały Fulary czy też Pavliva były słabe i nie mogły sprawić Nalepie problemów.

Reklama

Stal w tym okresie gry próbowała atakować, lecz popełniała wiele prostych błędów już przy samym wyprowadzaniu piłki z własnej połowy. Dobrej okazji nie wykorzystał wśród biało-niebieskich m.in. Gryboś, który ładnie uwolnił się spod krycia Kasiaka, lecz uderzył niecelnie.

Po przerwie kibice miejscowych dwukrotnie odetchnęli z ulgą. Najpierw niepewnego chwytu Nalepy nie wykorzystał Savczuk, zaś w 78 minucie Skrzypek z rzutu wolnego ostemplował poprzeczkę bramki miejscowych. Stal wyprowadziła kapitalną akcje chwilę wcześniej, lecz Mateusz Jędryas z trzech metrów trafił... w nogi kładącego się już Fokina.

Goście wyszli na prowadzenie w 82. minucie, kiedy to Zarczuk z bliska sfinalizował dogranie Skrzypka, który na prawej stronie ograł w dziecinny sposób Sikorskiego. Na szczęście stalowcy nie pękli i trzy minuty później doprowadzili do wyrównania za sprawą Wójcika, który z bliska wykończył dogranie Udoudo spod końcowej linii.

Tak więc Stal mimo prób ofensywnej gry (gra trójką w obronie) nie zdołała znaleźć skutecznej recepty na dobrze prezentującą się w środę Ładę i mecz zakończył się sprawiedliwym podziałem puli.

Pilka nożna III liga. W zaległym meczu 10. kolejki Stal Rzeszów zaledwie zremisowała z Ładą.

STAL Rzeszów 1

ŁADA Biłgoraj 1

(0-0)

0-1 Zarczuk (82.)

1-1 Wójcik (85.)

STAL: Nalepa - Duda, Solecki, Sikorski, Szwed, Kocur, Kosiba (58. M. Jędryas), D, Jędryas (71. Bereś), Reiman, Wójcik (89. Majda), Gryboś (46. Udoudo)

ŁADA: Fokin - Kasiak, Savczuk, Skrzypek, Komosa, Bubiłek, Chomicz, Myszka (85. Piętak), Fulara, Pavliv (76. Tymchyshyn), Zarczuk.

Sędziował Mariusz Antosz (Tarnobrzeg). Żółta kartka Kocur.

MAREK DYNDA

ANDRZEJ ORZESZEK, trener Stali:

Nastawiliśmy się na grę o zwycięstwo. Zagraliśmy trójką w obronie, lecz niestety, nie udało się. Nie można odmówić zawodnikom chęci i zaangażowania, ale to nie wystarczyło do zwycięstwa.

SŁAWOMIR ADAMUS, trener Łady:

- Przed meczem remis wziąłbym w ciemno, lecz po meczu chyba wszyscy czuliśmy niedosyt. Mogliśmy zgarnąć całą pulę. Na pewno na ciężkim jak zawsze terenie Stali wstydzić się swojej gry nie musimy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje