Krajobraz po blamażu

Podczas spotkania z zarządem trenerzy wyjaśnią przyczyny porażki. W minionym sezonie ekipa Asseco Resovii dotarła do Final Four Challenge Cup, zajmując czwarte miejsce.

W bieżących rozgrywkach miało być jeszcze lepiej, a skończyło się kompromitacją na pierwszej, bardzo przeciętnej przeszkodzie...

Reklama

- Nic dziwnego, że dysponując takim potencjałem, liczyliśmy na udział w Final Four i to nawet z lepszym skutkiem niż w minionym sezonie. Przecież w tych rozgrywkach nie ma aż tak mocnych zespołów jak w Lidze Mistrzów, a tu przegrywamy w kiepskim stylu. Nam brakło konsekwencji w grze i to takiej nawet nie na najwyższym, ale średnim ligowym poziomie. Myślę, że z taką drużyną jak Metallurg powinien sobie poradzić każdy klub w PLS - mówi rozgoryczony wiceprezes Asseco Resovii, Bartosz Górski i dodaje:

- Czuję się zażenowany i uważam, że awans ten przegraliśmy w pierwszym meczu. To nie powinno się zdarzyć. Zawodnicy mają u nas wszystko, czego potrzebują, niczego im nie brakuje i nie mają prawa na nic narzekać. Z ich strony brakuje tej przysłowiowej kropki nad i. Na pewno zarząd klubu nie przejdzie obojętnie nad tą sytuacją, bo przecież zespół nie osiągnął postawionego przed nim celu - informuje wiceprezes Górski.

Nagonka na trenera?

Rzeszowianie w środowy wieczór swoją grą zaskoczyli wszystkich. Najpierw w świetnym stylu odrobili straty z pierwszego meczu, by po chwili przestać grać...

- Nie wiem, co się stało, to jest nieprawdopodobne, żeby przez trzy sety grać koncertowo, a później przegrać tego decydującego - mówił po meczu trener Ljubo Travica, do którego najwięcej zastrzeżeń mieli kibice.

Po meczu w okolicach ławki rezerwowych doszło do ostrej wymiany zdań kilku kibiców z trenerem Travicą, w której stroną mocno atakującą byli fani. Takiego czegoś wcześniej w hali na Podpromiu nie było. - Nie wiem, z czego to wynika - zastanawia się Górski.

- Chyba z braku dobrego wychowania. Takie sytuacje nie powinny się zdarzać. Trener ma tę niewdzięczną rolę, że w przypadku zwycięstwa chwaleni są zawodnicy, a przy porażce to zawsze szkoleniowiec jest winny. Myślę, że trener zdaje sobie z tego sprawę i bierze odpowiedzialność na siebie - mówi wiceprezes.

Bez radykalnych decyzji

Zarząd klubu dziś spotka się ze sztabem szkoleniowym, który ma wyjaśnić przyczyny porażki. - Nie przejdziemy na pewno obojętnie obok tego rezultatu, który jest wynikiem poniżej oczekiwań i możliwości zawodników - mówi Górski, który twierdzi, że do jakichś radykalnych posunięć nie powinno dojść.

- Liczymy, że trenerzy wyjaśnią przyczyny porażki. Może wynikają one ze sposobu trenowania, może problem tkwi w zawodnikach, a może wynika z braku rotacji - zastanawia się wiceprezes.

Biletów brak

Siatkarzom Asseco Resovii pozostała zatem już tylko PlusLiga, w ramach której w poniedziałek zmierzą się z mistrzem Polski Skrą Bełchatów. Ostatnie 800 sztuk biletów na ten pojedynek rozeszło się błyskawicznie w czwartek w ciągu 20 minut.

- Ja mocno wierzę, że Resovia zdoła poradzić sobie ze Skrą, która naprawdę jest do ogrania w tym sezonie. Musimy jednak zagrać cały mecz na równym poziomie. Po tym poznaje się klasowy zespół - kończy wiceprezes Bartosz Górski.

RAFAŁ MYŚLIWIEC

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje