Pozostała nadzieja

Nasi reprezentanci trzymają równą formę. Poza nielicznymi wszyscy jak jeden mąż zawodzą. Otylia Jędrzejczak, łucznicy Jacek Proć i Rafał Dowrolski oraz skifistka Julia Michalska to kolejne biało-czerwone nadzieje na pierwsze medale dla Polski podczas igrzysk olimpisjkich w Pekinie.

Michalska awansowała do finału A wioślarskich zawodów olimpijskich. Polka zajęła trzecie miejsce w swoim wyścigu półfinałowym, wygrywając zaledwie o 0,05 s z czwartą Nowozelandką Emmą Twigg. Michalska po wyścigu stwierdziła, że mocno we znaki dała się jej pogoda. - Było strasznie parno i wilgotno, ciężko było mi momentami złapać oddech, ale najważniejsze jest, że awansowałam do finału i to tyle, żeby nie zapeszyć.

Reklama

Olimpijski rekord Procia

Łucznik Jacek Proć po zwycięstwach nad Chińczykiem Wenguanem Li 116:111 i Australijczykiem Sky'em Kimem 111:110 awansował do 1/8 finału olimpijskiego turnieju indywidualnego. Polak o jeden punkt poprawił rekord olimpijski.

W 1/8 finału wystąpi też Rafał Dobrowolski, który pokonał Birmańczyka Myo Aunga Naya 110:106 oraz Ukraińca Ołeksandra Serdiukia po barażu 9-8 (111:111). O ćwierćfinał Polacy walczyć będą w piątek, a rywalem Procia będzie Ukrainiec Wiktor Ruban, a Dobrowolskiego Koreańczyk Kyung-Mo Park. Proć po zawodach był niezwykle zadowolony, choć sam przyznał, że nie był to jego najlepszy dzień. - Przed czterema laty w Atenach jeden punkt zdecydował, że odpadłem już w I rundzie, a teraz jestem już w szesnastce, co jest najwyższym miejscem w historii indywidualnych startów Polaków w igrzyskach. Nie zamierzam jednak na tym poprzestać i mam nadzieję, że 13 sierpnia nie był jeszcze moim dniem na tych igrzyskach - stwierdził Proć.

Ostatnia szansa Otylii

W środę wreszcie z dobrej strony na basenie w Pekinie zaprezentowała się Otylia Jędrzejczak. Polka najpierw bez trudu awansowała do półfinału wyścigu na 200 m stylem motylkowym (uzyskując swój najlepszy wynik w tym roku - 2.06,91). Tam po pasjonującym pojedynku na finiszu z Japonką Yuko Nakanishi zajęła trzecie miejsce i awansowała do czwartkowego finału. Żeby zdobyć medal, Jędrzejczak musi popłynąć przynajmniej tak, jak na mistrzostwach świata w Montrealu, kiedy ustanowiła rekord świata z czasem 2:05.61. - Zdaję sobie sprawę, że to ostatnia szansa na medal i trzeba podporządkować temu wszystko. Musi być dobrze - mówiła po raz pierwszy w Pekinie z uśmiechem na twarzy Otylia Jędrzejczak.

RAFAŁ MYŚLIWIEC, Pekin

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje