Resovia ma zaliczkę

Siatkarze Asseco Resovii powrócili z Olsztyna z jednym zwycięstwem, co oznacza, że za dwa tygodnie losy rywalizacji o awans do półfinału PLS mogą rozstrzygnąć się w hali na Podpromiu.

Zarówno rzeszowianie, jak i rywale potrzebują jednak do szczęścia dwóch wygranych. Oba zespoły zaprezentowały zbliżone umiejętności, odniosły po jednej wygranej.

Reklama

Wydaje mi się, że jest to sprawiedliwy podział - stwierdził po meczach w Olsztynie rozgrywający Asseco Resovii, Ivan Ilić.

Rzeszowianie w obu meczach zaprezentowali się bardzo dobrze, a o końcowych wynikach decydowały drobne siatkarskie niuanse i odporność na stres, bo emocji było co nie- miara.

- W sobotę szczęście było po naszej stronie, ale trzeba przyznać, że zagraliśmy też znacznie lepiej niż w piątek - dodaje Ilić.

W tie-breaku rzeszowianie prowadzili już 12:9 i nagle coś zacięło się w ich grze. Rywale odrobili straty i mieli nawet dwie piłki meczowe.

- To jest typowa sytuacja dla tie-breaku, gdzie bardzo ciężko się zdobywa punkty. Niby te 2, 3 pkt wydają się być sporą przewagą, a jednak wystarczą jakieś dwa błędy i już jest na styku.

Zresztą najlepszym tego przykładem mogą być złote sety z europejskich pucharów. To są typowe sytuacje dla tie-breaku, gdzie wojna nerwów jest ogromna.

My zachowaliśmy więcej zimnej krwi, bo Andrae, który grał świetnie, przy pierwszej piłce meczowej się pomylił, a później Szymański, który atakował do tej pory ponad naszym blokiem, nadział się na ręce Hernandeza. Czujemy się na pewno dumni z naszej drużyny, że udało się nam w takich okolicznościach wydrzeć to, jakże ważne, zwycięstwo - opisuje serbski rozgrywający rzeszowian, który nieco tonuje hurraoptymizm.

- Sprawa awansu jest otwarta, ale nierozważne byłoby teraz deklarowanie, że na pewno awansujemy. Tutaj decydować będą drobnostki, bo zespoły prezentują zbliżony poziom. Oczywiście, mamy dużą szansę na grę w półfinale i świetnie by było to wykorzystać.

Mam nadzieję, że tak się stanie, ale zdajemy sobie sprawę, że Olsztyn nie odpuści i zapowiada się prawdziwa siatkarska wojna. Zwycięstwo odniesione w takich okolicznościach na pewno doda nam jeszcze więcej pewności siebie i optymizmu - kończy Ivan Ilić.

- Szanse na awans oceniam 50 na 50, choć to Resovia będzie miała atut w postaci własnej hali i kibiców. My jednak potrafimy grać na każdym boisku, nie ma takiej reguły, że zawsze wygrywa gospodarz. Na pewno nie wszystko jeszcze stracone - uważa środkowy Mlekpolu AZS, Wojciech Grzyb.

W sobotę gospodarze pod wodzą Mariusza Sordyla, który przez ostatnie lata był w Olsztynie II trenerem, przełamali passę 4 z rzędu porażek z Resovią, choć wcale nie musiało tak być. - Gra była rwana - opisuje kapitan Asseco Resovii, Paweł Papke.

- Przegraliśmy dwa sety na własne życzenie. W I i III za bardzo oddaliśmy inicjatywę rywalom. Szkoda tie-breaku, ale zabrakło 2, 3 piłek, a taka jest siatkówka - stwierdził atakujący ekipy z Rzeszowa. Jego vis á vis Grzegorz Szymański nie ukrywał radości.

- Był to dla nas najważniejszy mecz w sezonie i bardzo dobry moment, żeby zapomnieć o tym co było i zacząć grać. To była prawdziwa wojna nerwów i jestem przekonany, że tak będzie już do końca. Mieliśmy chyba nieco szczęścia i zachowaliśmy więcej zimnej krwi - stwierdził Szymański, którego nerwy zawiodły w decydujących momentach sobotniego meczu.

- Nie powinniśmy tego przegrać, ale stało się. Nie ma co rozpaczać, raz się wygrywa, a raz przegrywa. Na pewno stać nas na dwie wygrane w Rzeszowie - dodał atakujący Mlekpolu AZS. W obozie rzeszowskim po ostatniej asowej zagrywce Dawida Guni zapanowała olbrzymia radość.

- Przyjechaliśmy tutaj po co najmniej jedno zwycięstwo i to się udało. Na pewno cieszy fakt, że wyszliśmy obronną ręka z tak nerwowej końcówki tie-breaku. Myślę, że to sprawiedliwy podział po tych dwóch pierwszych pojedynkach.

W Rzeszowie zapowiadają się dwa bardzo ciężkie mecze, ale na pewno stać nas na zwycięstwa - zakończył Piotr Łuka.

rm

Bohater piątkowego meczu Paweł Zagumny

Rozgrywający ekipy Mlekpol AZS Olsztyn i reprezentacji Polski, Paweł Zagumny, w piątek poprowadził swój zespół do jakże ważnego zwycięstwa nad Asseco Resovią.

Przed meczem wyjechaliśmy na krótkie zgrupowanie z Olsztyna, aby maksymalnie skoncentrować się na te pojedynki - opisuje Zagumny.

- Nie patrzyliśmy wstecz, bo to już w tym momencie jest nieistotne. Najważniejsze teraz jest przed zespołem. Było bardzo ciężko, ale zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Najważniejsze, że się udało, choć Resovia mocno się postawiła - twierdzi rozgrywający z Olsztyna, który bardzo impulsywnie reagował po udanych akcjach.

- To jest rywalizacja o wysoką stawkę, są nerwy itd. Nie było w tym żadnej złośliwości. Bardzo potrzebna była nam taka wygrana. Jeśli gramy na swoim poziomie, to żaden rywal nam nie jest straszny - uważa Zagumny.

Bohater sobotniego meczu Andrzej Kowal

W sobotnim meczu w IV secie przy stanie 20:10 trener gospodarzy Mariusz Sordyl desygnował do gry Niemca Franka Dehne, mimo że na boisku przebywali już Turek Sinan Tanik, Amerykanin Ruchard Lambourne i Niemiec Bjorn Andrae. Sędziowie dopuścili do zmiany, co w praktyce oznacza, że na boisku przebywa nieuprawniony zawodnik (Resovia za taki błąd w Warszawie ukarana została walkowerem).

- Niestety, cały czas to są konsekwencje źle sprecyzowanego regulaminu i to w takim natłoku nerwów się powtarza - mówi trener Asseco Resovii, Andrzej Kowal.

- Sędziowie po konsultacji z kwalifikatorem i ze mną cofnęli to ustawienie. Uważam, że nie ma sprawy. Sam za taki błąd już odpokutowałem i rozumiem, jakby się czuł Mariusz. Mecze powinny rozstrzygać się na boisku w duchu fair play, a nie z wykorzystaniem luki w źle skonstruowanych przepisach.

Władze PLS powinny jasno sprecyzować, że do protokołu należy wpisać tylko 3 obcokrajowców i byłoby po sprawie - twierdzi Kowal, którego rywal na trenerskiej ławce, Mariusz Sordyl, tak skwitował żartobliwie całą tę sytuację:

- Andrzej debiutował w meczu z Olsztynem, a tutaj sytuacja się wyrównała. Podobnie się ma rzecz w sprawie z obcokrajowcami. Andrzej nie jesteś sam - zakończył Sordyl.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje