Resovia wraca do gry

Duża determinacja z naszej strony i bardzo pozytywna gra pozwoliły przełamać złą passę - stwierdził kapitan Asseco Resovii, Paweł Papke.

MLEKPOL AZS Olsztyn 1

Reklama

ASSECO RESOVIA 3

(22:25, 25:21, 23:25, 19:25)

Sędziowali: M. Lagierski i W. Maroszek

Rzeszowianie regularnie już od roku ogrywają faworyzowany zespół z Olsztyna i w sobotę nie było inaczej, choć na pewno nastroje po ostatnich dwóch bardzo bolesnych porażkach w Bełchatowie i Rotterdamie nie były najlepsze.

- Zależało nam, żeby jak najszybciej podnieść się z dołka - mówi Paweł Papke. - Dzisiaj się udało, graliśmy naprawdę dobrze: skutecznie w ataku, poprawnie w obronie.

Nie psuliśmy wielu piłek. Oczywiście były jakieś niedociągnięcia, ale to jest normalne. Po przeciwnej stronie siatki stała idealna drużyna, a przeciwko takiemu zespołowi gra się niezwykle trudno.

Uważam, że Olsztyn narzucał warunki, oprócz czwartego seta, kiedy okazaliśmy się zdecydowanie lepsi. Staraliśmy się wykorzystać minimalne niedociągnięcia rywali i to się udawało niemal w stu procentach - stwierdził kapitan Asseco Resovii, który przez ostatnie trzy lata bronił barw klubu z Olsztyna.

- Mam bardzo duży sentyment do tego obiektu i do tego miasta. Rok w rok zdobywałem medal. W Rzeszowie mamy zupełnie inne cele, więc zespół jest troszkę z innej półki.

To olsztynianie mają grać o złoto, a my mamy przy dobrym szczęściu być w czwórce - dodaje Papke. Po meczu nastroje w ekipie z Olsztyna nie były najlepsze, bo nikt nie liczył, że komplet punktów wyjedzie do Rzeszowa.

- Zagraliśmy słaby mecz, chyba najsłabszy do tej pory w lidze - mówi Paweł Zagumny. - Jakoś na własnym boisku nie potrafimy skutecznie przeciwstawić się rywalom i przegrywamy kolejny mecz. Niestety, kontuzje nas nie omijają i teraz pech dotknął Bjoerna Andrae.

Mamy nadzieję, że na play-off będzie już w pełni sił. Szkoda, bo wydawało się, że złapaliśmy odpowiedni rytm gry w nowym ustawieniu, a tu kontuzja krzyżuje nam plany - twierdzi kapitan Mlekpolu AZS. Niepocieszony był również atakujący gospodarzy, Grzegorz Szymański.

- Nie graliśmy żadnym elementem: ani atakiem, ani zagrywką, ani blokiem. Po prostu tak, jakbyśmy opadli z sił.

Nie było zawodnika, który wyróżniałby się w którymś elemencie. Rywale to znakomicie wykorzystali, a to co wyrabiał "Igła" w obronie, to było coś niesamowitego - zakończył Szymański.

W innych meczach: Delecta Bydgoszcz - J.W.Construction AZS Politechnika Warszawska 0-3 (14:25, 23:25, 24:26), Płomień Sosnowiec - Wkręt-Met Domex AZS Częstochowa 0-3 (22:25, 17:25, 19:25), PGE Skra Bełchatów - Jadar Sport Radom 3-0 (25:11, 25:20, 25:16) Jastrzębski Węgiel - ZAK S.A. Kędzierzyn-Koźle

3-0 (25:23, 25:23, 25:23).

1. PGE Skra 16 41 46-16

2. AZS Cz. 16 34 39-20

3. Jastrzębie 16 31 39-25

4. AZS O. 16 30 37-22

5. ZAK S.A. 16 27 31-31

6. Resovia 16 26 30-30

7. Jadar 16 15 24-39

8. Płomień 16 14 20-40

9. Politechnika 16 13 21-38

10. Delecta 16 9 17-43

rm

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje