Śląskie: Ojciec pobił 3-miesięczne niemowlę na śmierć

Do częstochowskiego sądu trafił akt oskarżenia w sprawie śmiertelnego pobicia trzymiesięcznego chłopczyka w marcu ub. roku. Odpowie za to ojciec niemowlęcia Tomasz M. Na ławie oskarżonych zasiądzie także matka, oskarżona m.in. o znęcanie się nad dziećmi.

O skierowaniu do sądu aktu oskarżenia w tej sprawie poinformował we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek.

Reklama

Tomasz M. i Katarzyna M. mieli dwoje dzieci - urodzoną w sierpniu 2011 roku córkę i urodzonego w grudniu 2012 roku syna. Pracownicy częstochowskiego MOPS-u ocenili, że rodzice nie radzą sobie z wychowywaniem dzieci i prowadzeniem gospodarstwa domowego, ale nie są zainteresowani pomocą finansową oraz pomocą pracownika socjalnego i asystenta rodziny.

W mieszkaniu małżeństwa M. wielokrotnie dochodziło interwencji policji - w związku z awanturami, wszczynanymi przez nietrzeźwego Tomasza M. Katarzyna M. odmawiała jednak złożenia wniosku o ściganie męża.

Jak podają prokuratorzy, rodzice nie zapewniali dzieciom prawidłowych warunków bytowych. Zajmowane przez nich mieszkanie nie było właściwie ogrzewane, bo w styczniu 2013 roku Tomasz M. wymontował i sprzedał grzejniki elektryczne.

Dzieci nie były również właściwie karmione oraz poddawane podstawowym zabiegom pielęgnacyjnym i higienicznym. Po przyjęciu dzieci do szpitala w marcu 2013 r., lekarze stwierdzili u nich znaczną niedowagę, wychłodzenie oraz zmiany na ciele o charakterze urazowym.

Śledztwo wykazało, że rodzice nie zapewniali też dzieciom właściwej opieki medycznej, nie stosując się do zaleceń w zakresie diety, nie podając im przepisanych lekarstw oraz nie udając się na zlecone wizyty u lekarza specjalisty. Według prokuratury, takie zachowanie narażało dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

"Jednocześnie stwierdzono, że rodzice fizycznie i psychicznie znęcali się nad swoimi dziećmi. Znęcanie polegało na biciu, szarpaniu, popychaniu, rzucaniu na twarde podłoże oraz wyzywaniu wulgarnymi słowami" - opisywał prok. Ozimek.

Najpoważniejszy zarzut wobec Tomasza M. dotyczy wydarzenia z 6 marca ub. roku. Potrząsając trzymiesięcznym synem spowodował u niego ciężkie obrażenia mózgu. W wyniku doznanych obrażeń dziecko kilka tygodni później zmarło w szpitalu. Zgromadzona w śledztwie dokumentacja medyczna dotycząca syna małżeństwa M. wskazuje również na tzw. zespół dziecka maltretowanego.

Tomasz M. nie przyznał się do zarzucanych mu przestępstw i zaprzeczył, by używał przemocy wobec dzieci. Katarzyna M. przyznała się do narażenia dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Nie przyznała się natomiast do znęcania się nad dziećmi. Podczas przesłuchań oboje podejrzani wzajemnie obarczali się winą.

Na wniosek prokuratora Tomasz M. był krótko aresztowany, później sąd go zwolnił. Za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, skutkującego zgonem syna, grozi mu do 12 lat więzienia. Przestępstwa znęcania się nad osobą najbliższą i narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu zagrożone są karą do 5 lat pozbawienia wolności.

Niezależnie do okoliczności śmierci niemowlęcia i znęcania się nad dziećmi prokuratura badała też, czy w przypadku tej rodziny nie doszło do niedopełnienia obowiązków przez pracowników MOPS. Po przesłuchaniu świadków śledczy nie znaleźli podstaw do przedstawienia zarzutów.

Po ciężkim pobiciu niemowlęcia, drugie dziecko trafiło do placówki opiekuńczo-wychowawczej. Prokuratura wniosła o pobawienie Tomasza i Katarzyny M. władzy rodzicielskiej. Sąd zdecydował się nie na pozbawienie, ale zawieszenie im praw rodzicielskich. Po apelacji Rzecznika Praw Dziecka, sprawa ta będzie rozpoznawana ponownie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy