Striptiz albo cud

Wicemistrzynie Polski w piłce ręcznej od dwóch miesięcy nie dostają stypendiów. Sekcja AZS AWFiS Gdańsk jest bliska upadku. Klub ma zaległości, z którymi sam sobie nie poradzi.

Myślałyśmy nawet o czymś takim, aby wzorem zachodnich klubów żeńskich wystąpić w rozbieranej sesji. Chcemy pomóc ratować klub, ale same przecież nie znajdziemy sponsora - mówi załamana Karolina Szwed, rozgrywająca AZS AWFiS Gdańsk.

Reklama

223 tys. długu

Jeszcze do niedawna żeńska sekcja piłki ręcznej w swojej nazwie miała sponsora tytularnego, firmę Dablex. Ta zdecydowała się jednak nie przedłużać nowej umowy partnerskiej z klubem. Bez pieniędzy firmy klub znalazł się na krawędzi upadku. W kasie brakuje ponad 220 tysięcy złotych, a klub zalega 80 tysięcy złotych z wypłatami stypendiów i premii dla zawodniczek.

- Dobijają się już do nas inne kluby z czołówki ekstraklasy - mówi bramkarka Małgorzata Sadowska. - Powtarzamy wszystkim, że ciągle liczymy na cud. Jestem w tym klubie od juniorki. Wiadomo, że nigdy nie było kolorowo, ale zawsze pojawiał się ktoś, kto klepał nas po ramieniu i wspierał. Teraz jest jednak tragicznie. Bez pieniędzy nie da się wyżyć.

Trzynaście zawodniczek złożyło podania, w których proszą o uregulowanie zaległości. Jeśli do tego nie dojdzie, to zostaną rozwiązane ich kontrakty z winy klubu. Taka sytuacja wymogła na działaczach zwołanie w piątek specjalnej konferencji prasowej. Chcą oni za pośrednictwem mediów prosić potencjalnych sponsorów o pomoc.

- Odkąd objąłem funkcję to spadają na mnie ciągle złe informacje - mówił podczas spotkania Tomasz Tomiak, który jest prezesem AZS AWFiS Gdańsk od września tego roku. - Wiedziałem o problemach, ale nie sądziłem, że jest tak tragicznie. Odejście tytularnego sponsora tylko przelało czarę goryczy.

Działacze podkreślają, że znalezienie w dobie recesji sponsora tuż przed końcem roku graniczy z cudem. Jednym ze sposobów ratowania klubu ma być renegocjacja kontraktów z zawodniczkami.

Chcą ciąć

- Na teraz stać nas na zaoferowanie maksymalnie tysiąca złotych brutto każdej z zawodniczek - tłumaczy Tomiak. - Jeśli znajdzie się sponsor, to chcemy zatrzymać wszystkie zawodniczki. Sport akademicki zawsze opierał się na studentach i uczelni.

Zawodniczki podkreślają, że zarobki miesięczne rzędu 800 złotych na rękę nie są satysfakcjonujące. To z kolei bardzo niebezpieczny sygnał dla innych klubów z Polski. Jeśli bowiem nic się nie zmieni, to najlepsze szczypiornistki rozjadą się po kraju za chlebem. Piłkarki obiecują, że wystąpią jeszcze w meczu z Ruchem Chorzów u siebie (sobota, 13 grudnia). Co będzie później? Nie wiadomo.

Dablex AZS AWFiS Gdańsk w ciągu ostatnich siedmiu sezonów aż sześciokrotnie zdobywał medale mistrzostw Polski, w tym raz złoty.

Rafał Rusiecki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje