Świat nie jest taki zły

Pan Mieczysław samotnie wychowuje czterech synów, schorowany pan Zenon często nie dojada, pani Joanna przez 20 lat była uzależniona od narkotyków, dziś samotnie wychowuje 11-letniego syna - zeszłej zimy otrzymali Szlachetną Paczkę. Czy coś się u nich od tej pory zmieniło?

Pani Joanna wraz z synem Błażejem mieszkają w hostelu dla narkomanów, którzy wyszli z nałogu, ponieważ nie stać ich na wynajęcie mieszkania. - To jest bardzo mała przestrzeń. Większość rzeczy leży na podłodze. To najgorsze warunki, jakie widziałam w życiu! W klatce obok żyją osoby uzależnione od narkotyków. Ten chłopiec nie powinien być świadkiem takich strasznych rzeczy - opowiada poruszona Ola, wolontariuszka z Krakowa.

Reklama

Pani Joanna przez 20 lat była uzależniona, od 12 jest abstynentką, która pomaga ludziom na ulicy w walce z nałogiem. Po otrzymaniu Szlachetnej Paczki kobieta ze łzami w oczach powiedziała, że świat nie jest aż taki zły, że są jeszcze dobrzy ludzie, tylko dobro jest dyskretnie ukrywane.

Radość z butów i trochę lepszy świat

- Pani Joanna po otrzymaniu butów nie mogła wyjść z podziwu. - Była nimi zachwycona

i ciągle o nich mówiła, Błażej nie wypuszczał z rąk piłki, którą dostał - z radością informuje Ola, wolontariuszka Szlachetnej Paczki. "Dzięki Państwa gestowi świat znów stał się lepszy! Życzę Państwu samych dobrych emocji, takich jakie mam dzisiaj ja i mój syn" - napisała w liście do darczyńców pani Joanna.

Właśnie do takich rodzin Szlachetna Paczka chce docierać z pomocą. Do osób takich, jak pani Joanna, która dzielnie zmaga się z codziennością, pracuje i pomaga tym, którzy - tak jak ona kiedyś - przegrywają swoje życie. Robi wszystko, co może, by jej syn, mieszkając obok ludzi walczących z nałogiem, sam nie został narkomanem.

Samotność, starość i pomoc socjalna

Choroba, brak wsparcia ze strony rodziny i niemożność podjęcia pracy... Problemy finansowe, czasem poranki bez śniadań, a wieczory bez kolacji - żeby opłacić czynsz. To była codzienność pana Zenona z Krakowa.

- Uśmiechał się i głos mu drżał jak opowiadał o przeszłości. Kiedyś był przewodnikem po Krakowie - opowiada Monika, wolontariuszka, dzięki której mężczyzna otrzymał Szlachetną Paczkę. - Dzisiaj ciągle czyta książki i spędza czas w bibliotekach. To jest prawdziwa pasja! Było nam go bardzo żal - dodaje.

Rok po spotkaniu z panem Zenonem Monika została liderką jednego z krakowskich rejonów. Postanowiła sprawdzić, czy coś się u niego zmieniło. - Dostałam najlepszy, świąteczny prezent w listopadzie! Okazało się, że u niego bardzo dużo się zmieniło - opowiada Monika.

- Mimo tego że mężczyzna otrzymał skromną paczkę był niezwykle wzruszony. Bardziej tym, że ktoś o nim pomyślał, że chociaż przez chwilę stał się dla kogoś ważny, niż z powodu samych prezentów. Okazało się, że od zeszłego roku - mimo redukcji zasiłków socjalnych i znacznego pogorszenia się jego sytuacji materialnej - powrócił do swojej pasji. - Nie wiem czy to Paczka była dla niego impulsem, ale udało mu się przełamać bariery - mówi Monika.

Pan Zenon został wolontariuszem w MOP-sie i dzisiaj pracuje jako wolontariusz organizując wycieczki po Krakowie dla podopiecznych ośrodka.

- To niesamowicie poruszające uczucie widzieć, jak ktoś - będący wydawałoby się w sytuacji bez wyjścia - nagle rozrywa skorupę, która blokuje jego chęci do działania i staje na nogi - dodaje wzruszona liderka.

Samotny ojciec

Pan Mieczysław samotnie wychowuje czterech synów. Jego żona odeszła od rodziny - była uzależniona od alkoholu. Mężczyzna po 25 latach pracy był zmuszony z niej zrezygnować, - musiał zaopiekować się dziećmi, najmłodszy syn miał wtedy zaledwie 9 miesięcy.

Ojciec stara się zapewnić jak najlepsze warunki swoim synom, czasem pracuje dorywczo, robi wszystko, by mogli się uczyć i mieć szansę na dobrą przyszłość. - Bardzo się stara, żeby zawsze mieli podręczniki i zeszyty. Robi dla nich wszystko, co może - opowiadają wolontariusze.

- Kiedy w rozmowie telefonicznej zdradziłam panu Mieczysławowi, kto chciałby osobiście wręczyć mu paczkę, po raz pierwszy usłyszałam jak się śmieje. Pan Mieczysław okazał się fanem Mariusza Czerkawskiego. Śledził jego karierę od początku, ale nigdy nawet nie przypuszczał, że będzie miał okazję go poznać osobiście. A tu taka niespodzianka! - mówi radosnym głosem Agata, wolontariuszka ze Śląska.

Czasem darczyńcami zostają znane osoby. Pan Czerkawski był tak poruszony postawą pana Mieczysława, że poza prezentami postanowił pomóc w opłaceniu rachunków. - Wierzę, że to spotkanie dało rodzinie nadzieję na lepszy czas - podsumowuje z uśmiechem Agata.

430 miejsc mądrej pomocy

W tym roku Szlachetna Paczka chce dotrzeć z ideą mądrej pomocy do 430 lokalizacji w całej Polsce. Wymaga to zaangażowania i energii wielu osób: sprawnego kierowania pracą w województwach przez koordynatorów, odwagi wolontariuszy, otwartości na spotkanie i rozmowę rodzin w potrzebie, dobrych serc i potrzeby dzielenia się darczyńców.

Żeby w grudniu po raz kolejny mogły wydarzyć się paczkowe cuda już teraz Szlachetna Paczka szuka 430 liderów, którzy skompletują zespoły wolontariuszy, znajdą osoby żyjące w niezawinionej biedzie, a następnie skoordynują spotkania wolontariuszy z rodzinami i przygotowanie pomocy przez darczyńców.

Tylko tam, gdzie znajdzie się lider, w grudniu będzie mogła dotrzeć pomoc. Wszyscy, którzy chcieliby wziąć udział w akcji Szlachetnej Paczki, na stronie www.superw.pl mogą znaleźć dodatkowe informacje. Zgłoszenia do 15 czerwca!

Edyta Drozdowska

materiały prasowe

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje