Wiceliderzy różnych lig

Aż 21 piłkarzy wyruszyło we wtorek z Gdańska. Jednak nie jest to nadzwyczajna mobilizacja na pierwszych ćwierćfinałowy mecz Pucharu Polski z Legią Warszawie, ale wyraz pragmatyzmu.

Bezpośrednio ze stolicy Lechia uda się na mecz ligowy do Opola. W środę biało-zieloni rozpoczną grę przy ul. Łazienkowskiej o godzinie 18.15. Bezpośrednią transmisję przeprowadzi nSport.

Reklama

Lechia po raz trzeci próbować będzie postawić się Legii w Pucharze Polski. W 1955 roku drużyny spotkały się w finale tych rozgrywek!. Wysoko wygrała stołeczna drużyna 5:0. Lepiej poszło biało-zielonym 20 lat później w Gdańsku. O awansie do 1/8 finału przesądziły dopiero karne, które lepiej wykonywali goście. Tym razem przed zespołami dwumecz - 2 kwietnia w Warszawie, 9 kwietnia w Gdańsku. Stawką jest awans do półfinałów.

Los sprawił, że dojdzie do konfrontacji wiceliderów. Legia plasuje się na drugiej pozycji w ekstraklasie, a Lechia zajmuje to samo miejsce w II lidze.

Już to zestawienie pokazuje, kto jest faworytem. Za warszawską drużyną świadczy także historia. Nikt nie zdobywał tak często Pucharu Polski (aż 12 razy) jak ona. Inna sprawa, że ostatnim triumf był jedenaście lat temu.

Największym atutem Lechii przed tą konfrontacją wydaje się być Dariusz Kubicki. Szkoleniowiec potrafił przeprowadzić gdańszczan w II lidze z trzynastego miejsca na drugie, a w Pucharze Polki wyeliminował już Górnika Zabrze.

Ponadto nikt jak on nie zna stołecznego klubu. Popularny "Kuba" jako piłkarz z "elką" na piersi w latach 1984-91 rozegrał w ekstraklasie 190 mecze oraz dwukrotnie wygrywał krajowy puchar (89-90). Przy łazienkowskiej też debiutował jako trener. W ciągu pięciu lat pracy (1999-2004) u boku Dragomira Okuki wywalczył mistrzostwo Polski i Puchar Ligi (2002), a samodzielnie z Legią był wicemistrzem Polki i finalistą krajowego pucharu.

- Sentyment do Legii jest, ale w środę jadę tam do pracy. Na pewno podejmiemy walkę, choć dla nas priorytetem jest liga - podkreśla Kubicki.

Przeciwko Legii jako trener grał on dotychczas dwukrotnie, w obu przypadkach na Łazienkowskiej. 23 września 2005 roku z Polonią Warszawa przegrał 0:1 - po jak sam wspomina - wątpliwym karnym dla rywali. Natomiast 11 grudnia tego samego roku, ale w barwach Górnika Łęczna sprawił wielką niespodziankę. Jego drużyna triumfowała 2:0!

We wtorek z Gdańska wyruszyło aż 21 piłkarzy. Wszyscy, którzy grali w niedzielę z Polonią Warszawa (2:1) oraz Jurkowski, Miklosik, Kawa, Fechner, Sobański, Midzierski i Kalkowski. Pod znakiem zapytania stoi w środę gra trzech zawodników, którzy po ostatnim meczu zgłosili kontuzje: Pawła Pęczaka, Huberta Wołąkiewicza i Piotra Cetnarowicza, choć wszyscy będą w pełnej gotowość w sobotę, w Opolu. Natomiast tylko z Legią może wystąpić Artur Andruszczak, bo po siódmej kartce w II lidze czeka go przymusowa pauza.

Przypomnijmy, że w drodze do ćwierćfinału Lechia eliminowała kolejno: Jarotę Jarocin (na wyjeździe 4:1), wspomnianego Górnika (u siebie 5:4 po karnych, regulaminowy czas i dogrywka 2:2) oraz Wisłę Płock (u siebie 5:1). W tych meczach aż sześć goli strzelił Paweł Buzała. Legia grała tylko na wyjazdach i wygrywała z Sandecją II Nowy Sącz 4:0 (wyjazd) i ŁKS Łódź 1:0 (dom). Bramki zdobywało pięciu graczy, dwie jako jedyny Miroslav Radović.

Autor: jag

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje