​Władze Suwałk o raporcie RPD ws. samobójstwa 16-latka

Władze Suwałk nie zgadzają się z częścią zarzutów rzecznika praw dziecka po kontroli związanej z samobójstwem 16-latka w suwalskim Centrum Interwencji Kryzysowej. Zapowiadają jednak zmiany organizacyjne i personalne w placówkach służb socjalnych.

Sebastian powiesił się w styczniu w Centrum Interwencji Kryzysowej w Suwałkach. Nastolatek trafił tam z matką i rodzeństwem po tym, jak rodzina została wyeksmitowana z mieszkania w Płocicznie k. Suwałk. Sąd zdecydował o umieszczeniu trójki dzieci, w tym Sebastiana, w ośrodku opiekuńczo-wychowawczym. Czwarte, niespełna 2-letnie dziecko, umieszczono w rodzinie zastępczej. Prawdopodobnie rozdzielenie rodziny było powodem samobójstwa 16-latka.

W połowie kwietnia RPD Marek Michalak ogłosił wnioski z kontroli przeprowadzonej przez jego urząd niedługo po tragedii. Uznał m.in., że służby socjalne wykazały się brakiem profesjonalizmu i empatii ws. rodziny 16-latka i że zawiedli ludzie, a nie przepisy.

Reklama

W poniedziałek prezydent Suwałk Czesław Renkiewicz zwołał konferencję prasową, by odnieść się do wniosków z raportu Michalaka; Centrum Interwencji Kryzysowej jest bowiem placówką prowadzoną przez miasto.

"To smutna lekcja dla pracowników suwalskich jednostek pomocy społecznej" - powiedział Renkiewicz, odnosząc się do śmierci 16-latka. Mówił, że trzeba z tego wydarzenia wyciągnąć wnioski, by zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości. Dodał jednak, że każda jednostka kontrolująca (kontrolę przeprowadził nie tylko RPD, ale też np. Podlaski Urząd Wojewódzki w Białymstoku) "widziała to, co chciała zobaczyć".

W jego ocenie, końcowe wnioski raportu RPD "odnoszą się do stanu idealnego", kiedy dana placówka pracuje w sposób "wzorcowy". "A my dokładnie wiemy, że nie mamy ani idealnie pracujących jednostek, ani idealnie pracujących w tych jednostkach pracowników" - mówił Renkiewicz.

Negatywnie ocenił np. sugestię z raportu RPD o konieczności zatrudnienia większej liczby specjalistów: pedagogów, psychologów czy terapeutów. "Uważam, że liczba pracowników danej jednostki nie decyduje do końca, w jaki sposób ona realizuje swoje podstawowe zadania" - mówił prezydent Suwałk.

Ale przyznał, że praca placówki powinna być tak zorganizowana, żeby pomoc (np. psychologiczna) była udzielona we właściwym czasie, a jej brak nie był usprawiedliwiany np. urlopem pracownika. Dlatego władze Suwałk zapowiadają zmiany kadrowe i organizacyjne w miejskich placówkach pomocy społecznej, choć szczegóły na konferencji nie padły.

We wtorek Rada Miejska Suwałk zajmie się sprawę ewentualnego wydzielenia Centrum Interwencji Kryzysowej ze struktur Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Taki był wniosek po kontroli służb wojewody podlaskiego.

Według RPD zarzuty pod adresem sądów i innych instytucji podejmujących decyzje w sprawie rodziny Sebastiana to m.in.: brak współpracy pomiędzy służbami, nieprzestrzeganie prawa, złe rozpoznanie tego, co dobre dla dziecka, przedmiotowe traktowanie i nieuwzględnianie stanowisk dzieci.

Michalak mówił, że rodzinie chłopca nie zapewniono pomocy psychologa ani po przybyciu do ośrodka, ani po jego śmierci - w dniach żałoby. Matka pierwszą pomoc psychologiczną otrzymała dopiero od psychologa uczestniczącego w kontroli RPD, również jej córki przebywające w placówce opiekuńczo-wychowawczej zostały objęte wsparciem dopiero po interwencji rzecznika.

Według RPD, niezgodna z dobrem dzieci i przepisami prawa była też procedura umieszczenia w placówce opiekuńczo-wychowawczej w Suwałkach pozostałych dzieci. Dwoje o decyzji sądu poinformował dyrektor placówki pod nieobecność matki, a jedna z córek "została zaproszona do placówki +tylko na obiad+".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy