Jednak Jobs nie zamierzał się poddać. Wkrótce rozpoczął werbowanie pracowników Apple do swojej nowej firmy, Next, a następnie zakupił studio graficzne nazwane później Pixar od George'a Lucasa za 5 milionów dolarów. To zapewniło Jobsowi spektakularny powrót. W 2006 roku postanowił sprzedać Pixar, autora hitów, takich jak Toy Story, Disney'owi za 7,4 miliarda dolarów. Jeszcze wcześniej nękany kłopotami Apple zapukał do drzwi Next prosząc o wsparcie w przygotowaniu atrakcyjniejszej oferty oprogramowania. Apple zapłacił 400 milionów dolarów za przejęcie Next w 1997 roku. Apple nie tylko potrzebowało firmy Jobsa, ale również jego przywództwa. Pod nieobecność szefa Apple niezbyt dobrze sobie radził. Komputery Mac były szybko wypierane z rynku przez PC'ty, a Apple zwlekał z wypuszczeniem na rynek nowego systemu operacyjnego. We wrześniu 1997 roku Jobs został dyrektorem generalnym. Druga kadencja Jobsa jest pasmem sukcesów. Sprzedaż Mac'ów rośnie, iPody są bardzo popularne, a iPhone'y zdobywają dla firmy rynek telefonów komórkowych. Akcje Apple zyskały na wartości niewiarygodne 1500 % w ciągu pięciu lat.
Galeria: Powroty multimilionerów
Galeria: Miliarderzy świata
Galeria: Najmłodsi miliarderzy
Galeria: Sławni miliarderzy
Galeria: Bogaci i samotni
Wzloty i upadki kariery Jobsa nie są niczym niezwykłym. Multimilionerzy częściej mają trudne okresy działalności biznesowej i kariery, niż zwyczajni obywatele. "Nie chodzi o to, że bogaci ludzie są mniej kompetentni", wyjaśnia Russ Alan Prince, prezes Prince & Associates, firmy researcherskiej specjalizującej się w badaniach kapitału prywatnego. "Oni po prostu częściej ryzykują".
Na przykład, Donald Trump. Przebojem wdarł się do grona multimilionerów w latach 1980' zaciągając ogromne kredyty na finansowanie ambitnych projektów deweloperskich. Podczas kryzysu rynku nieruchomości w latach 1990' stracił wszystko, a nawet więcej. (Trump wspominał później, że gdy przechodził obok bezdomnych osób zauważał, że są bogatsi od niego). Multimilionerzy częściej ponoszą porażki, ale są też bardziej uparci. Jest dużo bardziej prawdopodobne, że spróbują jeszcze raz w tej samej branży. Trump zaczął znów budować, udzielał licencji na swoje nazwisko innym deweloperom i tak pomału odbijał się od dna. W zeszłym roku, Forbes umieścił go na 177 miejscu listy najbogatszych Amerykanów. Wytrwałość w tej samej branży często się opłaca. Gdy nie wyjdzie pierwsza próba w danej dziedzinie, to pozostaje sieć kontaktów oraz wiedza, która może posłużyć do realizacji kolejnego ambitnego projektu.
Potentat rynku wyścigów samochodowych, O. Bruton Smith, jest kolejnym przykładem osoby, która pozostała w swojej branży po pierwszych niepowodzeniach. Dla niego, były to tory wyścigowe. Smith nie mógł zostać kierowcą, więc zajął się biznesową stroną tego sportu. Zaczął promować wyścigi na torach szutrowych. Smith dostrzegł możliwość wybudowania nowego toru w Charlotte. Zebrał 450 000 dolarów, imponującą kwotę na początku lat 1960', i wbił łopatę pod pierwszy wykop. Jednak pieniędzy nie wystarczyło i Smith został bankrutem.
Po przejściowym okresie zarządzania salonami samochodowymi, Smith powrócił po dziesięciu latach. Za pieniądze zarobione na sprzedaży samochodów Smith odkupił akcje swojego toru. Wraz z rozkwitem wyścigów samochodowych i przy pomocy właściwego marketingu tym razem tor wyścigowy okazał się ogromnym sukcesem. Smith posiada teraz sześć torów wyścigowych, a jego majątek jest szacowany na 1,2 miliarda dolarów.
Jednak sam upór nie gwarantuje bogactwa. Ciągłe próby wskrzeszania biznesu, który nie ma szans na sukces to pewna droga do bankructwa. Natomiast we właściwej branży i we właściwym czasie niezłomność może być tak samo ważna, jak ciężka praca, talent, determinacja i szczęście.
Galeria: Miliarderzy, którzy zaczęli od zera
Andrew Farrell












~rt
siebie "takie zycie",no coz niektorych ludzi
powinno sie zamykac w klatkach
~baron
sie gra sie ma:)
dodaj komentarz »wszystkie wątki »