"Akcja na miejscu zawalonej kamienicy będzie prowadzona do skutku"

Rzecznik PSP Paweł Frątczak, poinformował, że akcja na miejscu katastrofy budowlanej - kamienicy w Poznaniu - będzie prowadzona do skutku . Jak dodał, dopiero kiedy służby będą miały pewność, że pod gruzami nie ma żadnych osób, na miejsce wkroczy ciężki sprzęt.

Rzecznik PSP Paweł Frątczak tłumaczył PAP, że mimo zmierzchu i niskiej temperatury, akcja straży pożarnej, ratowników w miejscu zdarzenia "będzie kontynuowana do skutku". Dodał, że strażakom udało się już wydobyć spod gruzów ciało czwartej ofiary śmiertelnej, która została wcześniej zlokalizowana.

Reklama

"Do momentu kiedy przeszukamy całe to gruzowisko i stwierdzimy, że nikogo tam nie ma - niezależnie od tego, czy to jest osoba żywa, czy osoba, która zginęła pod gruzami - dopiero wtedy na miejsce będzie mógł wkroczyć ciężki sprzęt" - powiedział Frątczak.

Podkreślił, że akcja na gruzowisku w Poznaniu jest trudna. Jak mówił, "budynek zbudowany jest z cegły, drewna i elementów stalowych, więc wszystko trzeba usuwać ręcznie". Zapewnił jednak, że na miejscu są odpowiednie zasoby sprzętu, jednostki PSP oraz całe zaplecze logistyczne.

Do katastrofy i zawalenia się kamienicy doszło w niedzielę rano. Obecnie na miejscu pracuje nadal ponad 100 ratowników w tym grupy poszukiwawczo-ratownicze. Częściowo zniszczony budynek ma zostać rozebrany, na razie jest wyłączony z eksploatacji. W wyniku wybuchu i zawalenia się budynku zginęły cztery osoby, a ponad 20 jest rannych.

Pomoc dla poszkodowanych

- Od poniedziałku poszkodowanym rodzinom będą wypłacane zasiłki - powiedział PAP w niedzielę zastępca prezydenta Poznania Jędrzej Solarski. - Pieniądze będą pochodzić z budżetu Miasta Poznania, ale o wysokości zasiłków będziemy mogli powiedzieć dopiero w poniedziałek - wtedy będziemy też wiedzieli dokładnie o indywidualnych potrzebach wszystkich tych osób" - dodał Solarski.

Jak poinformował, obecnie w hotelu przy ul. Łozowej przebywa 31 osób, w tym czworo dzieci.

"Od godzin południowych rozmawiamy ze wszystkimi rodzinami, które są obecnie w hotelu przy ul. Łozowej, gdzie mają zapewniony nocleg i pomoc, także psychologiczną. Poszkodowane rodziny już zgłaszają nam te najpilniejsze potrzeby, wśród nich np. brak leków, które muszą stale przyjmować. Na miejsce został skierowany lekarz, który będzie w stanie wypisać recepty, by te osoby mogły chociaż te leki wykupić" - mówił.

Solarski podkreślił, że rozpoczęła się już także zbiórka darów dla poszkodowanych. "Nawiązaliśmy współpracę z Caritasem i osoby, które chcą pomóc, mogą wesprzeć zbiórkę w siedzibie Caritas przy rynku Wildeckim; mogą to być zarówno pieniądze, jak i rzeczy materialne" - zaznaczył. Dodał, że poszkodowanym potrzebne jest wszystko - od pożywienia, odzieży i pościeli, po środki czystości, czy kosmetyki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje